Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Michal Masek: Imponuje to, ile piłek Asia Wołosz dostała „do ręki”

Michal Masek: Imponuje to, ile piłek Asia Wołosz dostała „do ręki”

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarki ŁKS-u Commercecon Łódź wyraźnie uległy naszpikowanemu gwiazdami zespołowi mistrzyń Włoch. W meczu Dawida z Goliatem miejscowe zawodniczki tylko momentami zdołały grać z rywalkami jak równy z równym z ekipą Joanny Wołosz. – Jestem smutny, bo przegraliśmy pierwszy mecz w naszej hali w tym sezonie. Musimy jednak patrzeć, kto był po drugiej stronie siatki. Trzeba przyznać, że dziewczyny z Conegliano prezentują światową klasę w każdym z elementów – komplementował rywalki po spotkaniu trener Masek.

Dotkliwą lekcję siatkówki od Imoco Volley Conegliano otrzymały wicemistrzynie Polski. Brak skuteczności w ataku i solidności w przyjęciu sprawił, że Włoszki mogły zaprezentować pełnię swoich możliwości. Praktycznie bezkarne były Robin De Kruijf i Anna Danesi, a taka skuteczność środkowych ułatwiała zadanie również Samancie Fabris. – Jestem smutny, bo przegraliśmy pierwszy mecz w naszej hali w tym sezonie. Musimy jednak patrzeć, kto był po drugiej stronie siatki. Trzeba przyznać, że dziewczyny z Conegliano prezentują światową klasę w każdym z elementów. Mógłbym wymieniać, od zagrywki, poprzez atak i wszystkie inne siatkarskie elementy – były od nas dużo, dużo lepsze. Taka jest rzeczywistość na ten moment. Myślę jednak, że to co pokazaliśmy w tym meczu, to było jakieś 50% naszych możliwości – opisał swoje wrażenia po zakończeniu tego spotkania Michał Masek, trener ŁKS-u. Trzeba przyznać, że brązowe medalistki ubiegłorocznej edycji Ligi Mistrzyń wypunktowały gospodynie zagrywką, aż 5 błędów w przyjęciu piłki popełniła Brazylijka, Regiane Bidias, pozostałe przyjmujące również nie stanowiły monolitu, którego Włoszki nie zdołałyby skruszyć. – Zagrywka Włoszek nie była wcale łatwa. Ta piłka wychodzi z rąk zagrywającej na bardzo wysokim pułapie, potem te piłki spadają tuż przed przyjmującą lub lądują przed linią 9. metra. W lidze rzadko mamy z nimi do czynienia. Jeśli dobrze przewidzi się lot takiej piłki, to faktycznie można ją przyjąć bez problemów, ale odczytanie tej trajektorii nie jest łatwe. Stąd te problemy z przyjęciem. W drugim secie poprawiliśmy ten element i mieliśmy około 50% dobrze przyjętych piłek do dyspozycji rozgrywającej, ale nie przełożyło się to na atak – zauważył słowacki szkoleniowiec.



Różnica poziomów pomiędzy obiema drużynami była widoczna gołym okiem, trener Masek dość łatwo wskazał też aspekty siatkarskiego rzemiosła, na których można budować tak silną drużynę jak Imoco Volley Conegliano. – Doskonałe przyjęcie jest podstawą szybkiej gry we włoskiej lidze. Imponujące jest to, ile piłek po przyjęciu czy obronie Asia Wołosz dostała „do ręki”. To jest ten światowy poziom i różnica, która potem decyduje o przebiegu meczu. Rywalki bazują na tym, że 9 z 10 piłek jest dokładnie rozegranych i potem w jednym momencie cztery zawodniczki są gotowe do ataku. Pozytywne jest to, że byliśmy w stanie podbić dużo piłek. W obronie popracowaliśmy solidnie, a to ważne, bo Włoszki nie grają z blokiem tylko starają się celować w boisko – podkreślił trener Masek. Już w niedzielę łodzianki zagrają mecz na szczycie polskiej ekstraklasy, w którym podejmą rzeszowianki. Dla obu drużyn zwycięstwo jest bardzo ważne w kontekście układu miejsc na czele tabeli LSK. – Po gwizdku mam już w głowie tylko ten mecz z Developresem. Chcę, aby drużyna była do niego jak najlepiej przygotowana i taktycznie, i mentalnie. W tym spotkaniu spróbowaliśmy powalczyć, na ile jest to możliwe, ale wiedzieliśmy, że dużych szans na zwycięstwo nie mamy – zakończył Masek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved