Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Gogol: Nam potrzebny jest czas

Michał Gogol: Nam potrzebny jest czas

fot. Klaudia Piwowarczyk

W niedzielę zawodnicy Stoczni Szczecin odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie, pokonali oni na wyjeździe Jastrzębski Węgiel 3:0. W tym meczu przyjezdni bardzo dobrze grali zwłaszcza w końcówkach, mimo kilku punktów straty do rywali byli w stanie rozstrzygnąć pierwszą i trzecią partię na swoją korzyść. – My wierzyliśmy w każdym secie do końca w zwycięstwo – powiedział po meczu trener szczecinian Michał Gogol.

Należą wam się brawa za walkę. Wyciągnięcie trzeciego seta z 21:24 i pierwszego z wyniku 16:20 z pewnością zasługuje na szacunek.



Michał Gogol:My wierzyliśmy w każdym secie do końca w zwycięstwo. Dlaczego? Dlatego że wiemy, że dobrze zagrywamy, a jak to robimy, to możemy przysporzyć przeciwnikowi problemów w każdym momencie. Oczywiście można też się pomylić w polu serwisowym, ale nasza zagrywka w tej chwili jest regularna. Zaprezentowaliśmy się w tym elemencie dobrze w trudnych momentach i naprawdę pod presją. Musimy ten serwis pielęgnować, trenować i jeżeli on będzie z nami przez cały sezon ligowy, będzie nam się grało z pewnością łatwiej.

Dużo osób zastawiało się, czy Bartosz Kurek utrzyma formę po mistrzostwach świata. Jak widać idzie mu całkiem dobrze.

Tak, Bartek gra świetnie, natomiast jest też podmęczony. Nie ma w tym żadnej wielkiej tajemnicy. Może przyjść taki moment, że rzeczywiście troszeczkę zgaśnie i to jest normalne, ale my musimy być na to przygotowani jako drużyna i wszyscy musimy zdawać sobie z tego sprawę, że tak będzie. Pewnie przyjdzie dla niego jakiś tam mały kryzys, ponieważ on cały czas ciągnie grę, jest ona oparta na nim zarówno w reprezentacji, jak i w klubie. Natomiast to, jak sobie radzi z presją i trudnymi momentami, za to ogromny szacunek dla Bartka. Ja również jestem pełen podziwu i cieszę się, że jest w naszej drużynie.

Zauważyłem, że macie duże rezerwy w defensywie. Kilkanaście piłek w tym spotkaniu wam uciekło.

Nie chcę być za bardzo krytyczny wobec drużyny po tym, jak wygraliśmy 3:0, ale rzeczywiście w mamy duże rezerwy w obronie i spore rezerwy w przyjęciu. Jeśli usystematyzujemy to nasze przyjęcie, poprawimy obronę, to myślę, że stać nas na jeszcze bardziej wyrównaną grę w pierwszej akcji, a także generowanie większej liczby kontrataków. Jeżeli mamy piłkę w trzech metrach, to gra nam się całkiem wygodnie.

W tym meczu było po stronie Stoczni dużo dyskusji z decyzjami sędziów, szczególnie przy dwóch wystawach Łukasza Żygadły.

Myślę, że w telewizji to pewnie było widać lepiej. Przy pierwszej akcji się wstrzymaliśmy z challenge’em, przy drugiej już troszeczkę zaryzykowaliśmy. Natomiast dobrze, że wytrzymaliśmy, nie pękliśmy. Wszedł Nikołaj Penczew na jedną akcję, aby uspokoić przyjęcie, a za chwilę dokończyliśmy seta zagrywką.

Po nie najlepszym, delikatnie mówiąc, meczu z ZAKSĄ w niedzielnym spotkaniu zaprezentowaliście się kompletnie inaczej.

W meczu z ZAKSĄ byliśmy zupełnie inną drużyną. Byliśmy spięci, niezgrani, chaotyczni i niechlujni w wielu elementach, wpadały nam w boisko także proste piłki. To też wynikało troszkę z takiej dziwnej presji. Pierwszy mecz, u siebie w hali, w nowym środowisku. Spędziliśmy ze sobą dwa, trzy tygodnie, zawodnicy nie mieli czasu dobrze poznać się między sobą, a to ważne dla chemii zespołu, dla reagowania w nerwowych momentach, dla rozwiązywania problemów w trudnej sytuacji w drużynie. Wiemy, nad czym musimy pracować, a pracy czeka nas jeszcze sporo.

Czy wpływ na postawę w meczu z wicemistrzami Polski miała sytuację, która wydarzyła się w niedzielę? Zawodnicy byli gotowi do rozegrania spotkania, jednak oświetlenie im na to nie pozwoliło.

A ja się cieszę, że tego meczu nie zagraliśmy, bo nam potrzebny jest czas. To spotkanie mogło się potoczyć bardzo różnie. Oczywiście nie mieliśmy wpływu na tę awarię. Szkoda ludzi, którzy przyszli, bo to było wielkie święto siatkówki w Szczecinie. Natomiast z punktu widzenia sportowego i szkoleniowego mogę powiedzieć, że kupiliśmy sobie troszeczkę czasu do trenowania i do zgrywania się, bo naprawdę tego potrzebujemy. Każdy trening jest teraz na wagę złota.

Terminarz nie jest łaskawy dla was, na sam początek dostaliście Trefla Gdańsk, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, Jastrzębski Węgiel, a w następnym spotkaniu zagracie z Asseco Resovią Rzeszów. To dość poważny sprawdzian dla zespołu, z ZAKSĄ został oblany, natomiast za grę w Jastrzębiu-Zdroju zasłużyliście na 5+.

Ja bym nie powiedział, że oblany, ponieważ ZAKSA zagrała świetny mecz. To bardzo dobra drużyna. Aleksander Śliwka i Paweł Zatorski wyprawiali cuda w obronie, my tam nie mogliśmy dobić się do boiska naszym atakiem. Zagrali mądrze, konsekwentnie, agresywnie. Bardzo dobrze serwowali i to trzeba oddać temu zespołowi. W tym momencie sezonu ZAKSA była od nas po prostu lepsza.

Osoby związane z siatkówką cieszą się z dużej frekwencji w halach. Na trybunach ciężko było w niedzielę znaleźć wolne miejsce.

To efekt mistrzostw świata. Cieszmy się i korzystajmy z tego, ale poprawiajmy też to, co jest niedobre, bo to jest teraz moment na poprawienie wielu rzeczy w siatkówce, które nie funkcjonują najlepiej. Wykorzystajmy teraz tę chwilę nie tylko do czerpania radości z pełnych hal, tylko poprawiajmy tak, żeby dla siatkówki było lepiej.

A co trener by zmienił?

Oj, mam całą listę rzeczy.

Czyli mamy temat na następną rozmowę?

Czasami to są detale, czasami ważne rzeczy. Na pewno zmieniłbym to, że w 1. lidze gra się innymi piłkami niż w PlusLidze. Dla mnie to jest absolutnie niedopuszczalne, granie różnymi piłkami to jest jak inna dyscyplina. Różnica w zagrywce i przyjęciu jest kolosalna. Mamy w tej chwili libero z Francji, który przyszedł i potrzebował czasu, żeby zaadaptować się do Mikasy. Po dwóch miesiącach jest mu oczywiście dużo łatwiej i przyjmuje bardzo dobrze. Pierwsza liga powinna grać Mikasami i to jest jedna z tych wielu rzeczy, które powinny być poprawione.

Wracając do turnieju z Włoch i Bułgarii, to było pewnie mnóstwo rzeczy, które zadecydowały o tym, że zdobyliście złoto, jednak jakby miał trener wymienić jedną najważniejszą, to byłby to…

Myślę, że charakter. To jest takie jedno słowo klucz dla mnie. Oczywiście ktoś powinien kiedyś napisać książkę o tym, co się stało. W ciągu tygodnia, gdzie mieliśmy walizki spakowane i nie wiedzieliśmy, czy lecimy do Turynu czy do Warszawy, zostaliśmy mistrzami świata. W wolnej chwili trzeba to wszystko dokładnie przeanalizować i powspominać.

Ten przyszły sezon w kadrze też będzie ciężki, mamy mnóstwo turniejów do rozegrania w tym kwalifikacje do igrzysk olimpijskich 2020.

Ja na razie skupiam się na klubie, bo to dla nas bardzo ważny czas. Rozmawialiśmy z Vitalem Heynenem, tak samo z Sebastianem Pawlikiem, z częścią sztabu. Wiemy, co nas czeka, natomiast mamy jeszcze trochę czasu, żeby to wszystko sobie przemyśleć i zaplanować.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved