Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Kozłowski: Skupiam się przede wszystkim na drużynie

Michał Kozłowski: Skupiam się przede wszystkim na drużynie

fot. Katarzyna Antczak

– Nie stawiam przed sobą żadnych indywidualnych celów, skupiam się przede wszystkim na drużynie. Chcę zdobyć medal, bo jak na razie w swoim dorobku mam tylko jeden – mówił Michał Kozłowski, nowy nabytek ONICO Warszawa. 

Z jakimi nadziejami przychodzisz do klubu?



Michał Kozłowski: – Nie stawiam przed sobą żadnych indywidualnych celów, skupiam się przede wszystkim na drużynie. Chciałbym… zdobyć medal. Jak na razie w swoim dorobku mam tylko jeden krążek mistrzostw Polski – brązowy wywalczony z Treflem w sezonie 2017/2018 – dlatego to będzie dla mnie dodatkowa motywacja. No i ta Liga Mistrzów… Fajnie byłoby najpierw postawić sobie za cel wyjście z grupy, a co będzie dalej – zobaczymy.

W Gdańsku grałeś już o medale, dlatego w Warszawie nie powinno być chyba stresu przed walką o najwyższe cele?

– Bardzo chciałbym, byśmy w przyszłym sezonie grali o podium. Być może moje doświadczenie, które zbierałem w trakcie przygody z siatkówką, przyda się w tych najważniejszych momentach, kiedy trzeba będzie zmienić Antoine’a. Bo nie ma się co oszukiwać, że to on będzie wiodącą postacią na rozegraniu. Ja tu przychodzę pomóc swoją postawą i w gorszych, bardziej stresujących momentach dać mu odpocząć od grania. Brizard był do tej pory czołową postacią drużyny.

Jak widzisz swoje szanse w rywalizacji z nim o pierwszą szóstkę?

– Będę robił to, co zawsze robię na treningach – pracował jak najlepiej potrafię i deptał mu po piętach. Do tej pory gdy do drużyn, w których grałem, przychodził jakiś rozgrywający, który miał być tym pierwszym, a ja zostawałem jego zmiennikiem, to swoją postawą na treningach zawsze dążyłem do tego, by go naciskać, by stawał się coraz lepszy. I teraz też taki będzie mój cel. By umiejętności Antoine’a były coraz wyższe, by mógł wspiąć się na swoje wyżyny. A kto wie, może w pewnym momencie trener postawi też i na mnie?

Myślisz, że twoje bogate doświadczenie, o którym wspominałeś, mogło mieć wpływ na transfer do ONICO?

– Wydaje mi się, że tak. Moim zdaniem starsi zawodnicy też są potrzebni w drużynach. Tacy jak ja, Piotrek Nowakowski. Na zewnątrz nie jestem może najbardziej otwartą osobą, ale jeśli chodzi o kolegów z zespołu, to już tak. Dobrze czuję się w szatni, nie szukam konfliktów. I to na pewno też zadecydowało o tym, że znalazłem się w ONICO.

Zjeździłeś trochę Polski i Europy grając w różnych klubach, dlatego kolejna zmiana otoczenia nie wiąże się chyba z jakimiś nerwami czy stresem?

– To normalna, naturalna kolej rzeczy w życiu siatkarza. W siatkówce nie jest tak, że podpisuje się kontrakty wieloletnie. No chyba, że nazywasz się Mariusz Wlazły, który do końca kariery będzie grał w Bełchatowie (śmiech). Poza tym jednym wyjątkiem większość zawodników często zmienia kluby i miejsce zamieszkania, jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Ja osobiście bardzo się cieszę, że podpisałem umowę na dwa lata i po roku nie trzeba będzie pakować walizek, szukać czegoś nowego. A co będzie później? Na razie nie wiadomo, może się okazać, że zostanę w Warszawie. Mam rodzinę i jestem już w takim wieku, że dla mnie najlepiej byłoby żyć i grać tu jeszcze dłużej, niż te dwa lata.

A jak rodzina nastawia się na przeprowadzkę?

– Wszystko jest w porządku. Oczywiście w Gdańsku też było fajnie, ale teraz czeka nas sporo zmian. Szczególnie, że drugie dziecko już w drodze. Jeszcze zobaczymy, czy będzie się rodziło w Warszawie, czy na Śląsku, gdzie mieszkamy obecnie. Jesteśmy zadowoleni, aczkolwiek ten początek pewnie nie będzie łatwy pod względem logistycznym.

Czy sama możliwość życia w stolicy miała wpływ na twoją decyzję o transferze?

– Zawsze moim małym marzeniem była gra we Francji i to jest już „odhaczone”. Co prawda byłem tam ledwie pięć tygodni, ale jednak. A drugim marzeniem była Warszawa. Ze względu na to, że chciałem zobaczyć i poczuć, jak się tutaj mieszka. To bardzo duże miasto, jest specyficzne, z pewnością inne od np. Gdańska, dlatego cieszę się bardzo, że będę mógł sam je poznać. A jak będzie? Mam dwa lata na to, żeby się o tym przekonać.

Znasz już smak Ligi Mistrzów, ale perspektywa ponownej gry w tych rozgrywkach była chyba dodatkową zachętą…

– Zawsze fajnie gra się w Lidze Mistrzów. To zupełnie inne emocje, inna dawka adrenaliny, inne doświadczenie. Bo te zespoły, z którymi przychodzi się mierzyć, różnią się od tych z PlusLigi. W tym drugim przypadku patrzysz na skład i wiesz wszystko – chociażby jak grają poszczególni zawodnicy, czego się po nich spodziewać. A w przypadku LM wygląda to zupełnie inaczej. Na odprawie przedmeczowej widzisz nagle siatkarzy, których nie znasz. Przynajmniej nie z rywalizacji boiskowej. Fajne jest też to, że możesz zobaczyć jak wygląda siatkówka w danym kraju. To świetne przeżycie i fakt, że w najbliższym sezonie ONICO zagra w Lidze Mistrzów, był dla mnie dodatkowym impulsem, który mnie tu przyciągnął.

 

źródło: onicowarszawa.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-05-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved