Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Natalia Mędrzyk: Grałyśmy prawie swoją siatkówkę

Natalia Mędrzyk: Grałyśmy prawie swoją siatkówkę

fot. Michał Szymański

Hit kolejki Ligi Siatkówki Kobiet nie zawiódł. Do podziału punktów doszło w meczu ŁKS-u Commercecon Łódź z Grupą Azoty Chemik Police. Policzanki prowadziły już 2:0, ale wygraną przypieczętowały dopiero w tie-breaku. – Nie dopuszczamy do przegranej, bo wierzymy i walczymy do końca. Dzięki temu te końcówki w naszym wykonaniu są piękne. Nie miałam w swojej jeszcze krótkiej karierze grać w zespole, w którym po prostu idziemy po swoje, wygrywamy te końcówki i jestem pod wrażeniem, bo myślałam, że to istnieje tylko w czołowych tureckich zespołach czy we włoskiej Serie A, a tutaj jesteśmy w Polsce, jesteśmy Chemikiem Police i nie ma nas mocnych – mówił po wygranej Martyna Grajber.

Grupa Azoty Chemik Police w starciu z ŁKS-em Commercecon Łódź prowadził już 2:0, ale ostatecznie z wygranej mógł cieszyć się dopiero w tie-breaku. – To był chyba najlepszy dzień do ogrania nas, to było widać. Miałyśmy duże problemy kadrowe i to zwycięstwo tym bardziej cieszy. Ja jestem ogromnie dumna, bo nie ukrywam, że dużo się działo na naszym boisku – mówiła przyjmująca policzanek, Natalia Mędrzyk i dodała: – ŁKS grał słabo, rywalki były chyba trochę spięte, a my nie zrobiłyśmy nic wielkiego w dwóch pierwszych setach. Grałyśmy prawie swoją siatkówkę i myślę, że przede wszystkim serwis ustawił te dwa pierwsze sety – podkreślała Mędrzyk i dodała, co jej zdaniem zadecydowało o wygranej: – Myślę, że opanowanie było po naszej stronie. Pokazałyśmy to już nie raz w tym sezonie i to będzie nasza mocna strona.



Walkę o wygraną w tym spotkaniu zakończyła dopiero gra na przewagi w tie-breaku. – Nie dopuszczamy do przegranej, bo wierzymy i walczymy do końca. Dzięki temu te końcówki w naszym wykonaniu są piękne. Nie miałam w swojej, jeszcze krótkiej karierze, okazji grać w zespole, w którym po prostu idziemy po swoje, wygrywamy te końcówki i jestem pod wrażeniem, bo myślałam, że to istnieje tylko w czołowych tureckich zespołach czy we włoskiej Serie A, a tutaj jesteśmy w Polsce, jesteśmy Chemikiem Police i nie ma nas mocnych – przyznała zadowolona Martyna Grajber. W jej zespole nie brakowało problemów, głównie zdrowotnych, te miały dwie strzelby Chemika: Salas oraz Silva. – Sypało nam się wszystko, jedna dziewczyna wypadła z kolanem, potem Wilma Salas miała problemy zdrowotne i dwie nasze najbardziej ofensywne zawodniczki się wykruszyły. Po reszcie też było widać oznaki zmęczenie i moim zdaniem ta wygrana to zwycięstwo dzięki woli walki, wielkim serduchem i team spiritem – podkreślała Martyna Grajber.

Niewykorzystanych szans mogą żałować natomiast siatkarki ŁKS-u.- Boli najbardziej, że po dwóch nienajlepszych setach potrafiłyśmy się podnieść, doprowadzić do remisu i patrzę na tablice, jak niewiele zabrakło nam do wygrania tie-breaka. Potrzebujemy czasu i cierpliwości. To zaczyna procentować i pomimo porażek można doszukiwać się pozytywów – oceniła Aleksandra Wójcik i dodała: – Tie-break to już kwestia szczęścia i w tej końcówce mieliśmy go trochę mniej.

Dla siatkarek z Łodzi to kolejna porażka w tie-breaku, zaledwie kilka dni wcześniej były blisko pokonania innego faworyta – Developresu Rzeszów. – Byliśmy blisko i w meczu w Rzeszowie, jak i tutaj. Cały czas się rozwijamy, jesteśmy delikatnie coraz lepszym zespołem. Mało drużyn tego Chemika poruszyło i to dla nas jakiś plus, że powalczyliśmy. Z naszej strony tej walki nie brakowało i to pozwoliło nam wygrać dwa sety. Mieliśmy też okazję w poprzednich setach, których nie wykorzystaliśmy. To dla nas nauczka. musimy przeanalizować, co zrobić, żeby takie sety domykać – mówił trener mistrzyń Polski, Marek Solarewicz.

źródło: PLS TV

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved