Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michal Masny: Na stole musiał być cały bochenek chleba

Michal Masny: Na stole musiał być cały bochenek chleba

– U mnie w rodzinie nie dzieliliśmy się opłatkiem jak w Polsce. Każdy miał swój kawałek przy talerzu, kropił go miodem i zjadał. Tradycyjna jest także zup robiona na soku z kapusty kiszonej – opowiada rozgrywający gdańskiej drużyny, Michal Masny.

Święta Bożego Narodzenia pod względem rodzinnym są oczywiście na Słowacji takie same jak w Polsce. Spotkania przy kolacji wigilijnej czy w pierwszy dzień świat to tradycja. Co jednak pomimo bliskiego położenia obu krajów odróżnia je od siebie w tym okresie? – Jeżeli chodzi o opłatek, to u nas w rodzinie nie było jak w Polsce, że się nim dzieliliśmy. Przy Wigilii, przy stole kropiliśmy go miodem i każdy jadł swój. Do tego ojciec kroił jabłko tak, żeby powstawała z niego gwiazdka. Rozdawał także każdemu po jednym orzeszku, ale nie pamiętam dlaczego. Natomiast na stole były czosnek i cebula, żeby wszyscy byli zdrowi w następnym roku. Kładło się też na niego portfele, aby było dużo pieniędzy, a później wsadzało się do środka łuskę karpia. Na stole musiał być także cały bochenek chleba – wspomina Michal Masny, siatkarz Lotosu Trefla.



Opłatek z miodem to tradycja w jego ojczyźnie. Wiele uwagi przywiązuje się tam także wypiekowi pieczywa. Nie ma jednak tradycji, aby na stole wigilijnym znalazło się 12 potraw. Zostawia się za to wolne miejsce dla niespodziewanego gościa. – Jak byłem mniejszy, to poza rodzicami w domu było nas trzech braci. Mieliśmy podzielone kto co robi. Bracia stroili z ojcem choinkę, a ja pomagałem mamie w przygotowywaniu jedzenia. W kuchni robiłem wszystko, co się dało, m.in. panierowałem karpia. Okres świąteczny wtedy to było coś ekstra. Każdy z naszej trójki chciał, aby pod choinką znaleźć kij do hokeja. I był on pod drzewkiem, a później starczał na cały rok. Na to się najbardziej cieszyliśmy, ponieważ u nas hokej jest najpopularniejszą dyscypliną sportu. Czy zima, czy lato ciągle się w niego grało i gra – dodaje Masny.

Poza karpiem na stole wigilijnym można na Słowacji znaleźć pstrągi czy kawałki ryb wykrajane z mrożonych bloków i panierowane jak karp. Tradycyjną potrawą jest za to kapustnica, zwana u nas kapuśniakiem. – Mama robi ją z soku z kapusty kiszonej. Niektórzy dodają do niej także kapustę, ale u mnie kończy się na samym soku. Do tego na stole zawsze jest sałatka jarzynowa – opisuje siatkarz Lotosu Trefla. Na stole nie może zabraknąć również słodkości. Wśród nich znajdziemy wypiekane w domu kruche ciastka, rogaliki waniliowe i oczywiście bożonarodzeniowe pierniczki. – Jest także tradycja chodzenia do kościoła, są uroczyste msze. Z rodziną zazwyczaj uczestniczyliśmy w jednej z nich rano, 24 grudnia, a później się wszystko przygotowywało na kolację, a w międzyczasie szło po choinkę. Taka była tradycja, że drzewko kupowało się w Wigilię i stało ono do 6 stycznia, czyli do Trzech Króli – mówi Masny.

Artykuł Marcina Dajosa dostępny w serwisie Trojmiasto.pl

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved