Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Michele Baranowicz: Byłem zakładnikiem w absurdalnej sprawie

Michele Baranowicz: Byłem zakładnikiem w absurdalnej sprawie

fot. LUMIKA Anna Klepaczko

Michele Baranowicz, rozgrywający polskiego pochodzenia od nowego sezonu będzie reprezentował barwy Tonno Calippo Calabria Vibo Valentia. Drużyna ta poprzedniego sezonu ligi włoskiej o mało nie zakończyła spadkiem do Serie A2. Jak ujawniła La Gazzetta dello Sport proces transferu Baranowicza z tureckiego Halkbanku Ankara do Vibo był absurdalnie wręcz skomplikowany.

– Tego co ja przeżyłem naprawdę nie życzę nikomu. Znalazłem się w absurdalnej sytuacji – powiedział Baranowicz dla największego włoskiego dziennika sportowego. Okazało się, że jego kłopoty łatwo się nie skończą. – W marcu podpisałem kontrakt z Vibo Valentią i z tego co wiedziałem wtedy, to moja karta zawodnicza była własnością Lube Civitanovy i w momencie mojego transferu miała zostać przekazana do Vibo na czas nieokreślony, zgodnie z zapisami kontraktu. Po jakimś czasie, na niedługo przed zamknięciem okna transferowego (które we Włoszech zamknęło się 17 lipca – przyp.red) dowiedziałem się przez przypadek od osób trzecich, że jest jakiś problem. Moja karta zawodnicza została skonfiskowana (przez Playground srl, firmę menadżerską Luki Noviego – przyp.red) – wyjaśnił.



Warto dodać, że Luca Novi jeszcze do niedawna był menadżerem Michele Baranowicza. – Mówimy o dwóch sezonach wstecz, kiedy ja miałem podpisaną umowę z Piacenzą. Na koniec sezonu wraz z kolegami z drużyny odszedłem z klubu, który zdecydował się nie startować w SuperLidze i nie wypłacił mi co najmniej 4 pensji z umówionych 10. Na tamten moment karta zawodnicza była w ręku Lube. Czekałem do ostatniej chwili, ale większość drużyn miała już pozamykane składy. We wrześniu dostałem propozycję z Turcji, ale musiałem opuścić rodzinę. Dlatego byłem bardzo zadowolony z możliwości powrotu do Włoch na ten rok. Projekt Vibo bardzo mnie zainteresował i bardzo mi się podoba. Kiedy poinformowano mnie o tym, że jestem „zakładnikiem” to było jakby świat zawalił mi się na głowę. Nikt z bezpośrednio zainteresowanych mi o tym nie powiedział. Nie zrobił tego nawet Luca Novi który jeszcze w zeszłym sezonie był moim menadżerem. Okazało się, że „jestem własnością” podmiotu, który nie jest bezpośrednio siatkarski. Czułem się zdziwiony, zdekoncentrowany, a nawet przygnębiony i chciałem jak najszybciej zareagować – dodał rozgrywający.

Baranowicz wyjaśnił potem, że mógł liczyć na wielką pomoc od Ivana Zaytseva – Tutaj chciałbym podziękować Ivanowi, który udostępnił mi cały swój sztab, żeby pomóc mi dojść do rozwiązania całej tej sprawy. Dzięki interwencji prezesa ligi Bruno Cattaneo mógł zostać zawodnikiem Vibo, Okazało się jednak przy okazji, że był on zgłoszony na poprzedni sezon jako zawodnik Cucine Lube Civitanovy. Za ową sytuację obecny mistrz Włoch odpowie w postępowaniu dyscyplinarnym.

Po tym jak sprawa uwięzienia karty zawodniczej wyszła na jaw rozgrywający otrzymał telefon od Luki Noviego. – Luca powiedział, że w trybunale w Piacenzie jest prowadzona sprawa po to, żebym mógł grać. Czyli oprócz tego, że nie otrzymałem obiecanych mi tam pieniędzy powinienem był dodatkowo zapłacić, żeby móc grać w nadchodzącym sezonie. Tą sprawę na szczęście udało się zakończyć. Chciałbym jednak zrozumieć jak doszło do tego, że zostałem zgłoszony jako zawodnik Lube w poprzednim sezonie.

źródło: La Gazzetta dello Sport, własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-07-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved