Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME K, gr. A: Szalony mecz na korzyść Francji, Serbia i Turcja bez problemu

ME K, gr. A: Szalony mecz na korzyść Francji, Serbia i Turcja bez problemu

fot. CEV

Dość szalone spotkanie zainaugurowało zmagania grupy A mistrzostw Europy kobiet. Po bardzo nierównym pojedynku pomiędzy Francją a Bułgarią zakończonym w tie-breaku, lepsze okazały się Francuzki. Reprezentacja Serbii bez problemu w trzech setach uporała się z Finlandią. W ostatnim piątkowym meczu tej grupy Turcja zmierzyła się z Grecją i bezproblemowo pokonała swoje rywalki.

Od początku spotkania Francuzki zdobywały punkty seriami, raz za razem skutecznie akcje wykańczała Helena Cazaute. Chociaż siatkarki z Francji nie ustrzegły się prostych błędów, pozostawały na wyraźnym prowadzeniu. Celnie atakowała Alexandra Alina Dascalu. Pojedyncze zagrania Miroslawy Paskowej i Gergany Dimitrowej nie wystarczały, po efektownym bloku reprezentantki Francji prowadziły 15:8. W drugiej części seta Bułgarki starały się postawić rywalkom, sygnał do walki dała Elitsa Wasilewa (19:14). Zbudowana wcześniej przewaga wystarczyła jednak podopiecznym Emile Rousseaux aby wygrać pierwszą partię do 20.



Pierwsze akcje drugiej odsłony również toczyły się po myśli francuskich siatkarek (6:2). Głównie za sprawą wysokiej skuteczności Wasilewej Bułgarki odwróciły wynik, wychodząc na prowadzenie. Przy stanie 10:8 dla rywalek o czas poprosił trener Rousseaux. W kolejnych akcjach to siatkarki z Bułgarii dyktowały warunki na boisku. Przeciwniczki miały problemy z przyjęciem, zaś siatkarki prowadzone przez Iwana Petkowa raz za razem wykorzystywały kontrataki, niemal nie myliła się Paskowa. Po nieudanym ataku Dascalu było już 10:19. Z czasem sytuacja nie ulegała zmianie. Jednostronnego seta zakończyła błędem w polu zagrywki Odette Ndoye.

Francuzki szybko wróciły do gry. Od początku trzeciego seta ponownie to one dyktowały warunki. Liderkami w ataku podobnie jak w pierwszym secie były Cazute i Dascalu (12:6, 15:8). Kolejną serię francuski zespół zaliczył przy celnych zagrywkach Niny Stojiljkovic. Bułgarki nie potrafiły znaleźć recepty na skuteczną grę rywalek. W końcówce Francja po raz kolejny zaliczyła serię punktów tym razem piłki do gry wprowadzała Cazute (19:11, 23:11). Nie stojącą na zbyt wysokim poziomie partię zamknęła atakiem Dascalu.

Otwarcie czwartego seta toczyło się punkt za punkt. Obie drużyny nie ustrzegły się prostych błędów. Z czasem Bułgarki zbudowały trzypunktową przewagę. Siatkarki z Francji miały problemy z przebiciem się przez Bułgarski blok. Chociaż przeciwniczki starały się zniwelować dystans, przez własne pomyłki nie udawało im się to (14:18). Reprezentacja Bułgarii prowadzona przez Paskową kontynuowała skuteczną grę. Dobra postawa Cazaute nie wystarczyła. Francuzkom udało się obronić tylko jedną z serii piłek setowych i ostatecznie podopieczne trenera Petkowa doprowadziły do tie-breaka.

Za sprawą błędów przeciwniczek siatkarki z Francji prowadziły na początku piątej odsłony 3:1. Gra Francji opierała się na Cazaute, po błędzie Bułgarek o czas poprosił ich szkoleniowiec (6:3). Mocny atak Juliette Fidon Lebleu dał sygnał do zmiany stron (8:4). Po niej serię skutecznych zagrań na swoim koncie zapisały siatkarki z Bułgarii a gdy w aut piłkę posłała Fidon Lebleu o czas poprosił trener Rousseaux (9:9). Po czasie passę przeciwniczek zakończyła Léandra Olinga-Andela. W końcówce po obu stronach nie brakowało błędów. Chociaż Bułgarki zdołały obronić dwie piłki meczowe, ostatnie słowo należało do Cazaute.

Francja – Bułgaria 3:2
(25:20, 13:25, 25:15, 19:25, 15:13)

Składy drużyn:
Francja: Cazute (24), Bauer (8), Stojilkowić (4), Fidon Lebleu (10), Dascalu (17), Olinga-Andela (3) Giardino (libero) oraz Gicquel, Ndoye, Steux-Caleyron
Bułgaria: G. Dimitrowa (11), N. Dimitrowa (12), Paskova (18), Kitipowa (5), M. Todorowa (7), Wasilewa (16), Z. Todorowa (libero) oraz Karakaszewa


Cztery pierwsze akcje drugiego spotkania rozgrywanego w Ankarze padły łupem Finek, które punktowały zwłaszcza w elemencie bloku. Serbki miały spore problemy z kończeniem swojego pierwszego ataku, dzięki czemu czteropunktowa przewaga cały czas się utrzymywała. Dopiero trzy błędy własne Finek doprowadziły do remisu po 8. Kiedy w kolejnej akcji Jelena Blagojević wykorzystała kontratak na lewym skrzydle, a dodatkowo ustawiła jeszcze szczelny blok na tablicy wyników było już 10:8. Ekipa Zorana Terzicia po niemrawym początku zdawała się powracać do swojej optymalnej dyspozycji. W ataku zaczęła się też mylić Piia Korhonen, co sprawiło, że obrończynie tytułu już całkowicie objęły kontrole nad tym setem (17:12). Do gry włączyły się także Tijana Bošković oraz Brankica Mihajlović niewidoczne w początkowej części partii. Trzy szczelnie ustawione bloki przez zawodniczki z Bałkanów doprowadziły do piłek setowych, a zakończenie seta nastąpiło po efektownym zbiciu Stefany Veljković.

Od początku drugiej części meczu Serbki objęły pełną kontrolę nad jego przebiegiem. As serwisowy Tijany Bošković sprawił, że zrobiło się 4:0, a trener Tapio Kangasniemi zmuszony był prosić o przerwę. Gra Finek całkowicie się rozsypała, gdyż popełniały proste błędy w każdym elemencie. Mocna zagrywka drużyny prowadzonej przez Terzicia sprawiała im ogromne problemy, dzięki czemu przewaga mistrzyń Europy wzrosła do ośmiu ,,oczek”. Pojedyncze dobre akcje Pii Korhonen to było zbyt mało na rozpędzone rywalki. Zarówno Maja Ognjenović, jak i wprowadzona na podwójną zmianę Sladjana Mirković coraz częściej uruchamiały środek, co przynosiło pożądany efekt (17:7). Dodatkowo siatkarki Suomi miały duże problemy z przedarciem się przez serbską ,,ścianę”. Jakby tego było mało przy stanie 21:11 kontuzji nabawiła się Emmi Riikilä. Do końca seta nic już się nie zmieniło. Atak po skosie Bojany Milenković sprawił, że padł on łupem zawodniczek z Bałkanów, które zwyciężyły do 15.

Na trzecią partię trener Terzić posłał swoje zmienniczki. Gra była prowadzona punkt za punkt i żadna z drużyn nie potrafiła sobie wypracować choćby minimalnej przewagi. Dopiero pojedynczy blok Miny Popović oraz wykorzystany kontratak na prawym skrzydle przez Ane Bjelice sprawiły, że zrobiło się 8:5. Po raz kolejny w ekipie Finek brak było kończącego ataku, co szybko wykorzystały ich rywalki powiększając stopniowo dzielącą ich różnicę. Dobrze spisywała się Bjelica, która nie zawodziła na prawym ataku (16:10). Po wyrównanym początku nie było już śladu, a Serbki z każdą akcją udowadniały, że są zespołem znacznie lepszym. Efektowny blok Katariny Lazović sprawił, że przewaga wzrosła do siedmiu punktów. To właśnie ta zawodniczka dała swojemu zespołowi piłki meczowe. Obrończynie tytułu wykorzystały już pierwszą, a w zasadzie dostały ją za darmo, gdyż w boisko nie trafiła Salla Karhu. Ekipa Suomi była w stanie nawiązać walkę tylko na początku spotkania, ale szybko Serbki udowodniły, że nawet w rezerwowym składzie są jednym z głównych kandydatów do sięgnięcia po złote krążki europejskiego championatu.

Serbia – Finlandia 3:0
(25:17, 25:15, 25:17)

Składy zespołów:
Serbia: Popović M. (8), Mihajlović (5), Ognjenović (1), Veljković (5), Bosković (6), Blagojević (4), Pusić (libero) oraz Busa (1), Lazović (2), Mirković (3), Bjelica (10), Aleksić (1) i Milenković (4)
Finlandia: Esko (3), Kokkonen (4), Bjerregard (5), Alanko, Korhonen (12), Laakkonen (6), Koskelo (libero) oraz Kosonen, Riikila, Kylmaaho, Pihlajamaki, Karhu (3) i Czakan


Od początku spotkania Turcji z Grecją punkty były zdobywane naprzemiennie przez oba zespoły. Po stronie gospodyń od razu na liderkę wyrosła Ebrar Karakurt, która jako jedyna potrafiła skończyć posyłane do niej piłki. Znacznie lepiej rozkładała się gra Greczynek. Jednak po autowym zagraniu Olgi Strantzali to Turczynki jako pierwsze objęły dwupunktowe prowadzenie (11:9). Nie cieszyły się z niego długo, gdyż Konstantina Vlachaki wykorzystała kontratak i ponownie gra toczyła się punkt za punkt. Dopiero dwa skuteczne bloki Zehry Günes oraz as serwisowy Edy Erdem-Dündar sprawiły, że podopieczne Giovanniego Guidettiego uciekły swoim rywalkom (17:14). Kiedy Meliha İsmailoğlu skończyła swój atak przewaga wynosiła już cztery ,,oczka”, a kilka akcji później za sprawą tej zawodniczki nawet pięć. Krótki przestój jaki chwilę później im się przytrafił pozostał bez wpływu na wynik pierwszego seta, który po zepsutej zagrywce przez Anti Vasilantonaki pewnie wygrały do 21.

W drugiej partii szybko przewagę uzyskały Turczynki, które po asie serwisowym Edy Erdem-Dündar prowadziły 6:2. Ich przeciwniczki całkowicie stanęły i nie potrafiły zrobić przejścia. Dopiero zagranie Athanasi Totsidou pozwoliło im udać się w pole serwisowe, ale strata do rywalek była już bardzo duża (8:3). Podopieczne Naranjo Hernándeza stopniowo odrabiały różnicę i po bloku Evangelii Merteki zmniejszyła się ona nawet do dwóch ,,oczek”, jednak trzy kolejne akcje padły łupem gospodyń i ponownie utrzymywały one bezpieczną przewagę. Punkty w środkowej części seta zdobywane były seriami raz przez jeden raz przez drugi zespół. Po ustawieniu szczelnego bloku przez  Meryem Boz zrobiło się 18:13, a kiedy kontratak skończyła Cansu Özbay – 20:14. Zawodniczki Guidettiego pewnie zmierzały do zwycięstwa w drugiej partii. Ostatni punkt blokiem zdobyła Meliha İsmailoğlu, dzięki czemu jej drużyna prowadziła już w całym spotkaniu 2:0.

Trzecia partia to już całkowita dominacja Turczynek, które rozpoczęły ją od prowadzenia 10:0. Brak kończącego ataku po stronie zawodniczek Hernándeza oraz dodatkowo błędy własne sprawiły, że to gospodynie rządziły na boisku. Pierwszy punkt dla swojej drużyny zdobyła Athanasia Totsidou przy stanie 10:1, jednak wszystko wskazywało na to, że losy tego spotkania są już rozstrzygnięte. Pojedyncze dobre akcje w wykonaniu siatkarek z Bałkanów to było zbyt mało, aby nawiązać walkę z coraz swobodniej grającymi Turczynkami. Tym bardziej, że ponownie Greczynki nie potrafiły zrobić przejścia przy zagrywce Edy Erdem-Dündar. W efekcie czego straciły siedem punktów z rzędu, w tym dwa po asach serwisowych (22:6). Seria ta trwałaby nadal, ale w boisko nie trafiła Şeyma Ercan. Kolejne problemy z przyjęciem miały przyjezdne kiedy w polu serwisowym pojawiła się Gözde Yılmaz. Ich męki szybko jednak zostały skrócone, gdyż po bloku Zehry Günes gospodynie zakończyły mecz wynikiem 3:0. Przegrana do 8 z pewnością nie przynosi chluby ekipie Hernándeza, jednak pozostaje mieć nadzieję, że w pozostałych spotkaniach mistrzostw Europy zaprezentują się one znacznie lepiej.

Turcja –  Grecja 3:0
(25:21, 25:18, 25:8)

Składy zespołów:
Turcja: Özbay (2), Ismailoglu (9), Boz (12), Erdem- Dundar (10),  Gunes (11), Karakurt (10), Sebnem- Akoz (libero) oraz Ercan (1), Baladin (2),  Aydemir-Akyol, Yilmaz (3)
Grecja: Lamprousi (2), Strantzali (3), Vasilantonaki (11), Christodoulou (1), Emmanouilidou (1), Vlachaki (4), Artakianou (libero) oraz Oikonomidou (1), Dioti, Konomi (libero), Merteki (3), Papafotiou, Totsidou (2), Kalantatze

Zobacz także:
Tabela grupy A mistrzostw Europy kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-08-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved