Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Mateusz Mika: Zostaliśmy sprowadzeni na ziemię

Mateusz Mika: Zostaliśmy sprowadzeni na ziemię

fot. Arkadiusz Buczyński

Dla gdańszczan, którzy są debiutantami w Lidze Mistrzów, udział w pierwszej rundzie fazy play-off tych rozgrywek to duże osiągnięcie. Co prawda Zenit Kazań okazał się zespołem zbyt silnym, żeby Lotos Trefl Gdańsk mógł go pokonać, ale nawiązał w Ergo Arenie walkę i pokazał się z dobrej strony przeciwko obrońcy tytułu sprzed roku. – Zagraliśmy z jedną z najlepszych drużyn na świecie. To było ciężkie spotkanie, ale fajnie, że znaleźliśmy się na tym etapie rozgrywek – przyznał w rozmowie ze Strefą Siatkówki Mateusz Mika.

Rozochociliście kibiców tą wygraną ze Skrą Bełchatów 3:0 i wszyscy myśleli, że z Zenitem zagracie chociaż tie-breaka, więc co się stało?



Mateusz Mika: – Tie-break z Zenitem Kazań to byłby super wynik. (śmiech) Cieszymy się z tego jednego seta, którego wygraliśmy. W pierwszej partii też walczyliśmy, co prawda końcowy wynik nie był zbyt kolorowy dla nas, ale zostawiliśmy dużo serca i sił na boisku. W trzeciej odsłonie do pewnego momentu też podejmowaliśmy rękawicę, ale w końcu stanęliśmy i chyba przestaliśmy wierzyć w to, że możemy wygrać. Dla nas gra w Lidze Mistrzów jest wspaniałym doświadczeniem. Zagraliśmy z jedną z najlepszych ekip na świecie. To było ciężkie spotkanie, ale fajnie, że znaleźliśmy się na tym etapie rozgrywek. Udało nam się znaleźć w najlepszej dwunastce drużyn w Europie. Nie wiem, jakie były kursy na ten mecz, ale ktoś jak się nie zna na siatkówce i chciałby się czegoś dowiedzieć o zespole z Kazania, to wystarczyłoby mu sprawdzić kursy. Wtedy znalazłby odpowiedź na pytanie, dlaczego ten pojedynek tak wyglądał. W rewanżu w Rosji na pewno będziemy starali się walczyć, ale przebrnięcie przez tę rundę graniczy z cudem. Siatkarze Zenitu byli niezwykle regularni na zagrywce i nie mogliśmy sobie z tym poradzić. To była ich największa broń.

To brzmi trochę tak, jakbyście jeszcze przed wylotem do Kazania już się poddali.

– Jak wyjdziemy na boisko, to oczywiście będziemy bić się z przeciwnikiem. Zaczniemy tak jak u nas w Ergo Arenie w tych dwóch pierwszych setach. Jeżeli stoi się na boisku i jest się bezradnym w pewnych sytuacjach, to ciężko jest się zmotywować do dalszej walki. Staraliśmy się w pierwszym meczu coś zmienić, zaryzykować na zagrywce, szczególnie w ostatniej partii, ale trochę nam to nie wyszło. Zrobiliśmy chyba sześć błędów pod rząd, za to rywale „strzelali” do nas i nas „wystrzelali”. To były naprawdę trudne serwisy do przyjęcia. Natomiast jeżeli chodzi o regularność, to drużyna z Kazania jest chyba najlepsza na świecie pod tym względem, bo bardzo mało błędów popełnia w tym elemencie.

To był twój pierwszy mecz przeciwko Leonowi? Zrobił na tobie wrażenie tymi atakami nad blokiem i gdy z niemożliwych wręcz sytuacji umieszczał piłkę w boisku?

– Chyba tak, to był pierwszy mecz. On jest niesamowity pod tym względem. Dysponuje dużym wyskokiem, atakuje bardzo wysoko i w dodatku jest bardzo silny fizycznie. Ciężko jest go zatrzymać. To też jest człowiek, tylko jest jednym z najlepszych na świecie na tej pozycji. Myślę jednak, że jesteśmy w stanie lepiej poradzić sobie z nim w rewanżu, niż to miało miejsce w Ergo Arenie.

Trener Anastasi na konferencji pomeczowej ze Skrą Bełchatów powiedział, że nie skupia się na spotkaniu z Zenitem, ale na Jastrzębskim Węglu. Nastawiał was w ten sposób w szatni? Wiadomo przecież, że system ligowy w tym sezonie sprawił, że każdy mecz jest niezwykle ważny.

– Naszym głównym celem w tym sezonie jest PlusLiga, a nie Liga Mistrzów. Dotarcie dalej niż obecnie jesteśmy w europejskich rozgrywkach byłoby czymś naprawdę wielkim i niespodziewanym. To też nie jest tak, że wyszliśmy na boisko, myśląc o starciu z Jastrzębskim Węglem. Może gdzieś w trakcie, kiedy już widzieliśmy niekorzystny wynik na tablicy w trzecim secie, a potem w czwartym, to faktycznie każdy zaczął już myśleć o kolejnym spotkaniu. Jesteśmy drużyną, która gra przeciwko najlepszym zawodnikom na świecie, co jest dla nas zaszczytem i czymś wspaniałym. To tak, jakby nasi piłkarze grali dzisiaj z Realem Madryt i grali z Cristiano Ronaldo. Myślę, że każdy by się cieszył, że może wziąć udział w takim wydarzeniu i dałby z siebie wszystko. Zaprezentowanie się z dobrej strony przeciwko takiemu rywalowi to fajna sprawa dla każdego zawodnika. Chcieliśmy zrobić wiele, ale zostaliśmy sprowadzeni na ziemię.

Dobrze, to teraz już koncentrując się całkowicie na Jastrzębskim Węglu… Ostatnio jastrzębianie nie mają dobrej passy, więc wydaje się, że trzy punkty są w waszym zasięgu, tym bardziej po tym, co pokazaliście ze Skrą Bełchatów.

– Jak najbardziej. Teraz musimy we wszystkich starciach mierzyć w zwycięstwo, najlepiej za pełną pulę punktów. Chcemy zająć drugie miejsce w tabeli i zagrać w finale PlusLigi. Widziałem dwa ostatnie mecze jastrzębian, czyli w Pucharze Polski i ostatni ligowy, gdzie faktycznie nie zagrali najlepiej. Natomiast my nie mamy szczęścia i często drużyny, które spisują się słabiej, nagle z nami zaczynają grać dobrze. (śmiech) Musimy podejść do tego spotkania spokojnie. Będziemy musieli wyjść na boisko nastawieni na walkę i jeżeli mentalnie wszystko będzie w porządku i nie prześpimy jakiegoś momentu, to wszystko powinno pójść po naszej myśli.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved