Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Monika Kutyła: Zapracowałyśmy na pierwsze miejsce w tabeli

Monika Kutyła: Zapracowałyśmy na pierwsze miejsce w tabeli

fot. wisla-warszawa.pl

– Za nami trudne mecze, podczas których było dużo walki i serducha zostawionego na parkiecie. Zapracowałyśmy na pierwsze miejsce w tabeli i będziemy dalej walczyć, aby je utrzymać – powiedziała po wygranej z MKS-em Kalisz atakująca Wisły Warszawa, Monika Kutyła.

Siatkarki Wisły Warszawa w meczu na szczycie I ligi pokonały MKS Kalisz 3:1, rewanżując się tym samym podopiecznym Mariusza Wiktorowicza za porażkę sprzed kilku tygodni. Nie ukrywają jednak, że było to dla nich bardzo trudne spotkanie. – Od początku było wiadomo, że sobotni mecz nie będzie łatwym z dwóch powodów. Po pierwsze przegrałyśmy z MKS-em spotkanie w Kaliszu, a po drugie wiedziałyśmy, że walczymy o fotel lidera. Na szczęście wszystko potoczyło się według naszych zasad i dzięki temu wygrałyśmy – powiedziała Monika Kutyła, która nie ukrywała radości z faktu, że Wisła zrehabilitowała się za porażkę w Kaliszu. – Byłyśmy bardzo skoncentrowane, w Kaliszu popełniłyśmy dużo własnych błędów, dzięki temu dziewczyny z MKS-u dostawały darmowe punkty i to wykorzystały. Niestety wynik był taki, a nie inny. Nie chciałyśmy do tego ponownie doprowadzić podczas rewanżu no i się udało – dodała atakująca stołecznej drużyny.



Mimo że gospodynie wygrały pierwszego seta, to w drugim po zaciętej walce lepsze okazały się przyjezdne. Mógł to być moment przełomowy w meczu, bowiem w kolejnych odsłonach kaliszanki mogły pójść za ciosem, ale podopieczne trenera Stanisławczyka nie pozwoliły im złapać wiatru w żagle. – Przegrałyśmy drugiego seta po długiej i ciężkiej walce, nie było to miłe uczucie. Jednak to jest siatkówka, wszystko się w niej może wydarzyć. I z taką właśnie myślą zaczęłyśmy następną partię, jak gdyby nic się nie stało, skupione nie na przegranej partii, lecz na tym, aby wygrać dwie kolejne. Nie pozwoliłyśmy dzięki własnej grze na to, aby drużyna z Kalisza się “rozbujała” i po drugiej odsłonie mecz wyglądał tak, jak chciałyśmy, aby było – oceniła Kutyła, która pojawiła się na parkiecie w trzecim secie i została na nim do końca spotkania. 24-letnia zawodniczka spisała się bardzo dobrze, walnie przyczyniając się do sukcesu Wisły. Nie ukrywa jednak, że pojawieniu się na boisku w tak ważnym meczu towarzyszyły spore emocje. – Przyznaje, że czułam lekki strach, wchodząc na boisko, ale było to pozytywne uczucie. Nie wiem, czy mogę to nazwać presją, na pewno dużą dawką adrenaliny. Jesteśmy po to dwie, aby się uzupełniać na boisku – dodała siatkarka stołecznej ekipy.

Podopieczne Dominika Stanisławczyka są pierwszym pogromcą MKS-u Kalisz w tym sezonie. Dotychczas deptały mu po piętach, ale wygrana przed własną publicznością za komplet punktów pozwoliła im wskoczyć na fotel lidera, choć ich przewaga nad kaliszankami jest niewielka. – Bardzo ciężko pracujemy na treningach, staramy się poprawiać błędy, za nami trudne mecze, podczas których było dużo walki i serducha zostawionego na parkiecie. Zapracowałyśmy na pierwsze miejsce w tabeli i będziemy dalej walczyć, aby je utrzymać – zakończyła Monika Kutyła.

źródło: inf. własna, wisla-warszawa.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved