Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Mateusz Siwicki: Cieszę się, że wybrałem Norwida

Mateusz Siwicki: Cieszę się, że wybrałem Norwida

fot. youtube

Exact Systems Norwid Częstochowa pokonał w pierwszym domowym meczu w tym sezonie Zaksę Strzelce Opolskie 3:1. Nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu zgarnął Mateusz Siwicki. Po meczu rozmawialiśmy z MVP o samym spotkaniu, jak również o odejściu z Bydgoszczy, powrocie do Częstochowy, oraz upadku częstochowskiej legendy.

Gratuluję pierwszego zwycięstwa w tym sezonie. Chyba było ono dla was bardzo ważne po tej pierwszej, wyraźnej porażce w Krakowie?



Mateusz Siwicki:Bardzo ważne. Ciężko pracowaliśmy przez cały tydzień. Cieszę się, że w tym spotkaniu ukształtowaliśmy nasz system gry, który pozwolił nam odnieść zwycięstwo. Nie spuściliśmy głów po porażce z Krakowem i pokazaliśmy charakter. Wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie, ale najważniejsze, że trzy punkty zostają na Jasnogórskiej.

Wydaje się, że ten pierwszy set był dla was kluczowy. Oba zespoły toczyły wyrównaną walkę i to po trudnej końcówce w tym secie odskoczyliście rywalowi. Podzielasz to zdanie?

Na pewno bardzo dobrze weszliśmy w to spotkanie. Od początku seta graliśmy mocno na zagrywce. Trener dał nam wolną rękę i jak widać, ryzyko się opłaciło. Nie pozwoliliśmy rozkręcić się Zaksie, ponieważ od początku napieraliśmy na nich naszą zagrywką. Na pewno ułatwiło nam to grę. Mi osobiście szkoda trzeciego seta. Prowadzimy 2:0 w meczu i 4:0 w trzecim secie, po czym tracimy serię punktów. Rywale nie mogą złapać nas tak długo w jednym ustawieniu. To jest na pewno minus tego meczu, że po dwóch setach wkradło się u nas rozluźnienie.

Jesteś w stanie jakoś wytłumaczyć to, co wydarzyło się w trzecim secie? Szczerze mówiąc ja dawno nie widziałem, żeby zespół zaczął od 4:0 i od tego momentu przegrał w serii 15:2.

Sam tego nie rozumiem. Prowadzimy 2:0, wychodzimy na prowadzenie, powiększamy je i w tym momencie nie możemy oddać inicjatywy rywalom, tylko ich „dobić”. Wiesz jak to jest  w siatkówce. Prowadzisz 2:0 i przez chwilę nieuwagi możesz przegrać 2:3. Ja tego nienawidzę. Jeśli prowadzisz 2:0 i 4:0 w trzecim secie, to nie możesz dać się odrodzić przeciwnikowi.

Spodziewałeś się, że tak szybko wrócisz do Częstochowy?

– Szczerze mówiąc, to nie. Myślałem, że zostanę kolejny rok w Bydgoszczy, ale najwidoczniej los tak chciał, że jestem tutaj. Jestem bardzo zadowolony, że trafiłem do takiego zespołu. Nie pozostało mi nic tylko ciężko trenować, grać kolejne mecze, cieszyć kibiców naszą grą i oczywiście przywozić do Norwida kolejne punkty.

Rok temu nie pograłeś za dużo w PlusLidze. Wiedziałeś, że jedyną opcją na to żeby grać cały sezon jest zejście ligę niżej i planowałeś to od pewnego czasu, czy była to zupełnie spontaniczna decyzja?

To była spontaniczna decyzja. Od początku myślałem, że zostanę w Bydgoszczy i będę się tam dalej rozwijać. Jednak naprawdę cieszę się, że wybrałem Norwida. Mam teraz możliwość pokazania się na dłuższym dystansie. Nie chcę mówić, że tak będzie cały sezon, bo ktoś z moich kolegów może być lepszy ode mnie. Jednak dopóki gram, to naprawdę chcę się pokazywać z jak najlepszej strony. Czasem lepiej zrobić krok w tył i ciągle się rozwijać. Gdybym został w Bydgoszczy to na pewno nie rozwinąłbym się tak, jak mogę zrobić to tutaj.

Sam mówisz, że do końca myślałeś, że zostaniesz w Bydgoszczy. Co tam się stało, że ostatecznie wylądowałeś w Norwidzie?

– Krótko mówiąc to trener Michalczyk nie był chyba zainteresowany moją osobą. Wolał innych zawodników do swojej drużyny i ja to zaakceptowałem. Znalazłem sobie nową drużynę w której czuje się świetnie i w zasadzie to by było na tyle.

Stawiasz przed sobą jakieś specjalne cele na ten sezon? Ile chciałbyś zdobyć takich lamp za nagrodę MVP jak dzisiaj?

– Lampy za MVP mogę oddać chłopakom. Dla mnie najważniejsze jest to żebyśmy wygrywali i przede wszystkim zachowywali chłodną głowę. Wiadomo, nie zawsze będziemy zwyciężać, ale ważna jest ta chłodna głowa. Nie chcę żebyśmy po tym meczu popadali w huraoptymizm, bo mamy trzy punkty i jest super. Nie chcę też żeby było tak jak po meczu w Krakowie, gdy się dołowaliśmy. Każdy mecz to jest nowy scenariusz. Ja mam nadzieję, że tych lamp będzie jak najwięcej dla Norwida, a czy ona będzie dla mnie, czy dla kogoś innego to już nie ma większego znaczenia.

Jeśli dla ciebie ważny jest każdy kolejny mecz, to czy jako zespół macie jakieś określone miejsce, które na koniec sezonu by was zadowalało?

– Nie mamy. Cel jest taki, żeby grać w każdym meczu jak najlepiej. Moim minimum jest awans do ósemki, ponieważ jestem ambitnym facetem. Mogę też głośno powiedzieć, że ja chcę wygrać ligę, bo takim jestem człowiekiem. Jako zespół nie mamy jakiegoś jasno wyznaczonego celu, ale dla mnie celem minimum jest awans do fazy play-off.

Skoro jesteśmy w Częstochowie to trudno uciec od tematu niedopuszczenia AZS-u do ligi. Wszyscy wiemy, że twój były klub miał spore problemy z płatnościami. Czy wierzysz w to, że jeszcze możesz odzyskać pieniądze po tym jak AZS nie dostał licencji na grę w KRISPOL 1 lidze?

O pieniądzach z AZS-u to przestałem myśleć już jakiś rok temu. Kompletnie mnie to nie interesuje. Pewni ludzie popełnili wielki błąd, że podjęli taką próbę ratowania AZS-u. Skończyło się to niestety tak, a nie inaczej. Ludzie nie dostali swoich pieniędzy. Ja podpisałem ugodę z klubem, bo chciałem żeby powstał z kolan. Mimo, że minęły dwa lata to ja ciągle nie mam czterech swoich pensji. O tych sprawach chcę zapomnieć. AZS chciałbym zapamiętać jako wspaniałą drużynę, z którą wygrałem ligę. To, co ludzie rządzący tym klubem zrobili z nim to już druga sprawa. Niech oni teraz spojrzą w lustro i odpowiedzą na pytanie co tak naprawdę stało się z tym klubem i dlaczego legenda upadła.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved