Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Sacharewicz: Musimy się przełamać

Mateusz Sacharewicz: Musimy się przełamać

fot. Klaudia Piwowarczyk

W czwartej kolejce PlusLigi zmierzyły się zespoły, które nie zaznały smaku zwycięstwa. Po pięciosetowym, nierównym meczu ręce w geście triumfu wznieśli częstochowianie. – Jechaliśmy po trzy punkty, więc znowu wracamy w fatalnym nastroju. Niestety ponownie boisko zweryfikowało, że nasze błędy nas po prostu niszczą – przyznał po spotkaniu Mateusz Sacharewicz.

Siatkarze Łuczniczki Bydgoszcz bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie w Częstochowie. Po pierwszym secie wydawało się, że to przyjezdni cieszyć się będą z przełamania serii porażek. Szybko jednak nastąpiła weryfikacja tych prognoz. W drugiej partii bydgoszczanie popełniali bardzo wiele błędów. Chociaż w końcówce podopieczni Piotra Makowskiego odrobili wszystkie straty, nie udało im się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Po dziesięciominutowej przerwie siatkarze Łuczniczki szybko wyszli na prowadzenie i wygrali czwartą partię. W kolejnej odsłonie jednak bydgoszczanie zupełnie nie istnieli na boisku, przegrywając do 17. – Miałem nadzieję, że będzie 3:0, bo w drugim secie mieliśmy swoje szanse. Nie ukrywam, że my tutaj jechaliśmy po trzy punkty, więc znowu wracamy w fatalnym nastroju. Niestety ponownie boisko zweryfikowało, że nasze błędy nas po prostu niszczą – przyznał Mateusz Sacharewicz.



W piątej partii Łuczniczka Bydgoszcz początkowo prowadziła, dopiero po zmianie stron nastąpiła odmiana. Na zagrywkę wszedł Bartłomiej Janus i gospodarze zaliczyli serię punktów, która pomogła im w osiągnięciu pierwszego zwycięstwa w tym sezonie. – Nie świadczy to o nas najlepiej, tym bardziej że, z całym szacunkiem, nie była to mega atomowa zagrywka. Mogę śmiało powiedzieć, że tego tie-breaka to my przegraliśmy, a nie częstochowianie wygrali, jednak oczywiście niczego im nie ujmuję – skomentował środkowy.

Po czterech kolejkach Łuczniczka Bydgoszcz zajmuje czternaste miejsce i wyprzedza MKS Będzin, który również ma jeden punkt, jednak rozegrał o jedno spotkanie mniej, oraz Espadon Szczecin (beniaminek nie wygrał nawet seta). – Szukając pozytywów, mamy pierwszy punkt – powiedział Sacharewicz. – Problemem jest to, że cały czas przegrywamy i wiadomo, że nic nie buduje dobrej atmosfery i pewności siebie lepiej niż zwycięstwa. Musimy się przełamać i wierzę, że to puści i jeszcze w tym sezonie będzie inna Łuczniczka – zapowiedział siatkarz.

Przed bydgoszczanami jeszcze dwa mecze z zespołami, które przed sezonem określane były jako drużyny na podobnym poziomie do Łuczniczki. W środę siatkarze Piotra Makowskiego podejmą BBTS Bielsko-Biała, a w sobotę rozegrają wyjazdowe spotkanie z Effectorem Kielce. – U nas każdy mecz na razie jest pod górkę – otwarcie przyznał środkowy. – Z nazwy te zespoły wydają się łatwiejsze, ale jak widać nie są. Ciężko nam się gra z tymi drużynami. Musimy znaleźć swoją grę i przede wszystkim patrzeć w tabelkę błędów własnych i ją trochę zniwelować. Wtedy na pewno będzie inaczej. Jestem w stanie się założyć, że jeśli zrobimy o połowę mniej błędów, to zaczniemy wygrywać – zakończył Mateusz Sacharewicz.

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-10-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved