Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Monika Brzostek: Nigdy nie dowiemy się, co by było gdyby

Monika Brzostek: Nigdy nie dowiemy się, co by było gdyby

fot. Paulina Michalak

Monika Brzostek po igrzyskach w Rio zdecydowała się rozstać z kadrą po to, aby móc poświęcić jak najwięcej czasu swojemu synowi, Julkowi. Brązowa medalistka mistrzostw Europy, uczestniczka największej imprezy czterolecia i wieloletnia partnerka Kingi Kołosińskiej, ze sportem zupełnie się jednak nie rozstała. – Byłyśmy (z Kingą – przyp. red.) w momencie wznoszącym, ale nigdy nie dowiemy się już, co by było gdyby. Szczerze mówiąc, nie chcę o tym myśleć, staram się szukać czasu wolnego i wykorzystywać go, aby móc trochę potrenować. Nie mam jednak na co narzekać, bo daję sobie z tym radę – mówi Monika Brzostek, która wspólnie z Anetą Kaczmarek (z d. Gancarczyk – przyp. red.) bierze teraz udział w turniejach Plaży Open.

Po urodzeniu dziecka stanęłaś przed bardzo trudnym wyborem życiowym. Zdecydowałaś się zakończyć przygodę z kadrą, choć byłaś już podobno spakowana na pierwszy obóz na Teneryfie.



Monika Brzostek: – To był trudny wybór, być może nie powinno to do końca wyjść w taki sposób, w jaki wyszło. Nie planowałam tego rozstania z kadrą i po prostu „pękłam” gdzieś psychicznie przed tym pierwszym zgrupowaniem na Teneryfie. Przed samym wylotem stwierdziłam, że nie lecę. Cała ta sytuacja z „dzidziusiem” mnie troszkę przytłoczyła. Miałam chwilę zwątpienia i stwierdziłam, że nie dam rady pogodzić wszystkiego. Stało się, jak się stało, tak zdecydowałam. Z pewnością nie było mi z tym komfortowo, że nie grałam. Tym bardziej, że mam świadomość tego, że miałam jeszcze dużo do zrobienia w kwestii postępu i wiele elementów do poprawienia. Tego szkoda, ale cieszę się, że dogadałyśmy się z Anetą, stworzyłyśmy team i będziemy grały razem do końca sezonu.

To właśnie Aneta (Kaczmarek – przyp. red.) umożliwiła ci kontynuowanie występów w turniejach siatkówki plażowej, choć tym razem krajowych. Jak to się stało, że stworzyłyście tak zgraną parę?

– Mamy wspólnego znajomego, który trenuje z Anetą, Mariusza Nowakowskiego. Zgadaliśmy się, zadzwoniliśmy do siebie. Okazało się, że Aneta akurat rozstaje się ze swoją partnerką i powstaje szansa grania razem. Później wszystko wyszło już bardzo naturalnie i tak znalazłyśmy się na turniejach Plaży Open.

Jesteś brązową medalistką mistrzostw Europy, dwukrotną medalistką zawodów Pucharu Świata, uczestniczką igrzysk olimpijskich. Czy patrząc przez pryzmat tych sukcesów, czujesz się spełniona?

– Były sukcesy, ale może właśnie stąd taki niedosyt. Wydaje mi się, że w ostatnim moim sezonie zaczynałyśmy grać naprawdę dobrze. Wystawy, obrony – wszystko to było bardzo dokładne i mogłyśmy na tym tworzyć bazę nowych zagrań. Byłyśmy w momencie wznoszącym, ale nigdy nie dowiemy się już, co by było gdyby. Szczerze mówiąc, nie chcę o tym myśleć, staram się szukać czasu wolnego i wykorzystywać go, aby móc trochę potrenować. Może z jakąś tam siłownią nie mam problemu, ale zorganizowanie czegoś na plaży to już jest dla mnie dość duża logistyka, bo trzeba zorganizować opiekę czy drzemkę małemu. Nie mam jednak na co narzekać, bo daję sobie z tym radę. Zajmuję się dzieckiem, rozglądamy się teraz za żłobkiem. Będę też ruszać ze swoją firmą, ale na razie podchodzę do tego na spokojnie i powoli.

Przez 12 lat swojej kariery na międzynarodowych piaskach nie miałaś okazji uczestniczyć w turniejach Plaży Open, jeżeli chodzi o krajowe zawody, to występowałyście z Kingą właściwie tylko w mistrzostwach Polski. Jaka jest twoja opinia o tej imprezie, kiedy jesteś już jej częścią?

– Miałyśmy tak ułożony kalendarz, że nie mogłyśmy występować w tych turniejach. Jestem w szoku, jak dobrze zorganizowanym turniejem jest Plaża Open. Bardzo, bardzo podoba mi się ten cykl i faktycznie dopiero w tym roku zadebiutowałam na Plaży Open. Super, że dwa turnieje odbyły się niedaleko mojego rodzinnego domu, w Dąbrowie Górniczej i w Rybniku, z którego pochodzę. Przyjeżdżając do Łodzi, też wracam na „stare śmieci”, bo mieszkałam tutaj parę ładnych lat, więc też przyjemnie mi się tutaj wraca. Przed nami jeszcze turnieje w Zamościu i Białymstoku, na które czekam, bo również słyszałam, że są one pięknie zorganizowane.

Wraz z Kingą Kołosińską przez wiele lat niepodzielnie wyznaczałyście kierunek polskiej siatkówki plażowej wśród pań, o czym świadczy 6 tytułów mistrzyń Polski. Teraz również duet Kołosińska/Kociołek wyznacza pewne standardy, ale chyba już nie można mówić o takiej dominacji…

– Myślę, że tak. Kadra się rozszerzyła, jest wiele zdolnych i młodych dziewczyn. Wszystko idzie w dobrym kierunku i mam nadzieję, że par grających na najwyższym światowym poziomie będziemy mieli za chwilę kilka. Jest tutaj choćby Agata Ceynowa i Martyna Kłoda, które też naprawdę świetnie grają, naprawdę dobrze się je ogląda.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-07-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved