Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Mateusz Siwicki: Wiedzieliśmy, po co jedziemy do Częstochowy

Mateusz Siwicki: Wiedzieliśmy, po co jedziemy do Częstochowy

– Byliśmy prawie najmłodszym zespołem w I lidze, więc na pewno przydałby się nam jakiś jeden, dwóch doświadczonych graczy, którzy wnieśliby spokój do drużyny. Wówczas moglibyśmy się pokusić o lepsze miejsce w tabeli, ale najważniejsze, że wywalczyliśmy sportowo utrzymanie w I lidze i z tego powinniśmy się cieszyć – powiedział Mateusz Siwicki, środkowy Victorii PWSZ Wałbrzych, która wygrała rywalizację play-out z Norwidem Częstochowa.

Rywalizacja o utrzymanie w I lidze mężczyzn była bardzo zacięta. Victoria PWSZ Wałbrzych wraz z Exact Systems Norwidem Częstochowa stoczyła kilka pasjonujących pojedynków, z których większość zakończyła się w tie-breaku, a dopiero piąte starcie wyłoniło zespół, który zapewnił sobie spokojny byt na tym szczeblu rozgrywkowym. – Szczerze mówiąc, nie wyobrażałem sobie, jak wygląda walka o utrzymanie. Jednak szybko, jako młody 20-letni siatkarz, przekonałem się o tym na własnej skórze – powiedział Mateusz Siwicki, który zwrócił uwagę na fakt, że oba zespoły dysponowały porównywalnym potencjałem, przez co walka była tak zacięta. – Zarówno my, jak i Norwid prezentowaliśmy podobny poziom i myślę, że dlatego dopiero piąte spotkanie wyłoniło zwycięzcę w tej rywalizacji – dodał środkowy dolnośląskiego zespołu, który wyszedł zwycięsko z całej batalii.



Choć początkowo się na to nie zanosiło. Pierwszego seta w decydującym spotkaniu wygrali częstochowianie, a podopieczni Przemysława Michalczyka przebudzili się dopiero od drugiej partii. – Myślę, że na początku spotkania byliśmy bardzo spięci, kibice i to całe ciśnienie, które było przy meczu, sparaliżowało nas. W pierwszym secie popełnialiśmy bardzo proste błędy i to przełożyło się na wynik. Jednak gdy emocje trochę opadły, od drugiego seta wyszliśmy na boisko pełni determinacji i pewni siebie, że uda nam się wygrać ten mecz i pozostać w I lidze – podkreślił młody zawodnik Victorii, która już wcześniej mogła zapewnić sobie dalszy byt w I lidze. U siebie jednak przegrała pierwsze spotkanie po tie-breaku. – Na pewno żałowaliśmy sobotniego meczu w wałbrzyskiej hali, ale z kolei w niedzielnym wyszliśmy z bardzo trudnej sytuacji w tie-breaku i przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wygrana w niedzielę dodała nam pewności siebie. Wiedzieliśmy, po co jedziemy do Częstochowy – dodał Siwicki.

Przed sezonem wydawało się, że ekipa z Wałbrzycha bardziej udanie powalczy o awans do play-off. Mimo że drugą rundę miała lepszą od pierwszej, to jednak nie zdołała już odrobić poniesionych strat i musiała skupić się na rywalizacji o utrzymanie. – Na pewno drużyna ma potencjał, ja doszedłem do Victorii w grudniu, więc rozegrałem tylko drugą część sezonu. Szkoda, że nasz kluczowy przyjmujący – Jakub Hukel doznał kontuzji w sparingu i nie mógł nam pomóc w decydujących meczach. Aby być w play-off, zabrakło nam chłodnej głowy w końcówkach, byliśmy prawie najmłodszym zespołem w I lidze, więc na pewno przydałby się nam jakiś jeden, dwóch doświadczonych graczy, którzy wnieśliby spokój do drużyny. Wówczas moglibyśmy się pokusić o lepsze miejsce w tabeli, ale najważniejsze, że wywalczyliśmy sportowo utrzymanie w I lidze i z tego powinniśmy się cieszyć – zaznaczył Siwicki, który od połowy sezonu miał możliwość zbierania doświadczenia na zapleczu PlusLigi. – Jestem zadowolony, że mogłem ogrywać się w I lidze, na pewno to podniosło moje umiejętności siatkarskie. Jestem wdzięczny za to, że Victoria mi zaufała, a ja mogłem odwdzięczyć się jej moją grą – zakończył młody środkowy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved