Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Mieszko Gogol: Nasza gra wygląda lepiej niż jeszcze dwa, trzy tygodnie temu

Michał Mieszko Gogol: Nasza gra wygląda lepiej niż jeszcze dwa, trzy tygodnie temu

fot. KPS Stocznia Szczecin

Siatkarze Stoczni Szczecin w niedzielę zdobyli komplet punktów, pokonując 3:1 Cerrad Czarnych Radom. – Nadal musimy pracować nad poprawą swojej gry, ale wygląda to już lepiej niż jeszcze dwa, trzy tygodnie temu – mówił po meczu Michał Mieszko Gogol. Szkoleniowiec chwalił także Marcina Wikę, który awaryjnie musiał zastąpić na libero chorego Adriana Mihułkę.

Kiedy spotykają się druga i czwarta drużyna tabeli PlusLigi, to o dobry mecz nietrudno. Stworzyliście naprawdę ładne dla oka widowisko, ale dla was z pewnością najważniejsze jest to, że trzy punkty zostały w Szczecinie.



Michał Mieszko Gogol: Bardzo cieszymy się z tych punktów. Jeżeli zaś chodzi o grę, to myślę, że przez dwa i pół seta graliśmy naprawdę regularnie, dobrze, twardo. Dużo było wymian, gdzie obie drużyny chciały mocno atakować. Mecz mógł się na pewno podobać. Z wyniku oczywiście bardzo się cieszymy, w trzecim i czwartym secie zaczęliśmy jednak robić za dużo błędów i przez nasze pomyłki, zwłaszcza popełniane seriami w krótkim odcinku czasu, mieliśmy problemy i wynik był cały czas na styku.

Co zaważyło na końcówce trzeciego seta, że padła ona łupem Cerradu Czarnych Radom?

– Najpierw popełniliśmy trzy błędy na zagrywce, było to po szesnastym punkcie. Potem mieliśmy dwa błędy w ataku, a już w samej końcówce nie mogliśmy dobrze przyjąć piłki.

Zagrywka jednak mimo wszystko funkcjonowała zdecydowanie lepiej niż w Zawierciu, a na uznanie na pewno zasługuje to, co robił w tym elemencie Nicholas Hoag…

– Zdecydowanie tak. W Zawierciu popełniliśmy 21 błędów serwisowych i można powiedzieć, że tam przegraliśmy mecz przez zagrywkę. W niedzielę może nie wygraliśmy spotkania tym elementem, ale fundamentalnie przyczynił się on do tego, że mamy trzy punkty.

Marcin Wika godnie zastąpił Adriana Mihułkę?

– Zdecydowanie tak. O godzinie 15:00 zapadła decyzja, że Adrian nie może grać z powodu grypy żołądkowej, a krótko po 15:00 Marcin dostał telefon, że musi awaryjnie zagrać na libero (mecz był o 17:30 – przyp. red.). Nie była to na pewno prosta sytuacja dowiedzieć się tak krótko przed meczem, że gra się na innej pozycji. Przyjmuje się wtedy piłkę w innych ustawieniach niż zazwyczaj, ma się wtedy inną rolę. Marcin się z tego wywiązał naprawdę perfekcyjnie. Mamy bardzo małe możliwości rotacji, więc padło na niego.

Teraz przed wami mecz z GKS-em Katowice. Z tym zespołem zawsze gracie zacięte boje, często pięciosetowe. Teraz GKS jest w dołku, ale mimo wszystko należy spodziewać się chyba dużego oporu ze strony rywala?

– W tej lidze wszyscy są w dołku w jednym tygodniu, a w drugim się odbudowują. Czeka nas na pewno trudny mecz w Katowicach. Nadal musimy pracować nad poprawą swojej gry, ale wygląda to już lepiej niż jeszcze dwa, trzy tygodnie temu, więc mam nadzieję, że pokażemy znowu dobrą siatkówkę i przywieziemy z Katowic punkty.

A dużo jeszcze brakuje do tego optimum, którego wymaga pan od swojego zespołu?

– Na pewno trzeba to jeszcze uregulować, ale popatrzymy chociażby na przyjęcie. Ten element wygląda zdecydowanie dużo lepiej niż wcześniej. Cieszę się, że jest ono stabilniejsze, a także z tego, że regularniej zagrywamy. Musimy jeszcze popracować nad piłkami sytuacyjnymi, bo w niedzielę dużo tego typu piłek było wystawionych za daleko od siatki i potem były kłopoty z tym, żeby atakować w boisko. Celowaliśmy raczej w ręce rywala, a wolałbym, żebyśmy mimo wszystko szukali boiska niż rąk.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved