Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME: Słoweńcy tworzą historię, pogromcy Polaków w finale

ME: Słoweńcy tworzą historię, pogromcy Polaków w finale

fot. CEV

Takiego scenariusza spodziewało się chyba niewielu – drużyna, o której mówiło się „druga liga Europy”, czyli Słowenia, zagra w finale tegorocznej edycji mistrzostw Starego Kontynentu.  Podopieczni Andrei Gianiego w półfinale w czterech rozdaniach pokonali włoski zespół po pasjonującej i pełnej emocji walce. Decydujący o wyniku meczu wydawał się być pierwszy set, w którym finalni zwycięzcy ograli zespół z Półwyspu Apenińskiego 25:13.

Pierwszy mecz półfinałowy od falstartu rozpoczęli Azzurri. Siatkarze reprezentacji Słowenii podejmując ryzyko w polu serwisowym, bezbłędnie odrzucili rywali od siatki. Pojedyncze ataki po stronie Włochów kończył Juantorena, skrzydłowy ekipy z Półwyspu Apenińskiego był jednak nieco osamotniony w ofensywie. Przy niedokładnych przyjęciach Lanzy Simone Giannelli nie miał wielkiego pola do manewru, kierując kolejne piłki do Ivana Zaytseva, jednak nawet dotychczasowy lider zespołu Gianlorenzo Blenginiego nie imponował skutecznością. Wykorzystując słabość rywali, Słoweńcy systematycznie budowali dystans, prowadząc po ataku Alena Pajenka z przechodzącej piłki 4:1. Kolejne niedokładne zagrania i błędy własne Włochów wywołały reakcję szkoleniowca Azzurrich. Przy stanie 7:3 Gianlorenzo Blengini przywołał swoich podopiecznych do siebie. Przerwa nie pomogła, a pojedyncze skuteczne akcje Włochów przeplatały kolejne kontrataki kończone przez zespół Andrei Gianiego. W ofensywie Słoweńców obok Gaspariniego nie zawodził Cebulj (12:8). Kolejne próby ratowania sytuacji przez Włochów odbijały się od ściany bloku reprezentacji Słowenii, a kiedy w polu serwisowym pojawił się Mitja Gasparini, dominacja liderów była jeszcze bardziej widoczna. Po kolejnych punktowych serwisach atakującego reprezentacji Słowenii było już 17:11. Szukając skuteczności w szeregach swojego zespołu, trener Blengini przystąpił do rotowania składem, i tak na boisku pojawili się m.in. Antonov za Lanzę i Vettori za Zaytseva. Kolejne zmiany nie powstrzymały Gaspariniego i jego kolegów (23:13). Końcówka seta to bezbłędna gra podopiecznych Andrei Gianiego w bloku i wygrana 25:13 po zatrzymanym ataku Vettoriego.

Początki odsłony drugiej były jeszcze zapowiedzią powtórki scenariusza z partii premierowej. Także tym razem lepiej rozpoczęli siatkarze ze Słowenii. Efektowne ataki Gaspariniego i skuteczny serwis podopiecznych Andrei Gianiego zainaugurowały serię punktową siatkarzy ze Słowenii, po ataku Pajenka ze środka było już 3:1.Tym razem reakcja Azzurrich przyszła szybciej, spora w tym zasługa Osmany Juantoreny, którego ataki były dla Włochów gwarancją utrzymania kontaktu punktowego. Trudy swoich kolegów niweczył jednak Filippo Lanza, po raz kolejny odbijając się od ściany bloku rywali. Przy konsekwentnie grających Słoweńcach, mogących w trudnych chwilach liczyć na ataki Tine Urnauta, to Włosi byli w gorszej sytuacji podczas pierwszej regulaminowej przerwy technicznej (8:5). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, i tak wyciągając wnioski z partii premierowej, siatkarze z Półwyspu Apenińskiego nie pozwolili rywalom „rozwinąć skrzydeł” w takim stopniu, w jakim miało to miejsce kilkanaście minut wcześniej. Skuteczny atak Butiego ze środka, potknięcia Cebulja i Gaspariniego oraz efektowne zagranie Zaytseva po raz kolejny doprowadziły do gry na styku (10:9). W tej części meczu zawodnicy trenera Gianiego seriami popełniali błędy własne, podczas gdy trudnymi serwisami rywali gnębił Zaytsev. As Azzurrich wyprowadził swój zespół na prowadzenie – 14:12. Równie szybko Słowęńcy zniwelowali ten dystans, wracając do gry punkt za punkt. A kiedy pewność w grze rywali stwarzała zagrożenie dla Włochów, trener Blengini wykorzystał przerwę na żądanie (15:14). Końcówka seta zapowiadała się wyjątkowo interesująco, bowiem żadna z ekip nie była w stanie wypracować wyższej przewagi (18:18). W tej części meczu potknięć nie ustrzegł się Juantorena (20:19), tej szansy Włosi już nie zmarnowali, kolejne ataki Zaytseva wystarczyły do odzyskania kontroli nad przebiegiem sytuacji (20:22). Spokojnie grając, Azzurri zwyciężyli 25:23, wyrównując stan rywalizacji.



Gorsze początki setów dotknęły Włochów także w trzecim secie spotkania. W zespole Gianlorenzo Blenginiego na placu gry został Anzani, który w drugiej partii zmienił Piano. Tym razem dystans dzielący siatkarzy obu ekip nie był tak widoczny, jak miało to miejsce we wcześniejszych setach, podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze ekipa Andrei Gianiego prowadziła tylko dwoma oczkami (8:6). W ekspresowym tempie po wznowieniu walki Włosi odzyskali kontakt punktowy z rywalami, głównie dzięki czujności w bloku i skuteczności zagrań Juantoreny (8:8). Przy utrzymującej się rywalizacji punkt za punkt z minimalnej przewagi mogli cieszyć się Słoweńcy, prowadzący 11:10 po ataku Cebulja. Dodatkowo przy wymianie sił w ataku brylował Urnaut i to on dał swojemu zespołowi minimalną zaliczkę (15:13), natomiast potknięć nie ustrzegł się Juantorena i przy stanie 18:15 Gianlorenzo Blengini przywołał swoich podopiecznych do siebie. Po wznowieniu gry w polu rywali zameldował się Ivan Zaytsev, jednak obie ekipy wciąż dzieliły trzy oczka (19:16). W końcówce seta sytuacja zespołu Gianlorenzo Blenginiego nie wyglądała zbyt dobrze i gdy na tablicy wyników pojawił się rezultat 22:17, trener Blengini ponownie musiał reagować. Tym razem Azzurri nie zdołali już wyjść z opresji, gdyż pojedyncze zagrywki Lanzy nie odwróciły sytuacji. W kluczowej akcji od ściany bloku rywali odbił się Zaytsev (25:20) i to Słowenia objęła prowadzenie w meczu.

Scenariusz z pierwszych akcji poszczególnych partii powtórzył się również w odsłonie czwartej. Po falstarcie w tej części meczu (3:1) i przerwie na żądanie trenera Blenginiego Włosi wrócili do gry. Pomyłek nie ustrzegł się Mitja Gasparini, natomiast swoją zagrywką problemy sprawił rywalom Zaytsev. Siatkarze obu ekip grali dość nierówno, efektowne zagrania na siatce przeplatając prostymi błędami własnymi. W tej części meczu nie brakowało efektownych obron i widowiskowych kontrataków. Azzurri w trudnych chwilach mogli liczyć na Osmany Juantorenę i to właśnie atak przyjmującego reprezentacji Włoch pozwolił ekipie trener Blenginiego prowadzić 8:7 podczas pierwszej przerwy technicznej. Do remisu ponownie doprowadził Urnaut, lecz cierpliwie grający Słoweńcy wykazali się jeszcze niemałą czujnością na środku (blok Vincicia i Pajenka na Lanzy) – 13:11. Wraz z rozwojem seta przewaga zespołu Andrei Gianiego utrzymywała się (16:14). Nadzieję kibicom reprezentacji Włoch niezmiennie przywracał jednak Juantorena, przeplatając mocne ataki z technicznymi zagraniami za blok rywali (16:15). Nieco gorzej na siatce radził sobie Ivan Zaytsev, coraz częściej trafiając w blok rywali (18:15). Szukając skuteczności na skrzydłach, trener Blengini wprowadził jeszcze do gry Lucę Vettoriego. Te działania na niewiele się zdały, bowiem Azzurri nie byli w stanie poradzić sobie z serwisem Mitji Gaspariniego (20:16). Tej straty siatkarze z Półwyspu Apenińskiego nie byli w stanie już odrobić, jedynie niwelując dystans (22:20). Wygrywając 25:20 i w całym meczu 3:1, Słoweńcy sensacyjnie zostali pierwszymi finalistami mistrzostw Europy.

Słowenia – Włochy 3:1
(25:13, 23:25, 25:20, 25:20)

Składy zespołów:
Słowenia: Pajenk (9), Gasparini (18), Vincić (2), Kozamernik (6), Urnaut (22), Cebulj (16), Kovačić (libero) oraz Sket, Klobucar i Pokersnik
Włochy: Juantorena (15), Giannelli (3), Zaytsev (15), Lanza (8), Buti (6), Piano (1), Colaci (libero) oraz Sottile, Vettori, Rossini, Antonov i Anzani (1)

Zobacz również:
Wyniki półfinałów mistrzostw Europy

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved