Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Michał Masek: Wiedzieliśmy, że może nie być najlepiej

Michał Masek: Wiedzieliśmy, że może nie być najlepiej

fot. Katarzyna Antczak

Wiceliderki tabeli LSK straciły jeden punkt w Legionowie. Zespół ŁKS-u jest trapiony kontuzjami, a dodatkowo w pierwszym secie pojedynku z legionowiankami parkiet musiała opuścić liderka zespołu, Izabela Kowalińska. – Mamy dużo urazów, ale wszystkie są „sportowe”, dwa wybite kciuki, dwie skręcone kostki… Nie są to kontuzje wynikające ze złego przygotowania, takich rzeczy nie da się przewidzieć – mówił po spotkaniu trener łodzianek, Michał Masek.

Z Legionowa wywozicie dwa punkty. Są to dwa oczka zdobyte czy bardziej jedno stracone? Jak pana zdaniem należy odbierać ten wynik?



Michał Masek:Zdecydowanie są to zdobyte dwa punkty. Drużyna Legionovii pokazała się w tym meczu z dobrej strony. Nam nie udało się mimo prowadzenia domknąć drugiego seta, przegraliśmy 27:29. Efekt był taki, że potem bardzo źle weszliśmy w kolejną partię. Na całe szczęście udało nam się wygrać czwartego seta i tie-breaka. Jednak nie ma co ukrywać, że w przekroju całego spotkania graliśmy po prostu bardzo źle.

Mówi się, że sztuką jest wygrywać, gdy się nie układa. To się wam w meczu z legionowiankami udało, ale często jest to taki rodzaj wymówki, oznaczającej po prostu słabszą dyspozycję zespołu…

Tak, dokładnie. Dla nas każdy ligowy mecz jest bardzo ważny, ale zdecydowanie wszystkie siły skoncentrowaliśmy na środowym meczu Pucharu Polski. Wiedzieliśmy, że dzisiaj nie będzie najlepiej. Ze względu na nasze zdrowie, to jak rozłożyliśmy siły, wyjazd na gorący teren. Spodziewaliśmy się trudnego spotkania i tak też było. Siatkarki Legionovii to bardzo dobry zespół, niezwykle utalentowany, te dziewczyny zagrały po prostu bardzo dobrze. Tylko nasza walka o każdy punkt i szczegóły, dzięki którym wykorzystaliśmy swoje szanse, spowodowały, że wygraliśmy.

LSK: Podział punktów w Legionowie

Niemal całe spotkanie rozegraliście bez Izabeli Kowalińskiej. Czy ta kontuzja zaważyła na obrazie całego meczu?

– Na 100% tak. Kontuzja w pierwszych minutach meczu zawsze wybija z rytmu. Na całe szczęście bardzo dobrze spisała się Agata Wawrzyńczyk, zastępując Izę na pozycji atakującej. Jest to jednak rozwiązanie awaryjne, bo Agata szykowała się do gry na przyjęciu. Nasze środkowe są już bardzo zmęczone, bo ostatnie pięć treningów, czyli ponad miesiąc, mamy do dyspozycji tylko dwie zawodniczki na tej pozycji. Na szczęście w meczu z Legionovią mogła wystąpić Deja McClendon, która odciążyła nieco pozostałe dziewczyny. Nasze libero niestety zagrały dość słabo, ale to też dlatego, że trapią je kontuzje. Mamy dużo urazów, ale wszystkie są „sportowe”, dwa wybite kciuki, dwie skręcone kostki… Nie są to kontuzje wynikające ze złego przygotowania, takich rzeczy nie da się przewidzieć.

Czy pana zdaniem uda się szybko wrócić do tego, co prezentował zespół ŁKS-u na początku sezonu?

– To jest w tej chwili duży znak zapytania. Bardzo byśmy tego chcieli, bo to jest najważniejsza część sezonu. Jeżeli będziemy zdrowi i wszystko będzie funkcjonowało tak jak wcześniej, to wejdziemy na ten poziom. Jestem o tym przekonany, bo mamy na to papiery i warunki. To pytanie należałoby też zadać naszej opiece medycznej, czy będą oni w stanie postawić wszystkie dziewczyny z powrotem na nogi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved