Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Sacharewicz: To nie może tak wyglądać

Mateusz Sacharewicz: To nie może tak wyglądać

– Zagraliśmy tak, jakbyśmy w dwunastu chłopaków zgadali się na Facebooku, że możemy pograć sobie w siatkówkę, spotkali się pod halą i wyszli na to spotkanie – ocenił na gorąco po meczu występ Łuczniczki Bydgoszcz w środowym spotkaniu ze Skrą Bełchatów Mateusz Sacharewicz. W kolejnym meczu jego drużyna podejmować będzie zespół z Gdańska. – Trzeba przyjąć to, mówiąc kolokwialnie, na klatę i wyjść z podniesioną głową, myśleć tylko o meczu z Lotosem Treflem – dodał.

Trzeba przyznać, że dostaliście od Skry niezłe lanie, prawda?



Mateusz Sacharewicz:Lanie to jest takie ładne słowo określające ten mecz. Nie wiem, czy to nie jest jakiś niechlubny rekord, bo w takim meczu jeszcze nie brałem udziału osobiście. Cóż, nic nam po prostu nie wyszło. Można oddać też rywalowi, że fajnie chłopaki z Bełchatowa grali. Tak naprawdę pierwszy raz w życiu brakuje mi słów. Zagraliśmy tak, jakbyśmy w dwunastu chłopaków zgadali się na Facebooku, że możemy pograć sobie w siatkówkę, spotkali się pod halą i wyszli na to spotkanie. To naprawdę nie może tak wyglądać.

Wydaje się, że mocno kulało wasze przyjęcie, a gdy przychodziło do tych dłuższych, trochę zaciętych wymian, choć było ich mało, to brakowało w nich kończącego ataku…

Myślę, że brakowało nam wszystkiego – głównie przyjęcia, ataku. Przez to, że nie było przyjęcia, to rozgrywający nie mógł rozgrywać. Tak naprawdę to się na wszystko już później przekładało. Osobiście uważam, że możemy przegrać ze Skrą Bełchatów i nawet raczej nikt by się za to nie złościł. Ale nie może być tak, że my u siebie nie mamy żadnej komunikacji. Trafiają się nam takie błędy, że na poziomie PlusLigi są ogromną rzadkością. Delikatnie mówiąc, chciałbym o tym meczu jak najszybciej zapomnieć. Mam ogromny żal, bo miało to inaczej wyglądać. Nikt z nas nie obiecywał, że do Bełchatowa pojedziemy po punkty, ale nastawialiśmy się na walkę, rozmawialiśmy, że nie mamy nic do stracenia. W tym meczu faworyt był jeden, tylko w jednym klubie było ciśnienie na to spotkanie. Mówiliśmy sobie: wyjdźmy, pobawmy się siatkówką, możemy sprzedać nasze umiejętności. To, co w tym meczu sprzedaliśmy, to ciężko nawet określić.

Mówisz o braku komunikacji. Nie gracie ze sobą od wczoraj, więc skąd się to bierze?

To jest właśnie dobre pytanie, na które nie ma odpowiedzi. Gramy praktycznie cały sezon jedną siódemką, ósemką chłopaków, więc ta komunikacja powinna być już na takim poziomie, że w zasadzie z zamkniętymi oczami powinniśmy grać akcje. Jak widać, cały czas uczymy się siebie, uczymy się komunikacji, a zostały nam cztery mecze do końca rundy zasadniczej. Mam nadzieję, że zdążymy i choć na koniec pokażemy coś lepszego. Choć po tym spotkaniu ciężko pozytywnie patrzeć w przyszłość. Trudno, to jest sport i trzeba przyjąć to, mówiąc kolokwialnie, na klatę i wyjść z podniesioną głową, myśleć tylko o meczu z Lotosem Treflem.

Wydaje się, że metodą na problemy miała być zmiana trenera. Jak na razie nie widać, by przyniosła ona efekty. A tak wewnętrznie zmieniło się coś przy tym nowym trenerze?

Jeśli patrzylibyśmy tylko po wynikach, to trudno szukać pozytywów. Ja jestem jednak daleki od oceniania pracy osoby, która tak naprawdę spędziła z drużyną osiem dni. Wolę pozostać pod tym względem neutralny, a na ocenianie przyjdzie czas po sezonie. Na pewno trenujemy inaczej, dużo intensywniej. Na razie nie przynosi to efektów, ale może jest to jakiś długoterminowy plan, więc od oceny na razie trzeba się wstrzymać.  

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved