Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Milan Katić: To nasz pierwszy sukces w tym sezonie

Milan Katić: To nasz pierwszy sukces w tym sezonie

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Był to ważny, ale ciężki mecz. Jak się patrzy na wynik, to można powiedzieć, że było łatwo, a tak wcale nie było. Cieszymy się, że awansowaliśmy do półfinału Pucharu Polski. Jest to nasz pierwszy mały sukces w tym sezonie. Mam nadzieję, że nie ostatni – podkreślił Milan Katić, serbski przyjmujący PGE Skry Bełchatów.

Udanie w ćwierćfinale Pucharu Polski zaprezentowali się siatkarze PGE Skry Bełchatów, którzy w czterech setach pokonali przed własną publicznością Indykpol AZS Olsztyn. Jednak musieli się trochę napracować, aby wywalczyć awans do turnieju finałowego. – Był to ważny, ale ciężki mecz. Jak się patrzy na wynik, to można powiedzieć, że było łatwo, a tak wcale nie było. Cieszymy się, że awansowaliśmy do półfinału Pucharu Polski. Jest to nasz pierwszy mały sukces w tym sezonie. Mam nadzieję, że nie ostatni – podkreślił Milan Katić, który już myśli o pierwszym po przerwie pojedynku ligowym. W najbliższy weekend bełchatowianie zmierzą się na wyjeździe z GKS-em Katowice. – Pierwsze spotkanie u nas wygraliśmy 3:2, więc na wyjeździe też będzie walka. Jednak będziemy walczyć i grać na 100%. Jeśli tak będzie, to nie będę bał się o wyniki mojej drużyny – dodał serbski przyjmujący.



Odniósł się on także do występu swojej reprezentacji w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich. Serbowie są aktualnymi mistrzami Europy, ale zabraknie ich w Tokio, bowiem przepadli w kwalifikacjach. – Wszyscy jesteśmy smutni. Był to ciężki turniej. Myśleliśmy, że na pewno dotrzemy do półfinału. Myślę jednak, że mamy młodą drużynę, która za cztery lata może awansować na igrzyska. Mamy przed sobą przyszłość – dodał Milan Katić.

Mimo, że olsztynianie w Bełchatowie nie zagrali w optymalnym składzie, to pokazali się z dobrej strony. Niewiele zabrakło im, aby doprowadzili chociażby do tie-breaka. – Przyjdzie czas na spokojną ocenę. Był to trudny mecz dla drużyny z Bełchatowa, bo wiedziała, że u nas nie było Jana Hadravy i Wojtka Żalińskiego. Mieliśmy braki kadrowe, przez co ciążyła na nas mniejsza presja. Był to mecz walki, ale pod kontrolą bełchatowian – ocenił Michał Żurek, który nie robił tragedii z pucharowej porażki. – Mam nadzieję, że ten mecz podobał się kibicom. My czerpaliśmy z niego dużo radości z przebywania na boisku. Mam nadzieję, że było to widać. Przed świętami, kiedy było dużo grania, mieliśmy z tym problem. Trochę według mnie tak wyglądał, że bełchatowianie nas lali, my zaczęliśmy rozwiązywać swoje problemy, po czym rywale wrzucili jeden bieg wyżej i nagle było po meczu – dodał defensywny zawodnik gości.

Przed akademikami powrót do walki w PlusLidze. Już w piątek przed własną publicznością zmierzą się z Aluron Virtu CMC Zawiercie, który plasuje się w tabeli za nimi. – Specjalnie nie śledziłem tabeli, ale jest w niej bardzo ciasno. Wcale to nasze szóste miejsce nie jest bezpieczne. Okres najbliższych dwóch miesięcy będzie kluczowy. Jak któryś zespół zgubi w nim formę i pewność siebie, to będzie mocno płakał w marcu – zakończył Michał Żurek.

 

źródło: inf. własna, Polsat Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved