Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Miroslav Palgut: Niepewność to nasz największy problem

Miroslav Palgut: Niepewność to nasz największy problem

fot. plusliga.pl

Po poniedziałkowym meczu AZS-u Częstochowa z AZS-em Politechnika Warszawska „czerwona latarnia” PlusLigi uległa zmianie – w tej chwili na ostatnim miejscu w tabeli znajduje się BBTS Bielsko-Biała. – Nie mamy czasu na trening. Ostatnio przygotowywaliśmy się pod względem przyjęcia i ono w tej chwili wygląda lepiej, natomiast teraz znów pojawił się problem ze skutecznością ataku, co jest trudne, bo przegrywamy poszczególne mecze, kiedy w czasie ćwiczeń nie wygląda to źle. W środku teamu nie ma problemów – zapewnił trener siatkarzy z Podbeskidzia, Miroslav Palgut.

Jak oceniłby pan sytuację, w której znalazł się BBTS Bielsko-Biała?



Miroslav Palgut:Ligę zaczęliśmy bardzo dobrze – graliśmy z Cerradem Czarnymi Radom i nieźle się tam zaprezentowaliśmy. Jeśli chodzi o przygotowanie do meczu, to nie mieliśmy wtedy dwóch zawodników – Milosa Vemicia, który później dołączył do zespołu, i Adama Bartosa, przebywającego ówcześnie z czeską kadrą. Mimo wszystko spisaliśmy się świetnie. Poza tym pierwszy mecz miał to do siebie, że radomianie niewiele o nas wiedzieli, my to wykorzystaliśmy. Spotkanie w Jastrzębiu-Zdroju nas natomiast troszeczkę załamało. Mieliśmy tam spore problemy z przyjęciem i de facto od tego momentu wszystko układa się tak, że w każdym meczu czegoś nam brakuje. Od tego momentu, kiedy walczymy w pojedynku, to w końcówce coś się odmienia i nie udaje nam się go wygrać, a w konsekwencji morale zespołu spadają. Jak patrzę na mój zespół, to widzę, że mamy starszych zawodników, takich jak Dmitry Storożyłow, ale on nie ma za sobą doświadczenia z PlusLigi. Trochę mu go brakuje, zresztą sam zaznacza, że poziom polskich rozgrywek w porównaniu do miejsc, w których grał wcześniej, to jednak większe oczekiwania i presja.

Czyli wychodzi na boisku brak zawodnika starszego i doświadczonego w PlusLidze?

– Tak. Ciągle szukamy zawodnika, który w końcówce seta powie, że to on bierze odpowiedzialność za team. Oczekujemy tego od Bartosza Janeczka, bo źle się dzieje, kiedy na finiszu mamy bardzo dobre przyjęcie, a nie jesteśmy w stanie umieścić piłki w boisku. Pojedynek z katowiczanami nie był ładny, był bardzo szarpany, a my w pewnych momentach zdobywaliśmy w ataku punkty tylko z 30 procentami akcji. Nie można oczekiwać po tym wygranej.

Czy to jest najtrudniejsza sytuacja, którą pan miał, współpracując z jakimkolwiek zespołem?

– Myślę, że tak, ponieważ oddziałuje nas nas także sytuacja, że gramy systemem środa-sobota. Nie mamy czasu na trening. Ostatnio przygotowywaliśmy się pod względem przyjęcia i ono w tej chwili wygląda lepiej, natomiast teraz znów pojawił się problem ze skutecznością ataku, co jest trudne, bo przegrywamy poszczególne mecze, kiedy w czasie ćwiczeń nie wygląda to źle. W środku teamu nie ma problemów.

Wszystko jest kwestią przełożenia zagrań z treningów na mecze?

– Tak, dokładnie tak. Wydaje mi się, że w meczu wychodzą kwestie psychologiczne, na mocy których zmuszony jestem po sięganie po zawodników niedoświadczonych. Daje to jednak także dobre owoce, czego dowodem jest Wojciech Siek – młody siatkarz, który nie grał w ostatnim sezonie, a teraz prezentuje się dobrze. Zapłacić za to musimy w momencie, kiedy dochodzi do stanu 18:18 lub 20:20 i z powodu braku ogrania on zepsuje choćby zagrywkę. Nie traktuję jednak tego jako zarzut, bo generalnie bardzo dobrze sobie radzi, a niekiedy to samo zagranie wykonują starsi zawodnicy i też psują. Wtedy to staje się problemem.

Jaki wpływ na obecną dyspozycję BBTS-u miał pański brak w czasie okresu przygotowawczego?

– Nie było mnie przez sześć tygodni okresu przygotowawczego i jakiś wpływ może to mieć, niemniej jednak czynników było więcej. Jak wspominałem na początku, nie było dwóch podstawowych obecnie zawodników na kluczowej płaszczyźnie przyjęcia. Nie wyszło wszystko idealnie, ale i tak uważam, że Paweł Wrzeszcz zrobił wspaniałą robotę.

Czyli przyjechał pan do Bielska-Białej i był zadowolony z tego, co pan zobaczył.

– Dokładnie tak. Nie było większych problemów, ale później doszedłem ja, Vemić i Bartos i wiele rzeczy trzeba było układać na nowo. Mieliśmy to szczęście, że pierwsza kolejka dla nas rozpoczęła się później, lecz bardzo oddziałuje na nas system środa-sobota. Teraz będziemy mieli nieco mniejsze zamieszanie, więc mam nadzieję, że większa ilość czasu przełoży się na to, że będzie lepiej.

Ile czasu potrzebujecie do tego, żeby takie mecze, jak ten z Łuczniczką czy AZS-em Olsztyn w trzeciej partii, się nie zdarzały?

Myślę, że pierwsze dwa sety pojedynku z olsztynianami były ładną siatkówką i gdybyśmy tak zagrali choćby z GKS-em Katowice, to to spotkanie mogłoby wyglądać inaczej. Bój z akademikami to świetne spotkania Aleksandra Śliwki i Wojciecha Włodarczyka, którzy mieli swoje problemy w poprzednich kolejkach. W tym meczu przy naszym dobrym przyjęciu cały czas brakowało tego, żebyśmy umieścili piłkę w boisku rywala.

Z którego więc czynnika waszej gry jest pan zadowolony i w którym upatruje pan nadziei na to, że wasza gra będzie wyglądać lepiej?

To nie jest tak, że nasza gra jest słaba, ale czegoś po prostu brakuje i trudno jest nam wszystko zaprezentować idealnie. Teraz mamy problem ze skutecznością ataku, wcześniej to było przyjęcie. Stale brakuje czegoś, żeby ta maszyna mogła funkcjonować prawidłowo.

Słowa te nie padły oficjalnie, ale słyszy się, że z każda porażką pana zawodnikom łatwiej znosi się przegrane. Z tym chyba też trzeba walczyć.

– Na pewno nie jest to łatwe, ponieważ jest to mentalna zależność. Jest to ciężka sytuacja dla wszystkich – dla prezesa, członków teamu, sztabu szkoleniowego… Przed nami jednak jeszcze wiele meczów i w nadchodzącym z częstochowianami musimy coś zdobyć.

Pod toporem gra się lepiej?

– Tak. Widzieliśmy, że z Łuczniczką czy katowiczanami mogliśmy wygrać, a zagraliśmy źle. W dwóch setach z AZS-em było lepiej i mam nadzieję, że będziemy kontynuować ten progres.

Przyszedł pan w trudnym momencie dla BBTS-u, bo odszedł wtedy inny trener i część decyzji personalnych odnośnie do zawodników była już podjęta. Na ile komfortowo w tej chwili się pan z tym czuje? BBTS to już w stu procentach pański zespół?

– Wiedziałem, czego mogę się spodziewać. Razem z prezesem podjęliśmy później decyzję, że jednym z moich warunków będzie pojawienie się Bartosa i Vemicia w teamie. Wiedziałem, że reszta zawodników podpisała już kontrakty, i że nie mogę nic w tej sprawie zrobić. Było jak było, ale nie zmieniło to faktu, że cały czas pracowałem nad tym, aby ten zespół wygrywał.

Ale teraz to już są pana chłopaki, co?

– (śmiech) Tak, bo już teraz mniej więcej wiem, czego mogę się po nich spodziewać, choć wciąż to za mało czasu, by poznać ich kompletnie. Bardzo cieszę się z tego, że mamy Pawła Gryca, który gra świetnie, a przecież przez ostatnie dwa lata zmagał się z bardzo ciężkimi kontuzjami. Obstawialiśmy, że zacznie walczyć w meczach na przełomie grudnia i stycznia, a już pojawia się na boisku. Bartłomiej Lipiński troszkę skręcił sobie nogę, nie trenował kilka dni, ale później szybko wrócił z wielką ochotą do walki. Teraz z kolei mieliśmy problemy z Bartłomiejem Grzechnikiem, który przez ostatni czas zmaga się z anginą… Na takie wypadki musimy być jednak przygotowani, bo takie jest życie sportowca.

Dużo skumulowało się w jednym momencie.

– Tak. W każdym razie jestem smutny, że przydarzają nam się serie utraconych punktów. Niepewność to nasz największy problem.

W tej sytuacji pod koniec sezonu w stu procentach podpisze się pan pod wynikiem zespołu?

– Tak będzie, bo tak po prostu wszystko się ułożyło. Jest jak jest, to z tym trzeba pracować.

Mimo lekkiego falstartu pozytywne myślenie wciąż jest?

– A co innego pozostało? Czekam na moment, w którym sprzedamy to, co udało nam się wypracować.

Jest pan optymistą.

– Muszę być! (śmiech) Cały czas się mobilizujemy, bo wiemy, że ten zespół stać na wiele. Musimy postawić na walkę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-11-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved