Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Natalia Bielińska: Mecze wyjazdowe nam „nie leżą”

Natalia Bielińska: Mecze wyjazdowe nam „nie leżą”

fot. nikewegrow.pl

Siatkarki Nike Węgrów przegrały z zespołem Wisły Warszawa 0:3, jednak w pierwszym secie napsuły gospodyniom sporo krwi i warszawianki musiały bronić piłek setowych. Pewnym jest, że węgrowianki zakończą rundę zasadniczą na 7. pozycji. – Play-off nie jest naszym szczytem marzeń, mamy przed sobą też jeszcze jeden mecz z Karpatami Krosno. Mamy nadzieję, że z każdym meczem będzie lepiej i w tej najważniejszej części sezonu pokażemy na co nas stać – przyznaje Natalia Bielińska, młoda przyjmująca ekipy z Węgrowa.

Z waszej perspektywy najbardziej szkoda chyba niewykorzystanych piłek setowych w premierowej partii. Potem coraz trudniej było wam przeciwstawić się siatkarkom Wisły…



Natalia Bielińska:Niestety. Zawsze kiedy przegrywamy tego pierwszego seta, a szczególnie w takich okolicznościach, to potem trudno jest znów się poderwać do walki. Tym bardziej, że nam mecze wyjazdowe w tym sezonie „nie leżą”. Pierwszy set był całkiem niezły w naszym wykonaniu, później siatkarki Wisły zdecydowanie się rozpędziły, a my nie potrafiłyśmy powstrzymać ich dobrej gry. Nie mamy pojęcia, dlaczego te mecze w hali rywalek gramy słabiej. Robimy wszystko, by przełamać tę niemoc, ale jak na razie nam to nie wychodzi.

Mimo wszystko możecie chyba być zadowolone z tej drugiej części sezonu. Udało wam się jednak wygrać tylko jeden mecz wyjazdowy, w Szczyrku. Dlaczego poza własną halą nie możecie powtórzyć tego, co pokazujecie na własnym boisku?

W Szczyrku rzeczywiście udało nam się wygrać, ale dopiero po tie-breaku. Jeszcze żadnego meczu wyjazdowego nie wygrałyśmy za trzy punkty. To były nasze jedyne punkty na wyjeździe, naprawdę trudno jest powiedzieć, dlaczego tak trudno nam się gra tego typu mecze. Chyba nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie.

Odetchnęłyście z ulgą, kiedy zapewniłyście sobie udział w play-off?

Wiadomo, że kiedy już jesteśmy pewne miejsca w ósemce, to ten komfort psychiczny jest troszkę większy. Jednak na razie jeszcze nie możemy być usatysfakcjonowane. Play-off nie jest naszym szczytem marzeń, mamy przed sobą też jeszcze jeden mecz z Karpatami Krosno. Mamy nadzieję, że z każdym meczem będzie lepiej i w tej najważniejszej części sezonu pokażemy na co nas stać.

Na jakiego rywala wolałybyście  trafić w play-off? Z zespołów z czołówki tylko z ŁKS-em udało wam się w tym sezonie zwyciężyć…

– Jeden mecz z zespołem ŁKS-u udało nam się wygrać, to było dla nas takie przełamanie. Z tego co pamiętam, to był dla nas pierwszy wygrany mecz w sezonie. Jednak szczerze mówiąc, to nie wiem, z kim byłoby lepiej się zmierzyć… Każdy rywal będzie dla nas trudną przeszkodą, bo to są zespoły z czołówki I ligi. Ktokolwiek to będzie, to postaramy się, aby przede wszystkim nasza gra była jak najlepsza.

Ostatnio nieco szyki pokrzyżowały wam kontuzje. Do play-off wszystkie będziecie gotowe już w stu procentach?

Mam taką nadzieję. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Dziewczyny, które wcześniej były kontuzjowane, od tego tygodnia zaczęły z powrotem z nami trenować. Może jeszcze nie w pełnym wymiarze, ale na razie „dogadują się” z piłką. Myślę, że czas działa na naszą korzyść. Do play-off jest jeszcze trochę czasu, a w święta na pewno odpoczniemy. Jestem optymistką i mam nadzieję, że będzie dobrze.

Trener Rafał Kupisz dość często zaskakuje rywalki, zmieniając wasze pozycje na boisku. Przyzwyczaiłyście się do tego, że czasem nie gracie na swoich nominalnych pozycjach?

Na pewno momentami jest ciężko nam się przystosować, bo mamy dość często te roszady na pozycjach. Ale jeżeli trener uważa, że zawodniczka w danym meczu jest potrzebna na konkretnej pozycji, to naszym zadaniem jest to udźwignąć i radzić sobie jak najlepiej. Czasami jest to wyzwanie, ale trzeba zaufać trenerowi, jeśli jest to z korzyścią dla całego zespołu.

Ty możesz być szczególnie zadowolona, że szans na to, by pomóc zespołowi w meczu o stawkę, dostajesz coraz więcej…

Rzeczywiście tak jakoś wychodzi, że udaje mi się ostatnio troszkę pobyć na boisku. (uśmiech) Jestem najmłodsza w drużynie i wiadomo, że dość trudno jest mi się przebić, to jest logiczne. Myślę jednak, że jest coraz lepiej, cały czas się ogrywam i zdobywam to doświadczenie w I lidze. Dla mnie każda akcja to jest ogromne przeżycie, bo ja mając 18 lat, w I lidze gram z dziewczynami, które tak naprawdę są moimi idolkami. Cieszę się, że mam taką możliwość.

Niespodzianek w rundzie zasadniczej I ligi nie brakowało. Myślisz, że stać was na to, by sprawić taką także w play-off?

Postaramy się o to. Na pewno na własnym boisku nasze szanse są troszkę większe, mam nadzieję, że to wykorzystamy. Tak jak już wspominałam, we własnej hali gra nam się dużo lepiej, co zresztą widać po wynikach. Będziemy walczyć, by zaprezentować się tak jak my tego od siebie oczekujemy, a zobaczymy, jaki będzie efekt.

Jak oceniasz zainteresowanie kibiców, którym cieszy się I liga?

Myślę, że ludzie, którzy lubią siatkówkę, interesują się nią, przychodzą na nasze mecze. Wiadomo, że nie ma co porównywać tego zainteresowania do choćby Orlen Ligi. Mimo to myślę, że i I liga zyskuje powoli na popularności. Nie jestem zawiedziona, na nasze mecze w Węgrowie przychodzi całkiem liczne grono kibiców.

W okolicach Warszawy powstaje coraz więcej klubów, liczących się w krajowych rozgrywkach. Czy taka rywalizacja jest korzystna?

Hm, to jest bardzo trudne pytanie. Myślę, że to ma swoje plusy i minusy. Na pewno dla nas, zawodniczek, jest to jakaś zaleta, kiedy gramy z zespołami z regionu, bo nie czujemy się tak zmęczone podróżą.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved