Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Michał Winiarski: Mamy szansę wygrać turniej, ale kandydatów do złota jest kilku

Michał Winiarski: Mamy szansę wygrać turniej, ale kandydatów do złota jest kilku

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Mamy szansę wygrać turniej, ale kandydatów do złota jest kilku. Bardzo groźnym przeciwnikiem będą Rosjanie. W gronie faworytów widzę też Francuzów. Jeżeli występują w najsilniejszym składzie i są w formie, mogą zrobić bardzo wiele. Pierwsze ich mecze w EURO wskazują na to, że są dobrze przygotowani do turnieju.  W historii mistrzostw Europy były też drużyny, na które nikt nie stawiał, a sprawiały niespodzianki – mówi Michał Winiarski na łamach Przeglądu Sportowego.

W 2009 roku Polacy sięgnęli po złoto. Pana nie było w drużynie ze względu na kontuzję barku.



Michał Winiarski: W sezonie 2008/09 byłem zawodnikiem włoskiego Trentino i pamiętam, że bark bolał mnie przed ostatnim decydującym meczem o mistrzostwo kraju. Występ w tym spotkaniu był jednak tak istotny, że miałem za wszelką cenę zagrać, nieważne, że boli. Nafaszerowali mnie różnymi środkami i wyszedłem na boisko. Niestety, przegraliśmy z Piacenzą, a później zaczęło się zgrupowanie kadry. Po tygodniu przerwy wydawało mi się, że z barkiem jest lepiej, ale gdy wznowiłem treningi, ból mi nadal towarzyszył. Przeszedłem szereg badań, ostatecznie wysłano mnie do Włoch, do najlepszego eksperta od urazów barku, który podjął decyzję, że trzeba zrobić artroskopię. Specjaliści dostali się do środka i okazało się, że mam w 70 procentach naderwany mięsień nadgrzebieniowy. Występ w mistrzostwach był wykluczony. Przeżywałem wtedy jeden z najtrudniejszych okresów w życiu. Przez pół roku byłem wyłączony z gry. Przechodziłem żmudną rehabilitację, która trochę zmieniła moje podejście do sportu. Zrozumiałem, że ciężkie siatkarskie treningi to tak naprawdę przyjemność, a mało kto ma pojęcie, jak kontuzjowany sportowiec musi pracować, by dojść do pełni sił. Gdyby nie te wszystkie ćwiczenia z hantlami, na gumach, które były męczące, moja ręka nie wróciłaby do pełnej sprawności. Na szczęście się udało. W 2009 roku cierpiałem, ale jednocześnie kibicowałem kolegom i bardzo cieszyłem się z ich sukcesu. Mam nadzieję, że teraz, po 10 latach, też będę przeżywał pozytywne emocje.

W reprezentacji Polski od końca lipca w oficjalnych meczach występuje Wilfredo Leon. Gra na pozycji przyjmującego, tak jak przez lata pan. Jak ocenia pan jego dotychczasowe występy dla Polski?

– Mam wrażenie, że odkąd Wilfredo pojawił się w naszej kadrze, mówi się tylko o nim. Oczekiwania dotyczące jego gry są trochę zbyt duże. Pamiętajmy, że Wilfredo dołączył do drużyny dwukrotnych mistrzów świata. Po 2014 roku, kiedy miał miejsce pierwszy triumf, zespół został przebudowany, a mimo to pod wodzą Vitala Heynena powtórzył wielki sukces. Czyli ta drużyna przed wejściem do niej Leona była bardzo silna. Wilfredo jest powszechnie uważany za najlepszego siatkarza świata i głównie bierze się to z jego niesamowitych parametrów fizycznych. On jest bardzo dużym wzmocnieniem naszej kadry, ale żeby jak najlepiej wykorzystać jego umiejętności, dobrze musi funkcjonować cały zespół. Odkąd Leon dołączył do drużyny, ona wygrywa. Nie ma się więc do czego przyczepić. W mistrzostwach powinniśmy odnieść sukces, jeżeli będziemy stanowić zespół, koncentrować się na swojej grze i podchodzić odpowiednio zmotywowani do każdego meczu. Na razie tak się dzieje.

Rozmawiał Jakub Radomski – więcej w Przeglądzie Sportowym

Polscy siatkarze w ME

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved