Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Michał Betleja: To wyjątkowy wynik

Michał Betleja: To wyjątkowy wynik

fot. PWSZ Tarnów

Grupa Azoty Jedynka PWSZ Tarnów świetnie radzi sobie w rozgrywkach pierwszej ligi kobiet. Siatkarki z województwa małopolskiego aktualnie okupują 4. pozycję w tabeli, a do rozegrania w fazie zasadniczej pozostało im jeszcze pięć spotkań. – Tabela co prawda jest mocno skompresowana, ale dla miasta Tarnowa to wyjątkowy wynik – powiedział trener zespołu Michał Betleja.

Panie trenerze, jesteśmy już w połowie sezonu zasadniczego. Czy dotychczasową grę i wyniki uważa pan za zadowalające?



Michał Betleja: Tabela co prawda jest mocno skompresowana, ale dla miasta Tarnowa to wyjątkowy wynik. W tym sezonie mamy bardzo pracowity zespół, który rzadko narzeka na zmęczenie, chce się uzupełniać w brakach kadrowych i chce wygrywać.

Jakie są plany na najbliższe tygodnie? Co należy poprawić w grze drużyny? Na czym trzeba skupić się najbardziej?

W tym roku liga dostarcza nam często emocji startowych i brakuje spokojnego czasu na korekty techniczno-taktyczne. Na pewno potrzebujemy skupienia na swoich działaniach, bo liga gra pewnymi schematami, do których wystarczy się zaadaptować.

Zaczynał pan pracę w Tarnowie w rozgrywkach II ligi. Jak dużą różnicę zauważył pan pomiędzy rozgrywkami pierwszej a drugiej ligi kobiet?

– Największą różnicę zauważyłem w mentalnym podejściu zawodniczek do pracy. W II lidze brakowało czasami mocnego zaangażowania, natomiast w I lidze z mrówki robi się słonia, który swoją trąbą w ogóle nie ma wpływu na predyspozycję.

Jak zaczęła się ta „tarnowska przygoda”?

– W maju 2016 roku zadzwonił do mnie Piotrek Górnikiewicz, który kompletował skład na kolejny sezon. Rekomendacje uzyskałem od znanego sędziego siatkarskiego pana Stanisława Jachera. Spotkaliśmy się w klubie (czyli w firmie Redruk) i doszliśmy do porozumienia co do zasad współpracy oraz celu nakreślonego na kolejny sezon, który Piotrek miał jasno sprecyzowany. Celem tym był oczywiście awans do I ligi. Awans udało się uzyskać na turnieju finałowym w Opolu w maju 2017 r. Wspólnie uznaliśmy to za spory sukces! Niewątpliwie Tarnów sprawia wrażenie miasta, które długo czekało na siatkówkę i jej potrzebuje. Z roku na rok przybywa kibiców, którzy żyją sprawami drużyny, znają ją i chcą z nią być na dobre i na złe. Obiektywnie oceniają mecze, potrafią pochwalić za dobry nawet ten przegrany mecz. I co też jest istotne, ambicja ludzi działających w klubie nie zamyka się tylko na tym, co już osiągnęliśmy, ale jest nastawiona na kolejne sukcesy.

Współpracował pan także z drużynami męskimi, czym różni się prowadzenie zespołu kobiet od prowadzenia zespołu mężczyzn?

– Tych różnic jest tak dużo, że książka, którą otrzymałem od św. Mikołaja, w tym roku jest za wąska, żeby ją zapisać, ale to też czyni tę pracę wyjątkową.

Wróćmy na chwilę do lat pana zawodniczej kariery, w jakich klubach oraz na jakiej pozycji grał pan jako zawodnik?

– Grałem w Klubie Siatkarskim Błękitni Ropczyce, jest to jeden ze starszych klubów w rozgrywkach PZPS-u, ma ekscesy walki o 1 ligę i mam nadzieję, że w przyszłości uda się zdobyć awans, bo organizacja klubu jest na bardzo wysokim poziomie. Widząc na co dzień rozgrywki 1 ligi, jestem pewien, że jedyna bariera to finanse. Klub wyszkolił dużo młodzieży, która obecnie gra w najwyższych szczeblach ligi. Ja grałem na pozycji przyjęcia z atakiem, chociaż miałem 3 lata gry na libero, wynikającej z kontuzji barku. Sporo czasu spędziłem na grze w siatkówkę plażową. Byłem w parze z Marcinem Sroką czy z Rafałem Buszkiem, troszkę poskakaliśmy na piasku.

W jakim miejscu pracy zawodowej widzi się pan za 10 lat? Jakie marzenia związane z pracą trenerską panu towarzyszą?

–  Marzenia i widzenie siebie za 10 lat to rozwój w swojej pracy. Wzloty i upadki są wpisane w ten zawód, więc bardzo ważne jest to, by się rozwijać i unikać błędów z lat wcześniejszych. Chyba jestem młody w tym zawodzie, więc spokojnie marzenia mam, ale nie jestem typem karierowicza po trupach, gubi mnie bardziej ambicja i niezadowolenie ze swojej pracy i organizacji działań. Uwielbiam schemat organizacyjny, jak czegoś brakuje, nie zawsze potrafię kreatywnie ocenić braki, a złość, którą wylewam, nie zawsze jest trafna. Robię wszystko, by co roku mieć większą wiedzę.

Co pan najbardziej lubi w pracy trenera?  Co jest najtrudniejsze w tym zawodzie?

– Najbardziej lubię, gdy młodzież, z którą na co dzień pracuję, oddaję w dużym zadowoleniu swoją szczerość w rozwoju sportowym, włączając w to edukację na wysokim poziomie. W pracy z seniorkami lubię, jak zawodniczki chcą wychodzić poza pewien schemat pracy. Wierzę, że wprowadzanie innowacji może przynieść sukces sportowy.

 

źródło: uksjedynka.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved