Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Michaela Mlejnkova: Jestem cały czas gotowa do gry

Michaela Mlejnkova: Jestem cały czas gotowa do gry

fot. Łukasz Krzywański

Deveopres SkyRes Rzeszów pokonał w meczu ligowym BKS Stal Bielsko-Biała 3:1. Wyróżnaiającą się zawodniczką tego meczu była Michaela Mlejnkova. – Cieszę się że otrzymałam szanse gry, cały czas jestem gotowa do gry albo w ataku albo na przyjęciu – powiedziała zawodniczka.

Pani wejście na boisko w meczu z BKS-em bardzo pomogło drużynie i podobnie jak w Policach przyczyniło się do zwycięstwa Developresu.



Michaela Mlejnkova (czeska przyjmująca Developresu SkyRes Rzeszów): – Dla mnie to wspaniałe uczucie kiedy wchodząc do gry w trakcie spotkania mogą wesprzeć zespół i zagrać swoją najlepszą siatkówkę. Myślę, że mecz z Bielskiem był jednym z moich najlepszych w barwach Developresu. Czułam się świetnie na boisku i cieszę się, że mogłam pomóc drużynie.

W ataku zanotowała pani niesamowitą skuteczność (ponad 61 proc., siatkarka zdobyła 23 punkty), przypominającą statystyki z siatkówki męskiej.

– Byłam w tym meczu w bardzo dobrej dyspozycji i czułam się znakomicie.

W meczu z BKS-em od pewnego momentu mocno rywalizowałyście z pani rodaczką – Andreą Kossanyiovą o miano najskuteczniejszej zawodniczki spotkania.

– Andrea zagrała również bardzo dobry mecz. Znamy się bardzo dobrze z gry w reprezentacji Czech i jesteśmy dobrymi koleżankami. Czasami udało nam się zatrzymać jej ataki po przekątnej, ale ogólnie Bielsko razem z Andreą i Olivią Różański robiło bardzo dobrą robotę na skrzydłach. Największe problemy miałyśmy w trzecim secie, ponieważ wtedy przestałyśmy grać agresywnie i to od razu miało przełożenie na wynik. Na szczęście czwartą partię znów zaczęłyśmy z większym animuszem. Potem Bielsko jeszcze na nas naciskało, ale w końcówce zagrałyśmy już lepiej od rywalek.

Rywal mocno się wam postawił i nie miałyście z bielszczankami łatwej przeprawy. Być może też po serii meczów z trudnymi przeciwnikami, jak z Budowlanymi, Chemikiem i Busto Arsizio, nie byłyście w stanie utrzymać tego samego poziomu koncentracji?

– Mamy za sobą naprawdę intensywny okres gry w styczniu i teraz w lutym. Na pewno ciężko jest utrzymać w każdym meczu taki sam poziom gry i wygrywać z rywalkami po 3:0. Z Bielskiem miałyśmy problemy zwłaszcza w pierwszym i trzecim secie. Na początku meczu grałyśmy poniżej naszego normalnego poziomu gry, ale biorąc pod uwagę całe spotkanie dobrze wykonałyśmy swoją pracę.

W środę 12 lutego czeka was ponowne starcie z bielszczankami, tym razem w ćwierćfinale Pucharu Polski. Ciężko wyobrazić sobie Final Four Pucharu Polski bez Developresu, ale BKS pokazuje, że jest groźnym i niewygodnym rywalem.

– Czeka nas ciężkie zadanie, bo to są inne rozgrywki i tylko jeden mecz zadecyduje o tym, która z drużyn pojedzie na turniej finałowy do Nysy. Musimy dać z siebie wszystko. Mam nadzieję, że jeśli zagramy przynajmniej na tym samym poziomie, jak w sobotę, a może jeszcze trochę lepiej, to powinno to wystarczyć do zwycięstwa. Nie możemy jednak zakładać tej wygranej z góry, tylko wyszarpać ją na boisku.

Po dziewczynach z Bielska-Białej widać było duże rozczarowanie po porażce. One miały pewnie poczucie, że były bliskie sprawienia niespodzianki i w środę na pewno pokażą lwi pazur.

– Rzeczywiście, bielszczanki mocno na nas naciskały i były bliskie doprowadzenia do tie-breaka. Rywalki zasłużyły na słowa uznania. Zagrały naprawdę dobre spotkanie. My jednak okazałyśmy się odrobinę lepsze i to jest najważniejsze.

Czy bardzo przeżywała pani odpadnięcie z Pucharu CEV po znakomitym meczu przeciwko Busto Arsizio, w którym byłyście w stanie odrobić straty z Włoch, ale przegrałyście złotego seta?

– Z Włoszkami w rewanżu rozegrałyśmy świetny mecz. Po tym jak wygrałyśmy 3:0 wszyscy w hali bardzo się cieszyli. Ja również nie ukrywałam radości, ale zdawałam sobie sprawę, że to jeszcze nie koniec rywalizacji, bo złoty set rządzi się swoimi prawami i wszystko w nim może się zdarzyć. Niestety, nie zaczęłyśmy tego seta najlepiej i wyglądało to tak, jakbyśmy czekały na to co zrobią rywalki zamiast grać swoje. Przegrałyśmy niepotrzebnie kilka akcji i tak to się potoczyło.

W poprzedniej rundzie w rywalizacji z Miluzą, to wy wystąpiłyście w roli Włoszek przegrywając rewanż we Francji, ale wygrywając złotego seta.

– No właśnie. To jest już trochę jak loteria. Raz się wygrywa tego seta, a raz przegrywa.

Teraz możecie się już jednak w pełni skupić na rywalizacji w LSK i w Pucharze Polski, co też ma swoje dobre strony.

– Myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko ma swoje uzasadnienie. Pozytywem w tej sytuacji jest to, że będziemy miały więcej czasu na przygotowanie się do spotkań ligowych i zregenerowanie sił.

Czy po bardzo dobrych występach w Policach i teraz z BKS-em, kiedy okazała się pani prawdziwym asem w talii kart trenera Antigi, myśli pani, że jest bliżej do wywalczenia sobie miejsca w podstawowej szóstce?

– To nie jest pytanie do mnie. Ja oczywiście staram się jak najlepiej pracować i wywalczyć sobie miejsce w składzie, ale decyzje kadrowe należą do trenera. Trener wie co robi i na pewno ma swoje spostrzeżenia oraz zamysł naszej gry. Trzymając mnie na ławce rezerwowych trener wie, że może mnie w razie potrzeby wystawić do gry albo na ataku albo na przyjęciu. Ma to więc swoje uzasadnienie. Ja natomiast jestem cały czas gotowa do gry.

źródło: lsk.pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved