Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > N. Wolański: Powodów tej decyzji jest wiele

N. Wolański: Powodów tej decyzji jest wiele

fot. Paulina Grabowska

Nikodem Wolański, który w ubiegłym sezonie reprezentował barwy Łuczniczki Bydgoszcz, zdecydował się opuścić granice kraju, zamieniając rodzime rozgrywki PlusLigi na Volleyligę. Dwudziestodwuletni rozgrywający związał się rocznym kontraktem z wicemistrzem Belgii – Noliko Maaseik. – Powodów tej decyzji jest wiele, myślę, że najważniejszym jest głód gry – komentuje Wolański.

Po trzech sezonach występowania na parkietach PlusLigi zdecydowałeś się wyjechać z kraju, co skłoniło cię do podjęcia takiej decyzji?



Nikodem Wolański:Powodów tej decyzji jest wiele, myślę, że najważniejszym jest głód gry. Następny to próba swoich sił pod okiem światowej klasy szkoleniowca i to w klubie, który jest bardzo szanowany w swoim kraju. Ponadto jest to zespół, który występuje w Lidze Mistrzów i zrobię wszystko, żeby zaprezentować się w tych rozgrywkach, bo będzie to dla mnie coś nowego, a zebrane boiskowe doświadczenie będę chciał w przyszłości wykorzystać. Myślę, że równie ważnym powodem jest też ciekawość tego, jak wygląda inna liga od środka.

Nie da się ukryć, że w tym sezonie nie miałeś zbyt wielu okazji na pokazanie swoich umiejętności na boisku. Jeżeli chodzi o rozegranie, to trener Makowski ewidentnie stawiał na Murilo Radke. Czy w związku z tym byłeś zaskoczony ofertą jednego z czołowych klubów belgijskiej ligi?

– Byłem bardzo zadowolony, że taki klub jest zainteresowany moją osobą. Nie chcę wracać do zeszłego sezonu, przemyślałem, co miałem przemyśleć i teraz powoli przygotowuję się psychicznie i fizycznie do następnego. Mam nadzieję, że Noliko Maaseik będzie moją trampoliną w przygodzie siatkarskiej.

Pojawiła się opinia, że młodzi, perspektywiczni zawodnicy w najwyższej polskiej lidze często giną gdzieś na ławce rezerwowych i dopiero wyjazd za granicę pozwala im zostać zauważonym we własnym kraju. Możesz się z tym zgodzić?

– Każdy sam obiera sobie własną drogę do sukcesu. Jedni po liceum stawiają na grę w pierwszej lidze, aby później móc z bagażem doświadczeń boiskowych znaleźć uznanie w oczach trenerów z PlusLigi. Drudzy po prostu „odpalają” na samym początku swojej kariery i szybko zauważeni mają wiele szans na pokazanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ja zawsze chciałem grać w PlusLidze, chciałem odpalić jak ci drudzy, ale niestety nie udawało się. Jadę teraz zrobić wszystko, żeby udowodnić sobie, że praca, jaką wykonuję na treningach, idzie w dobrą stronę, a co będzie później, to czas pokaże.

W tej chwili zamykasz pewien rozdział w swoim życiu i rozpoczynasz kolejny. Co w kwestii podsumowania mógłbyś powiedzieć o trzech latach spędzonych na parkietach PlusLigi?

– Mógłbym na pewno powiedzieć, że sporo się nauczyłem. Spotkałem w tym czasie wiele ciekawych osób, często bardzo różniących się od siebie. Szczerze mówiąc, nie zamieniłbym tej swojej drogi na żadną inną, bo jak się już podejmuje jakieś decyzje, to nie można z perspektywy czasu zastanawiać się nad ich słusznością. W danej chwili zawsze myśli się o tym, że podejmowana decyzja jest najwłaściwsza i trzeba iść za ciosem.

Noliko Maaseik to bardzo dobry klub, jednak Volleyliga mocno różni się od naszej PlusLigi, zrobiłeś już pewnego rodzaju rozeznanie w temacie belgijskich rozgrywek?

Zdecydowanie te dwie ligi różnią się od siebie, w Volleylidze drużyn jest mniej, ale wbrew pozorom meczów jest więcej. Z tego co sprawdziłem na oficjalnej stronie Noliko, to drużyna zagrała w zeszłym sezonie czterdzieści trzy mecze! Łuczniczka, której barwy do tej pory reprezentowałem, miała tych spotkań zaledwie dwadzieścia osiem. Fakt jest też taki, że drużyna z Belgii walczyła na trzech frontach, jednak mimo wszystko – grania jest tam co niemiara. Liga ta na pewno jest słabsza, bo PlusLiga jest jedną z najmocniejszych lig na świecie i naprawdę ciężko jej dorównać. Jestem w stałym kontakcie z Piotrkiem Orczykiem, który reprezentuje barwy Knack Roeslare i wiem, jak to wygląda. Są trzy bardzo silne zespoły: z Roeslare, Maaseik i Lennika. W ostatnich sezonach dołącza do nich również Antwerpia, ale reszta rywali odstaje od tych drużyn poziomem. Jednak tak jak wiadomo – sezon sezonowi nierówny i jestem bardzo ciekawy, jak to będzie wszystko wyglądać w najbliższym.

To chyba duże wsparcie mieć do kogo zwrócić się o radę. Czego jeszcze o lidze belgijskiej dowiedziałeś się od dawnego kolegi z drużyny i co najbardziej cię w niej interesuje?

Pytałem tak naprawdę o wszystko i na pewno będę jeszcze pytał o wiele, chociaż Piotrek (Orczyk – przyp. red.) powiedział mi, że nie wie, jak teraz będą wyglądały nasze kontakty, bo reprezentujemy dwa różne kluby, które są odwiecznymi rywalami. (śmiech) Cieszę się, że jest ktoś, kto już przetarł w Belgii szlak i ja zrobię wszystko, aby po nim przemknąć. Chciałbym zajść możliwie jak najwyżej w tej lidze i to zarówno drużynowo, jak i indywidualnie.

O miejsce w wyjściowej szóstce będziesz konkurował ze Słowakiem Branislavem Skladanym. Co wiesz o tym zawodniku i jak możesz ocenić swoje szanse w tej rywalizacji?

Patrząc w jego metryczkę, można stwierdzić, że jest starszym zawodnikiem, który grał w wielu ciekawych klubach, ale nigdy nie w topowych. Widziałem jego dwa mecze na video z ligi francuskiej i widać było na nich, że jest solidnym rozgrywającym. Szanse będzie weryfikował trener, ja zrobię wszystko, żeby udowodnić, że jestem warty tego, aby na mnie postawić.

Mimo że pełny skład Noliko Maaseik nie jest jeszcze znany, to wiadomo już, że będzie to drużyna międzynarodowa. Na chwilę obecną wiemy, że w barwach twojego nowego klubu zagrają reprezentanci z Niemiec, Holandii, Słowacji i Argentyny. Czy fakt, że w tym zespole występuje tylu obcokrajowców, ułatwi ci jakoś aklimatyzację?

– Myślę, że na pewno będzie mi łatwiej, niż gdybym miał być tam jedynym obcokrajowcem. Nie jestem osobą, która ma problem z nawiązaniem nowych znajomości, więc nie obawiam się o aklimatyzację. Zastanawiam się tylko, jaki będzie drugi język po angielskim, który będzie dominował w szatni, włoski? Hiszpański? Niderlandzki? (śmiech) Któregoś na pewno zacznę się uczyć.

Niedawno pojawiła się informacja, że drużynę w dalszym ciągu będzie prowadził Daniel Castellani. Jak nastawiasz się na współpracę z tym dobrze znanym wszystkim Polakom szkoleniowcem?

Czekam z niecierpliwością na pierwszy trening. Jest to trener, o którym słyszałem tylko pozytywy i to często od doświadczonych zawodników. Daniel Castellani to szkoleniowiec z wielką siatkarską wiedzą, którą potrafi przekazać. Chcę chłonąć tę wiedzę jak gąbka i zrobić jak największy postęp, żeby być bardzo dobrym rozgrywającym.

Podobno prowadzisz notes, w którym zapisujesz wszystkie swoje cele. Czy w związku z twoim transferem dopisałeś do niego kolejne punkty? Poza nauką języka oczywiście.

– Póki co nie wpisałem nowych celów, ale jestem świeżo po podpisaniu kontraktu i czas na wyznaczenie sobie kolejnych zadań do realizacji na pewno jeszcze przyjdzie. Myślę, że dzięki takiemu trenerowi jak Daniel Castellani uda mi się naprawdę dużo osiągnąć.

Jednak zanim wrócisz do ciężkiej pracy, masz teraz chwilę oddechu. Jak planujesz spędzić wolny czas?

– Jak zawsze aktywnie. Aktualnie gram z kolegami w siatkówkę plażową i spędzam czas na siłowni. Będę do tego wplatał również jak największą ilość treningów w hali, bo to jest podstawą do budowania mojej formy. W lipcu jestem już wstępnie umówiony z Dawidem Murkiem w ten sposób, że będziemy spotykać się w Częstochowie w którejś hali, szczerze mówiąc, mam nadzieję, że to będzie hala częstochowskiego Norwida i wraz z jego córką zaczniemy wspólne przygotowania do sezonu. Korzystając z okazji, chciałem zaapelować do klubów z całej Polski – Dawid na chwilę obecną szuka klubu, a jak wszyscy wiemy, jest to zawodnik legenda polskiej siatkówki. Mam nadzieję, że znajdzie się zespół, który pozwoli mu godnie zakończyć swoją karierę, bo on naprawdę na to zasłużył. To jest 39-latek, dla którego nie ma dnia, w którym nie daje on z siebie maksimum i to nieważne, czy jest to wczesna godzina poranna, normalny trening, czy obowiązki czekające po męczącej podróży na drugi koniec Polski. To gość, który jest w stanie dużo podpowiedzieć, tylko trzeba chcieć i umieć go wysłuchać.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved