Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Miłosz Hebda: Przeważyła chyba chęć powrotu

Miłosz Hebda: Przeważyła chyba chęć powrotu

– Moja cierpliwość była tam dość mocno nadwyrężana. Tam naprawdę jest duży luz. Podejście w każdym aspekcie jest takie samo, bez względu czy sprawa jest błaha, czy bardzo ważna. Dla ciebie może być to sprawa ważna, a dla nich totalnie nieistotna – mówi o swoim pobycie we Włoszech Miłosz Hebda. – To była jedna z rzeczy, która przeważyła o powrocie. Sama możliwość gry w Gdańsku była kusząca. Do innych miejsc bym się pewnie tak nie nastawiał – dodaje siatkarz Trefla na łamach Dziennika Bałtyckiego.

Wróciłeś po zagranicznych wojażach do Gdańska. Jak będziesz wspominał występy we włoskiej Serie A w zespole z Castellana Grotte (14. miejsce na koniec sezonu)?



Miłosz Hebda: To dość spore doświadczenie. Moim zdaniem góra tabeli Serie A jest dużo mocniejsza. Mierzysz się wtedy z zawodnikami, gdzie cały zespół jest naszpikowany gwiazdami. Każdy taki mecz to przeżycie. Ciężko w Polsce znaleźć taki zespół, gdzie cała kadra, od A do Z, jest ubrana w gwiazdy. Specyfika ligi też jest troszeczkę inna. Troszeczkę inaczej się gra. Doświadczenia siatkarskie mam pozytywne.

Mimo to po zaledwie sezonie zdecydowałeś się wrócić. Dlaczego?

– Przeważyła chyba chęć powrotu, po prostu. Ciężko mieszkało się mnie i żonie we Włoszech. Myślę, że to było głównym powodem. Południe Włoch jest dość specyficznym miejscem, które albo pokochasz od razu i się przyzwyczaisz, albo nie i wtedy ciężko ci będzie się zadomowić na dłużej. Myślę, że jest duży dysonans między północą Włoch a południem.

Temperatury? Sposób życia ludzi?

– Wysokie temperatury na pewno. Mentalność ludzi, generalnie. Nie chcę mówić, że ludzie tam są źli, bo nikt mi tam nic złego nie zrobił. W drużynie czułem się bardzo dobrze. To samo mogę powiedzieć o ludziach, których poznałem. Różni się jednak ich sposób życia, sposób podchodzenia do różnych spraw. To miejsce fajne na wakacje. Super. Ja rozumiem, że wielu Polaków tam na wakacje jeździ i są zadowoleni, bo kochają tę mentalność, bo się wyluzowali. Na dłuższą metę jest to jednak uciążliwe.

Wróciłeś do Gdańska, a tutaj – na początku waszych przygotowań do sezonu – temperatury jak na południu Włoch…

– Dokładnie. (śmiech) Rok temu we Włoszech zaczynaliśmy dość późno, więc pierwsze dwa tygodnie trenowałem z Treflem. Śmialiśmy się, że wtedy była bluza, długie spodnie i tak cały czas. A teraz jest „lampa” i totalnie inna pogoda. Turyści się cieszą. Życie dla mieszkańców Trójmiasta może być jednak nieco trudniejsze w takich okolicznościach. Lepiej, jak jest 20-25 stopni Celsjusza niż 30, a musisz iść do pracy.

Cały wywiad Rafała Rusieckiego w Dzienniku Bałtyckim

źródło: Dziennik Bałtycki

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-08-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved