Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Sacharewicz: Na każdy mecz wychodzę jak na wojnę

Mateusz Sacharewicz: Na każdy mecz wychodzę jak na wojnę

fot. Klaudia Piwowarczyk

W sobotę w bielskiej Hali pod Dębowcem gospodarze pod wodzą Krzysztofa Stelmacha podjęli PGE Skrę Bełchatów. Siatkarze ze stolicy Podbeskidzia walczyli, ale mimo wszystko udało im się zapisać na swoim koncie tylko jedną partię. Tie-break jednak był blisko. – Nikt nie może nam zarzucić, że w sobotnim pojedynku nie było walki oraz że położyliśmy się przed rywalami, bowiem w mojej opinii postraszyliśmy bełchatowian – powiedział środkowy BBTS-u, Mateusz Sacharewicz. – Wychodzimy na parkiet, żeby sprzedać to, co mamy najlepsze i albo to wypali, albo nie – dodał zawodnik.

Co dominuje po takim spotkaniu jak to z bełchatowianami – sportowa złość, że tie-break był na tacy i tego nie wykorzystaliście czy też zadowolenie, ponieważ wasza siatkówka w końcu wygląda lepiej i nie macie powodów, by po tym spotkaniu spuszczać głowy?



Mateusz Sacharewicz: – Myślę, że przed tym spotkaniem każdy z nas brałby w ciemno taki wynik i grę, więc wydaje mi się, że nikt nie może nam zarzucić, że w sobotnim pojedynku nie było walki oraz że położyliśmy się przed rywalami, bowiem w mojej opinii postraszyliśmy bełchatowian. Mimo wszystko ciężko jest być zadowolonym z tego wyniku, ponieważ uważam, że zasłużyliśmy w tym meczu co najmniej na tie-breaka i te pięć setów powinno być naszym udziałem. Mieliśmy momenty, w których prowadziliśmy, ale nasza przewaga szybko się rozmywała, a to nie powinno mieć miejsca. Trochę szkoda, ale jest to dla nas dobra lekcja. Myślę, że jeśli teraz cały czas będziemy grać tak, jak w dwóch ostatnich partiach meczu ze Skrą, to w tym sezonie dopiszemy jeszcze parę oczek do naszego ligowego konta.

Właśnie, jakiego rodzaju jest to lekcja? Nie wydaje się, by polegała ona na pokorze, bowiem w tym sezonie raczej nie macie powodów do budowania ego, ale chyba bardziej opiera się ona na tym, że w zasięgu nawet teoretycznie słabszego zespołu jest każdy rywal z ligi.

– Dla nas osobiście pojedynek z takim przeciwnikiem jak Skra Bełchatów jest małym świętem siatkówki. Pytanie, jakie należy sobie postawić, jest następujące – co my mamy do stracenia? Wychodzimy na parkiet, żeby sprzedać to, co mamy najlepsze i albo to wypali, albo nie. W sobotę w miarę to nam wyszło, gdyż dużo trenowaliśmy, ponieważ musieliśmy poprawić naszą dyspozycję. Mam nadzieję, że bielska gra będzie stabilniejsza i pozbędziemy się tego falowania, które było tak charakterystyczne dla pierwszej części sezonu w naszym wykonaniu. Nie chcemy uciekać z hali, żeby zbyt wielu kibiców nas nie widziało. (śmiech)

Nie mów proszę, że waszym celem na 2016 rok jest nieuciekanie z hali…

– (śmiech) Może to nie jest walka o nieuciekanie z hali, ale bardziej o to, by w szatni powiedzieć sobie, że owszem, przegraliśmy, ale daliśmy z siebie sto procent i mamy świadomość, że więcej się nie dało zrobić. Za każdym razem chcemy czuć, że zostawiliśmy z siebie to, co najlepsze.

Jakub Jarosz powiedział mi ostatnio, że kluczem do dobrego wejścia w drugą część sezonu jest nie to, by traktować rozgrywki jako ewolucję ze słabej dyspozycji do mocnej, ale całkowite zamknięcie tego, co było. To też jest wasza recepta na kolejny etap rozgrywek?

– Na pewno łatwiej jest sobie powiedzieć, że nie wraca się do tego, co było, bo niepotrzebne jest rozpamiętywanie i pławienie się w przeszłości, a nie każdy potrafi rozmyślać o przeszłości bez takich naleciałości. Mimo tego wydaje mi się, że u nas problemem nie była sama zła gra, ale to, że wpadaliśmy w dziwne „dołki” – raz graliśmy świetnie, a raz tragicznie. Nie potrafiliśmy tej naszej formy ustabilizować i mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni.

Mówi się, że aby dokonać trudnego, potrzeba trochę czasu, lecz żeby dojść do niemożliwego, jest go potrzebne tylko odrobinę więcej. Co w tym świetle jest więc niemożliwym, a jednak osiągalnym dla BBTS-u w 2016 roku?

– Myślę, że miejsce w najlepszej dziesiątce powinno być w naszym zasięgu. Nie ma sensu rzucać sobie deklaracjami w stylu „teraz wygramy jedenaście spotkań” i będziemy walczyć o medale. Nikt z nas tak nie myśli i nie można powiedzieć, że mamy jeden określony cel, bo go nie posiadamy. Ja osobiście po prostu uważam, że stać nas na poprawę lokaty, co musimy potwierdzić na boisku. Jak widać rywale nam uciekają, ponieważ bydgoszczanie wygrali z akademikami z Warszawy i MKS-em Będzin, więc i my musimy zacząć zdobywać oczka. Przegraliśmy ze Skrą i nie sądzę, by choć jedna osoba w hali była na tyle odważna, by powiedzieć, że wygramy z bełchatowianami. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy walczyć za każdym razem o zwycięstwo, ponieważ tylko takie założenie może nas do niego finalnie doprowadzić.

Co więcej, teraz AZS Częstochowa wygrał z podopiecznymi Jakuba Bednaruka. W tabeli robi się gorąco.

– Tego nawet nie wiedziałem, ale to dobrze. Bardzo życzyłbym sobie, aby w lidze mistrzów świata każdy walczył w równym stopniu o złoty medal rozgrywek, co nie zmienia faktu, że miejsca 8-14 to trochę bardziej nasze pole zainteresowania i nasze podium. Niech każdy wygrywa z każdym, by spotkania były jak najciekawsze i by wszyscy starli się o dobry wynik do ostatniej kropli potu.

Oddech rywali na plecach i wyrównana stawka to presja czy motywacja?

– Nie czuję oddechu innych teamów, mnie nic nie przytłacza. Odcinam się od tego, na każdy mecz wychodzę jak na wojnę i jak coś się uda wygrać, to jestem bardzo zadowolony. Jeśli przegrywamy, bardzo się denerwuję i staram się poprawiać swoją grę. Na tym się skupiam, ponieważ najpierw każdy z nas powinien patrzeć na to, co indywidualnie musi dać zespołowi, a później dopiero może zerkać na resztę drużyny. Ja wierzę w dobry scenariusz, w ten zespół i w to, że zajmiemy fajne miejsce w tabeli, które usatysfakcjonuje każdego.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved