Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Michał Masek: Nie rozumiem dlaczego nie było tego challengu

Michał Masek: Nie rozumiem dlaczego nie było tego challengu

fot. Katarzyna Antczak

Nie będzie łódzkich drużyn w finale Pucharu Polski. W drugim meczu półfinałowym ŁKS Łódź przegrał z drużyną Developresu SkyRes Rzeszów 1:3. Po ostatniej piłce spotkania doszło do dość niecodziennej sytuacji, bo trenerowi ŁKS-u… odmówiono możliwości challenge’u. – Nie rozumiem dlaczego ja nie dostałem tego challengu kiedy o niego poprosiłem. Do tej pory nikt mi tego nie potrafi tego wytłumaczyć. Sędzia powiedział nam tylko, że jest to jasna sytuacja i nie potrzebuje tego challege’u – dziwił się trener Masek.

Siatkarki Łódzkiego Klubu Sportowego przegrały z zespołem z Podkarpacia 1:3. Łodzianki co prawda wygrały pierwszego seta i w trzecim odrobiły straty i „wróciły” do gry z wyniku 16:24, ale w walce na przewagi lepsze były rzeszowianki. ŁKS w całym spotkaniu popełnił 28 błędów własnych przy 22 prezentach rywalek. – Przy takiej liczbie błędów po prostu nie można wygrać meczu. W półfinale rzeszowianki nie zagrały nic specjalnego. Za to my popełnialiśmy błędy w polu zagrywki, w przyjęciu i ataku. Developres popełnił tych błędów dużo mniej i dlatego wygrał. Przy tylu błędach nie można wygrać z dobrym zespołem. – zdiagnozował przyczyny porażki trener ŁKS-u, Michał Masek.



W ostatnich kolejkach drużyna ŁKS-u pokonała ostrowczanki, ale też uległa choćby bielszczankom czy swoim lokalnym przeciwniczkom. W tym sezonie łodzianki mają również niekorzystny bilans spotkań z zespołem z Rzeszowa, dlatego też nie były stawiane w tym półfinale w roli faworyta. – Niestety, pierwszy mecz w Rzeszowie przegraliśmy 2:3 i tu się zgodzę, że był to mecz do wygrania. U nas do ideału brakowało już znacznie więcej. Powtórzę się, ale powiem raz jeszcze – z taką liczbą błędów nie można było tego meczu wygrać – dodał Masek.

Po ostatniej akcji meczu doszło do kontrowersyjnej sytuacji, bo słowacki szkoleniowiec chciał sprawdzić potencjalny błąd przełożenia rąk na drugą stronę siatki przez rzeszowianki. Sędzia jednak zakończył spotkanie i nie przyznał możliwości wideoweryfikacji. – Nie rozumiem dlaczego ja nie dostałem tego challengu kiedy o niego poprosiłem. Do tej pory nikt mi tego nie potrafi wytłumaczyć. Sędzia powiedział nam tylko, że jest to jasna sytuacja i nie potrzebuje tej weryfikacji – dziwił się takiej decyzji trener ŁKS-u.

W zeszłym roku mieliśmy łódzki finał Pucharu Polski, teraz zabraknie w nim obu drużyn z miasta włókniarzy. – Niedosyt pozostał, bo przegraliśmy i mogliśmy na pewno pokazać więcej. Złość wynika z tego, że popełniamy tyle błędów i w pewnych momentach brakuje nam odwagi i pewności, która powinna nas cechować – ocenił Masek. Podczas spotkania z rzeszowiankami w każdym z setów na boisku pojawiły się Lucie Muhlsteinova i Izabela Kowalińska. Czy taka podwójna zmiana stanie się już stałym punktem taktyki ŁKS-u? – Czy będzie to regułą, to zobaczymy. Chcemy oczywiście korzystać z naszego kwadratu jak najczęściej. Ta podwójna zmiana daje nam możliwość trójki zawodniczek w ataku, rozgrywająca jest wtedy w drugiej linii. To było w naszych planach na ten pojedynek, ale trudno mówić o założeniach przy tylu błędach. W tym spotkaniu raz ta zmiana nam się udała, raz było trochę gorzej – przyznał trener łódzkich wiewiór. – Możemy wyciągnąć dużo z tego zespołu, bo potencjał mamy. Ważna jest natomiast powtarzalność. Nie może być tak, że wygrywamy 12:8 i popełniamy 5 błędów z rzędu – zakończył Masek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved