Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Filip: Nie wolno nas lekceważyć

Michał Filip: Nie wolno nas lekceważyć

fot. Katarzyna Antczak

Ekipa Politechniki Warszawskiej przegrała Resovią Rzeszów 1:3. Pomimo ambitnej postawy gospodarze musieli uznać wyższość swoich rywali.  – To, że nie jesteśmy stawiani w roli faworyta, nie martwi nas, a największego „kopa motywacyjnego” daje nam to, gdy przeciwnik nas lekceważy, a zdarza się to niektórym zespołom. Wtedy chcemy udowodnić, że jesteśmy w stanie z nim wygrać – powiedział Michał Filip.

Za wami trudne spotkanie, a sam wynik chyba nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku.



Michał Filip:  Zgadza się, to było naprawdę ciężkie spotkanie. Poza pierwszym setem i końcówką czwartego graliśmy punkt za punkt i niewiele brakowało, byśmy wygrali trzecią partię. Gdyby tak się stało, możliwe, że końcowy wynik byłby inny. Najważniejsze, że walczyliśmy o każdą piłkę i pokazaliśmy, że nie wolno nas lekceważyć. Mimo wyniku jesteśmy zadowoleni, bo chyba nikt nie będzie mógł nam zarzucić, że oddaliśmy ten mecz.

Zgadza się, jednak zarówno wy, jak i Asseco Resovia popełniliście mnóstwo błędów, szczególnie w zagrywce. To zadecydowało o tym, kto wygrał?

– Na pewno miały one znaczący wpływ na przebieg spotkania. Popełniliśmy dużo błędów w zagrywce i posyłaliśmy piłki w aut. Niestety często zdarzało się to w decydujących momentach, przez co przeciwnik odskakiwał i musieliśmy odrabiać straty. Jednak nie mieliśmy innego wyjścia – musieliśmy ryzykować, bo jeżeli taki zespół jak Asseco Resovia przyjmie sobie każdą piłkę w punkt, to efekty mogłyby być opłakane, bo zmiótłby nas z boiska swoim atakiem.

Widać, że w takich spotkaniach jak to dzisiejsze stawiacie wszystko na jedną kartę.

– Musimy, bo nie mamy nic do stracenia, a jedynie możemy zyskać. Wiemy, że jesteśmy zdolni, by urwać przeciwnikowi seta, punkty, a nawet go pokonać, stąd podejmowanie tego ryzyka w zagrywce. Takie było nasze zadanie i kilka razy udało nam się je zrealizować. Rzeszowianie mieli problemy z przyjęciem, grali tylko na wysokiej piłce, więc to był duży plus dla nas. Niestety, z tym ryzykiem wiążą się błędy, a w dzisiejszym meczu było ich za dużo.

W grudniu udało się wam wygrać w Rzeszowie, teraz Asseco Resovia miała za sobą kilka przegranych spotkań z rzędu. Dopatrywaliście się w tym swojej szansy?

– Asseco Resovia przegrała dwa spotkania, my natomiast ostatnio byliśmy na fali. Zwycięstwa po 3:0 nad Effectorem Kielce i BBTS-em Bielsko-Biała z pewnością dodały nam skrzydeł, ale rzeszowianie nas powstrzymali. Wiemy, co potrafimy, dlatego nie załamujemy się. Walczymy dalej i na pewno nie możemy się poddawać w takich meczach jak ten dzisiejszy.

Za tydzień gracie w Gdańsku. Nie jesteście stawiani w roli faworyta, jednak gdańszczanie mają za sobą porażkę z Cuprum Lubin.

– Nie będę ukrywać, że chcielibyśmy wygrać w Gdańsku. Ostatnio prawie wygraliśmy z LOTOSEM Treflem Gdańsk w Warszawie i mam nadzieję, że w końcu uda się przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Myślę, że tam będziemy mogli pokazać, na co nas stać. To, że nie jesteśmy stawiani w roli faworyta, nie martwi nas, a największego „kopa motywacyjnego” daje nam to, gdy przeciwnik nas lekceważy, a zdarza się to niektórym zespołom. Wtedy chcemy udowodnić, że jesteśmy w stanie z nim wygrać. W Gdańsku na pewno będziemy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Jesteśmy dobrej myśli.

Autorka wywiadu: Iwona Stach

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved