Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Murilo Radke: Nasza drużyna nigdy nie przestanie walczyć

Murilo Radke: Nasza drużyna nigdy nie przestanie walczyć

fot. plusliga.pl

Łuczniczka Bydgoszcz przybyła do Bielska-Białej po czterosetowej wygranej na własnym terenie przeciwko Effectorowi Kielce. Podopieczni Piotra Makowskiego wywieźli komplet punktów z Podbeskidzia. – To zwycięstwo było ważne dla całego zespołu, ponieważ jest ono naszym pierwszym poza własną halą, co sprzyja budowaniu motywacji całego zespołu – przyznał w pomeczowej wypowiedzi rozgrywający gości, urodzony w Porto Alegre Brazylijczyk, Murilo Radke.

W rywalizacji z BBTS-em Łuczniczka okazała się mocniejszą drużyną. Jak możesz podsumować to spotkanie?

Murilo Radke: – To zwycięstwo było ważne dla całego zespołu, ponieważ jest ono naszym pierwszym poza własną halą, co sprzyja budowaniu motywacji całego zespołu. Spotkania grane poza własnym terenem wymagają od graczy zdecydowanie więcej uwagi. Nasz zespół zagrał dobrze ten mecz. Przede wszystkim zaczęliśmy go lepiej niż poprzednie. Zagraliśmy szybką piłką, dzięki czemu dobrze weszliśmy w to spotkanie. Potem, w drugiej partii przytrafił nam się moment dekoncentracji. Na takim poziomie jest to bardzo niebezpieczne, nie można odpuścić żadnej piłki, trzeba dawać z siebie 100%, bo każdy punkt jest ważny. Wymaga tego od nas nowy system, w którym każdy mecz się liczy.



Jakie były przyczyny waszej słabszej postawy w drugiej odsłonie?

– Czasami trudno jest pozostać na tym samym poziomie koncentracji przez prawie dwie godziny. Prawda, straciliśmy tego seta, ale w trzeciej odsłonie powróciliśmy do gry i wygraliśmy tę partię.

Pomimo emocjonującej końcówki czwartego seta wywieźliście z Bielska komplet punktów.

– Tak, rywal zminimalizował trzypunktową przewagę. Chociaż mieliśmy problemy z utrzymaniem swojej gry, koniec końców całe spotkanie zakończyło się naszą wygraną.

Jak wygląda twoja współpraca z trenerem Piotrem Makowskim?

– To bardzo doświadczony trener. Pracował w kilku zespołach, prowadził żeńską reprezentację. W każdym z tych miejsc stykał się z różnymi sytuacjami. Czuję, że za każdym razem walczy on razem z nami na boisku.

Od pierwszego rozegranego meczu w tym sezonie napotykacie wiele trudności związanych z kontuzjami kluczowych graczy. Jak zespół reaguje na te nagłe zmiany?

– Jako pierwszy z gry wykluczony został Jakub Jarosz, potem w spotkaniu z Olsztynem – w drugiej partii – poważnego urazu doznał Wojtek Ferens. Po tych wydarzeniach drużyna starała się utrzymać koncentrację. Utrata tych dwóch graczy znacznie utrudniła naszą sytuację. Niezależnie od tego nasza drużyna musi walczyć i to mocno, ale nie boimy się tego. Ta grupa musi pokazać swój potencjał. Ci zawodnicy, którzy weszli w miejsce Kuby i Wojtka, dają z siebie na parkiecie 100%. Wierzę, że nasza drużyna nigdy nie przestanie walczyć.

Czy te wydarzenia wzmocniły zespół?

– W poprzednim sezonie zarówno Kuba, jak i Wojtek spisywali się dobrze w swoich zespołach, zdobywali wiele punktów. Na pewno pokrzepia nas fakt, że pomimo ich problemów zdrowotnych pozostali gracze spisują się pozytywnie. Te dwie wygrane dodadzą nam pewności siebie. Teraz czekamy na Kubę, a Wojtkowi życzymy możliwie jak najszybszego powrotu do zdrowia. Myślę, że nie tylko kibice Łuczniczki, ale i z całej Polski mocno trzymają za niego kciuki.

W reakcji na kontuzję Wojtka Ferensa w zespole pojawił się Kevin Klinkenberg. Jak oceniasz ten transfer?

– Kevin dołączył do nas kilka dni temu, więc jeszcze nie miał zbyt wiele czasu na aklimatyzację. Jest to bardzo doświadczony zawodnik. Wraz z zespołem Tours dwukrotnie zdobył tytuł mistrza Francji. Występował także w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Grał również w reprezentacji Belgii. Przychodzi do Bydgoszczy, aby pomóc zespołowi. Jest bardzo miły i waleczny. Teraz potrzebuje czasu na adaptację w drużynie. Już w meczu z Bielskiem wszedł na kilka akcji.

Kolejnym rywalem Łuczniczki będzie Asseco Resovia Rzeszów…

– To bardzo trudny przeciwnik. Zespół z Rzeszowa to mistrz Polski oraz druga drużyna w Europie, jednak my musimy podjąć walkę – zwłaszcza że gramy u siebie, we własnej hali. Na takim poziomie wszystko może się wydarzyć. Na pewno damy z siebie 100%. Mecz jest meczem, po każdej stronie siatki będzie grało 6 zawodników. Zobaczymy, kto będzie lepszy.

Jak po kilku meczach ocenisz polską ligę?

– Grałem dziewięć lat w Brazylii, rok w Europie. Teraz przyszła pora na Polskę. Liga jest niesamowita. Wrażenie robią mecze rozgrywane przy sporej ilości kibiców. To daje za każdym razem motywację do lepszej gry. Mam nadzieję, że w tym sezonie zajmiemy dobrą pozycję w tabeli.

Jak z kolei mógłbyś opisać brazylijskie rozgrywki?

– Przede wszystkim jest to bardzo wymagający turniej. Każdy zespół, który dostaje się do fazy play-off, jest zawsze mocny. Wtedy już wszystko może się wydarzyć. Największym problemem w Brazylii jest to, że kluby szybko pojawiają się i znikają. Czasami dana drużyna gra cztery lata i kończy starty.

W swojej karierze występowałeś m.in. w ekipie Sady Cruzeiro, jednej z najbardziej utytułowanych brazylijskich drużyn.

– Sada to bardzo mocny zespół. Ma jednego z najlepszych trenerów (Marcelo Mendez – przyp. red.). To naprawdę niezwykły człowiek i dobry trener. Za sprawą jego pracy ta drużyna jest teraz trudna do pokonania. Co roku nie ma tam poważniejszych zmian w składzie. To sprawia, że zespół gra na większym luzie, ponieważ wszyscy się dobrze znają. Także na poziomie szkolenia młodzieży wykonuje się tam wiele pozytywnej pracy.

*rozmawiała Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved