Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Miriam Sylla: Jesteśmy w pierwszej czwórce, ale to dla nas dopiero początek

Miriam Sylla: Jesteśmy w pierwszej czwórce, ale to dla nas dopiero początek

fot. Michał Szymański

Dzisiaj rozpoczynają się w Ankara Spor Salonu finały mistrzostw Europy. Daniem dnia dla gospodarzy z pewnością jest starcie Turcji z Polską. Wcześniej jednak, bo o godzinie 16 na parkiet tureckiej hali wybiegną zespoły Serbii i Włoch. Dla Azzurrich będzie to znakomita okazja do zrewanżowania się za przegrany finał mistrzostw świata. Dla Miriam Sylli zaś w końcu możliwość wzięcia udziału w zawodach tego szczebla. Jedna z największych gwiazd włoskiej kadry nie była obecna na poprzedniej edycji mistrzostw, bowiem odbywała karę za doping, który jak się później okazało, znalazł się w jej organizmie z powodu zanieczyszczonego mięsa zjedzonego w trakcie finałów World Grand Prix rozgrywanych w Chinach.

Do tej pory włoska droga na mistrzostwach była kręta. Podopieczne Davide Mazzantiego same ją sobie skomplikowały w fazie grupowej przegrywając 2:3 z Polkami. Przez co musiały odbyć dodatkową podróż do Bratysławy, by tam ze Słowacją rozegrać mecz 1/8 finału. Jak słusznie zauważył Davide Romani, obecny przez cały turniej z drużyną dziennikarz La Gazzetta dello Sport, to kolejna niesprawiedliwość nowej formuły ME. Włoszki bowiem grały fazę grupową w Łodzi, potem jechały na Słowację by zagrać jeden mecz 1/8 finału i na następne spotkanie wrócić do Łodzi, a potem na fazę finałową przylecieć do Ankary. Ich przeciwniczki z Serbii przez 18 dni rozgrywek nie ruszały się z tureckiej stolicy i już dobrze znają boisko w Ankara Spor Salonu. – Jesteśmy przesądne. To są takie rzeczy, które tworzą się kiedy powstaje pomiędzy nami więź. Szanujemy jedna drugą. Ja tak czy tak myślę, że widać jaką grupą jesteśmy, czego chcemy i co chcemy przekazać. Jesteśmy bardzo skupione na tym, żeby krok po kroku robić swoje, ufamy sobie. Jesteśmy w pierwszej czwórce, ale to dla nas dopiero początek, ponieważ pracujemy cały czas na coś dla nas bardzo ważnego i zobaczymy co się stanie. Mam nadzieję, że ludzie przed telewizorami dalej nam ufają i dalej w nas wierzą i będą wierzyli. Jesteśmy tutaj, żeby walczyć o swoje i po to, żeby włoska flaga zawisła na szczycie – mówiła Miriam Sylla.



Jednym z najważniejszych elementów układanki w drużynie Davide Mazzantiego jest Ofelia Malinov. Utalentowana rozgrywająca krok po kroku zdobywała sobie trenerskie zaufanie, by w końcu ostatecznie zająć miejsce Alessii Orro w wyjściowej szóstce. Jej przewagą na boisku oprócz wyższego wzrostu jest także bardzo dobra gra na zagrywce i w bloku. – Jeśli myślę o ostatniej edycji mistrzostw to fakt, że jesteśmy w półfinale już jest czymś wielkim – powiedziała Malinov. – Bardzo cieszy nas wygrana z Rosją, ale już jesteśmy skoncentrowane na Serbkach. Myślę, że z czterech półfinalistów, to one są najsilniejsze i mamy wielką ochotę się z nimi zmierzyć. Żadna z nas nie zapomniała o finale mistrzostw Świata, więc zagramy z chęcią sportowej zemsty, ale przede wszystkim z chęcią zapewnienia sobie prawa walki o krążek z najcenniejszego kruszcu. Wiem, że żeby wygrywać tytuły trzeba wygrywać z najlepszymi, więc nie ma mowy o żadnych skrótach. Myślę, że zwycięstwo z Serbią może być dla tej grupy trampoliną do wielkiego sukcesu – powiedziała przyszła klubowa koleżanka Agnieszki Kąkolewskiej i Magdaleny Stysiak.

źródło: opr. własne, TG Sport Rai, volleyball.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved