Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > MŚ U-21, gr. F: Tie-break dla Kanadyjczyków, Rosjanie uniknęli Polaków w półfinale

MŚ U-21, gr. F: Tie-break dla Kanadyjczyków, Rosjanie uniknęli Polaków w półfinale

fot. FIVB

W ostatnim dniu fazy grupowej w grupie F zmierzyły się ze sobą najpierw drużyny, które w tej części nie zdołały wygrać nawet meczu, natomiast w drugim spotkaniu zagrały ze sobą zespoły niepokonane. Po pięciosetowej batalii Kanadyjczycy pokonali Argentyńczyków. Ostatnim meczem dnia była rywalizacja Rosjan z Brazylijczykami. W niej również nie zabrakło emocji, a ostatecznie zwyciężyli siatkarze z Rosji. Tym samym półfinałowym rywalem Polaków będą Brazylijczycy. 

Spotkanie lepiej rozpoczęli Kanadyjczycy, którzy skorzystali z błędów rywali (3:1), a swojej skuteczności nie mógł znaleźć Felipe Benavidez (2:6). Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną Argentyna zaczęła odrabiać straty (5:7), ale dopiero przy zagrywce Ignacio Robertsa jego zespół doprowadził do remisu (10:10). Drużyna spod znaku klonowego liścia szybko powróciła do dobrej dyspozycji i po pojedynczym bloku Deanana Gyimaha prowadziła 14:11. Rywale z Ameryki Południowej nie byli w stanie zmniejszyć dystansu (15:18), jednak w końcu dotknięcie siatki po kanadyjskiej stronie pozwoliło im nawiązać kontakt punktowy (17:18). Podopieczni trenera Gino Brosseau kończyli swoje side-auty, utrzymując tym samym dwupunktowe prowadzenie. Sytuację odmienił dopiero as serwisowy Argentyny (21:21), piłkę setową dała im kiwka z drugiej piłki Matiasa Giraudo (24:23), a całą partię zakończył podwójny blok na lewym skrzydle (25:23).



Podbudowani odwróceniem losów premierowej partii Argentyńczycy na początku kolejnej odsłony świetnie grali w obronie (5:2), ale w końcu i Kanada zaczęła wykorzystywać swoje okazje do kontrataku (5:6). Na tablicy wyników cały czas widniała minimalna przewaga Argentyny (10:9), ale świetny atak po skosie Matthew Passalenta dał jego ekipie upragniony remis (11:11), a chwilę potem udany blok wyprowadził Kanadyjczyków na minimalne prowadzenie 14:13. Albicelestes błyskawicznie odzyskali inicjatywę, po raz kolejny świetnie prezentując się w defensywie (16:14) i nieprzerwanie utrzymywali dwa oczka przewagi, powiększając swoje prowadzenie dopiero po potężnym bloku na prawym skrzydle (22:19). W końcówce Kanadyjczycy nie byli w stanie zachować chłodnej głowy, a rywale atakiem po prostej wyszli na prowadzenie 2:0.

Ekipa z Ameryki Północnej kompletnie nie podłamała się porażką w poprzedniej partii i kolejną rozpoczęła od mocnego uderzenia (8:4). Argentyńczycy przez błędy własne nie byli w stanie odrobić strat, a do tego imponującym blokiem popisali się Kanadyjczycy na środku siatki (14:10). Albicelestes mieli swoje szanse na dogonienie rywali, ale w kontrach nie byli w stanie odnaleźć swojej skuteczności (13:16), a dodatkowo po ich stronie zaczęło szwankować przyjęcie (15:20). W kluczowym momencie udało im się zmniejszyć straty do zaledwie jednego oczka, a egzekutorem na lewej flance był Luciano Palonsky (20:21). W ataku pomylił się Taryq Sani i na tablicy wyników pojawił się remis po 22. Tym razem Kanadzie nie zabrakło zimnej krwi i po błędzie rywali przedłużyli oni losy spotkania (25:22).

Trzy pierwsze akcji kolejnej odsłony padły łupem Kanady, jednak szybko jej błędy własne wyrównały stan rywalizacji (3:3). Świetnie zaczął funkcjonować blok ekipy spod znaku klonowego liścia (7:3), ale tuż po pierwszej przerwie technicznej tym samym odwdzięczyli się Argentyńczycy (7:8). Do połowy seta Kanadyjczycy mieli dwa oczka przewagi, a remis zagościł na tablicy wyników dopiero po dobrej zagrywce rywali (13:13), ale tą samą bronią odpowiedzieli gracze po drugiej stronie siatki. Podopieczni trenera Brosseau nie zawodzili na kontrach (19:16), ale zdecydowanie najdłuższa akcja tego meczu padła łupem Argentyny (18:20). Rywale nic sobie z tego nie zrobili i po dynamicznym ataku ze środka mieli piłkę setową (24:20) i już w swojej drugiej akcji zakończyli tę odsłonę, doprowadzając tym samym do tie-breaka (25:22).

Pierwsze momenty decydującej partii należały do Kanady (2:0), a po asie serwisowym Deanana Gyimaha szkoleniowiec argentyńskich juniorów poprosił o przerwę, bo jego podopieczni przegrywali 3:6. Przy zmianie stron nadal o trzy punkty lepsi byli siatkarze z Ameryki Północnej, a prowadzenie powiększyli dzięki podwójnemu blokowi (9:5). Cały czas kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie i po świetnym bloku mieli piłki meczowe przy stanie 14:10. Mecz skutecznym atakiem zakończył Taryq Sani (15:11).

Kanada – Argentyna 3:2
(23:25, 21:25, 25:22, 25:22, 15:11)

Składy zespołów:
Kanada: Sani (25), Loeppky (22), Gyimah (17), Passalent (11), Mccarthy (3), Epp, Pereira (libero) oraz Mawdsley (4), Elser (1) i Clegg (1)
Argentyna: Bucciarelli (20), Franchi (13), Sora (12), Benavidez (12), Arreche (5), Roberts, Arroyo (libero) oraz Palonsky (5), Giraudo (3), Loser (3) i Elgueta (1)


Pojedynek decydujący o rozstawieniu par w półfinale rozpoczął się od mocnej wymiany ciosów z obu stron siatki (3:3), ale szybko to Rosjanie wyszli na trzypunktowe prowadzenie i po potężnym bloku na lewej flance zeszli na przerwę techniczną (8:5). Po dobrych zagrywkach udało im się powiększyć prowadzenie (14:10) i utrzymali czteropunktowy dystans nad rywalem na kolejnym regulaminowym czasie (16:12). Rosjanie nie dawali się dogonić, a reprezentacja Brazylii miała spory problem ze swoją ofensywą (14:20). Autowy atak Henrique Honorato dał Rosji piłkę setową (24:18), a dynamiczne zbicie ze środka Aleksieja Kononowa zakończyło tę odsłonę (25:20).

Kolejna część meczu również zaczęła się od wyrównanej  gry (5:5), ale błąd w rosyjskiej ofensywie sprawił, że dwa oczka przewagi leżały po stronie Brazylii (8:6). Mocna zagrywka Dmitrija Jakowlewa pozwoliła jego ekipie nawiązać kontakt punktowy (12:13), ale Brazylijczycy szybko odzyskali swoje prowadzenie (16:13), nie byli w stanie jednak go utrzymać (16:15). Davy Morales tuż przed kluczowym momentem partii popisał się świetnym serwisem, a chwilę potem Iwan Piskariew został zatrzymany blokiem i prowadzenie Canarinhos wzrosło do czterech punktów (22:18). Dwa autowe ataki podopiecznych trenera Tambeiro sprawiły, że ponownie było blisko remisu (22:21), ale na prawej flance nie zawodził Morales, a „czapa” na Piskariewie wyrównała stan rywalizacji w całym meczu (25:21).

Dwie pierwsze akcje kolejnej odsłony powędrowały na konto Rosjan, którzy swój dystans powiększyli po punktowej zagrywce Antona Semyszewa (4:1). Tym samym odpowiedział Honorato, wyrównując chwilę potem stan tej partii (5:5). Sborna szybko odzyskała dwupunktowe prowadzenie, ale cały czas nie była w stanie poradzić sobie z atakami Honorato (9:9). Pojedynek się wyrównał, a na drugim czasie technicznym minimalnie lepsi byli gracze z Ameryki Południowej (16:15), którzy po wygraniu przedłużonej akcji powiększyli przewagę (18:16) i w kluczowym momencie popisali się blokiem (21:18). Dwoma „czapami” odpowiedzieli Rosjanie (21:21), jednak pierwsza piłka setowa była dla Brazylii (24:23). Rosyjski blok dał o sobie znów dać w końcówce i to dzięki niemu Sborna wyszła na prowadzenie w całym meczu (30:28).

Reprezentanci Brazylii kompletnie nie podłamali się przegraną końcówką poprzedniej odsłony i kolejną rozpoczęli od mocnego uderzenia (8:5). Po pierwszym czasie technicznym Brazylijczycy zaczęli jednak psuć swoje ataku (8:7) i nie byli w stanie odskoczyć rywalom na więcej niż dwa oczka (11:9). Kiedy ponownie odezwały się grzechy w ofensywie Brazylii, na tablicy wyników zagościł remis po 14, jednak jej niemoc nie trwała zbyt długo (17:14). Rosjanie nie dawali sobie rady w ofensywie, a w ich szeregach zaczęło szwankować także przyjęcie (18:23). Mocne zbicie ze środka Lucasa Barreto dało jego ekipie piłkę setową, a blok doprowadził do tie-breaka (25:19).

Decydujący set rozpoczął od mocnej wymiany ognia (4:4), a punktowa zagrywka Pablo Ventury i autowy atak Piskariewa sprawiły, że w lepszej sytuacji byli Brazylijczycy (7:4) i utrzymali przewagę przy zmianie stron. Rosjanie się nie poddawali i po potężnym bloku nawiązali kontakt punktowy (9:10), a po kolejnym wyrównali stan na tablicy wyników. To nie był koniec „czap” w wykonaniu ekipy Władimira Kremenkowa (12:11), a przestraszeni rosyjską ścianą Brazylijczycy zaczęli popełniać błędy własne w ofensywie (12:14). Udało im się jednak skończyć kontrę (14:14), ale ostatni akcent należał znów do bloku Rosjan (17:15).

Rosja – Brazylia 3:2
(25:20, 21:25, 30:28, 19:25, 17:15)

Składy zespołów:
Rosja: Kononow (23), Semyszew (12), Mielnikow (8), Piskariew (7), Jakowlew (5),  Abajew (3), Mielkozerow (libero) oraz Klec (14), Spodobec (4) i Czanczikow
Brazylia: Mascarenhas (7), Elias (5), Cardoso (3), Roque (2), Silva (2), Bertolini (2), Nascimento (libero) oraz Moraes (25), Honorato (13), Barreto (12), Ventura (11) i Rodrigues

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy F mistrzostw świata juniorów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-06-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved