Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Mieszko Gogol: Dwa sety znów przegraliśmy pojedynczymi akcjami

Michał Mieszko Gogol: Dwa sety znów przegraliśmy pojedynczymi akcjami

fot. Klaudia Piwowarczyk

Osłabieni brakiem nie tylko Artura Szalpuka, ale również Milada Ebadipoura siatkarze PGE Skry Bełchatów nie dali rady ugrać w starciu z Jastrzębskim Węglem ani jednego seta, choć w dwóch pierwszych odsłonach toczyli dość wyrównaną walkę. – Cały czas mówiliśmy sobie na czasach, że to jest jeszcze otwarty mecz i dwie, trzy piłki mogą odmienić sytuację. Tak naprawdę dopiero w drugiej połowie trzeciego seta pod wpływem zagrywki przeciwnik nas przełamał, a tak to cały czas byliśmy w grze – powiedział Strefie Siatkówki trener bełchatowian, Michał Mieszko Gogol.

Kontuzja Milada Ebadipoura wykluczyła siatkarza z występu w meczu przeciwko Jastrzębskiemu Węglowi i trener PGE Skry Bełchatów do dyspozycji miał jedynie dwóch nominalnych przyjmujących: Milana Katicia oraz Piotra Orczyka. – Na pewno w takim gronie nie graliśmy jeszcze meczu w tym sezonie PlusLigi i nie było dla nas łatwe, aby odnaleźć się na boisku. Zwłaszcza w kontratakach, żeby tę grę zorganizować sobie tak płynnie, jak w ustawieniach, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Aczkolwiek uważam, że jest też kilka pozytywów z tego meczu. Moim zdaniem zarówno Milan Katić, jak i Piotrek Orczyk zagrali przyzwoite spotkanie i dźwignęli temat tego meczu. Oczywiście, możemy dyskutować o pojedynczych piłkach, ale w elementach przyjęcia i ataku na przestrzeni całego meczu zagrali bardzo dobre zawody i tak naprawdę może dałoby się zrobić trochę więcej w polu zagrywki i w bloku, ale dla mnie oni walczyli i pokazali się z dobrej strony – ocenił postawę swoich przyjmujących Michał Mieszko Gogol.



W pierwszej i drugiej partii cały czas utrzymywał się wynik na styku, ale za każdym razem końcówki należały już do graczy z Jastrzębia-Zdroju. – Tak naprawdę te dwa pierwsze sety znowu przegraliśmy pojedynczymi akcjami. Dlatego cały czas mówiliśmy sobie na czasach, że to jest jeszcze otwarty mecz i dwie, trzy piłki mogą odmienić sytuację. Tak naprawdę dopiero w drugiej połowie trzeciego seta pod wpływem zagrywki przeciwnik nas przełamał, a tak to cały czas byliśmy w grze – tłumaczył trener bełchatowian, który jest zdania, że o wyniku przede wszystkim dwóch pierwszych partii decydowały sytuacyjne akcje. – Szkoda tych pojedynczych akcji, bo gdzieś tam udawało nam się podbić, nie wgraliśmy jej sobie w siatkę, mieliśmy dobry wyblok, a piłka przelobowała nas w obronie. Wiadomo, że Jastrzębski Węgiel to atletyczna drużyna i nie każdą akcję da się obronić, ale myślę, że kilka z nich można było. Byliśmy gorsi od jastrzębian w tej takiej brudnej grze na siatce. Jakieś bezpańskie piłki, piłki przechodzące, których w każdym secie było kilka, a za każdym razem właśnie te akcje przegrywaliśmy. A szkoda, bo to zawsze punkty, zwłaszcza, że wiele takich piłek było – podsumował Michał Mieszko Gogol.

Jego zespół nie ma zbyt wiele czasu, aby w zmienionym składzie przygotować się do kolejnego starcia, bowiem już w niedzielę zagrają w Zawierciu, gdzie PGE Skra jeszcze nie wygrała. – Myślę, że musimy wrócić do dobrego treningu, choć to nie jest takie proste, kiedy mamy takie braki w zespole. Musimy się skupić na sobie, na zoptymalizowaniu ustawienia składu i wyciśnięciu z naszej drużyny tego, co mamy najlepsze. Tak zrobimy i pojedziemy do Zawiercia, żeby walczyć i żeby wygrać. Chcemy się przełamać i jako PGE Skra wygrać wreszcie w Zawierciu – zapowiedział szkoleniowiec PGE Skry Bełchatów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-02-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved