Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Mika: Musimy nauczyć się grać od pierwszego seta

Mateusz Mika: Musimy nauczyć się grać od pierwszego seta

Lotos Trefl Gdańsk przegrał 2:3 na wyjeździe z Indykpolem AZS-em Olsztyn. Po przegranych dwóch pierwszych partiach gdańszczanie byli w stanie odwrócić losy tego spotkania, jednak ostatecznie przegrali tie-breaka na przewagi. Jak przyznaje przyjmujący gdańskiego zespołu – Mateusz Mika, duże znaczenie w tym meczu miała dziesięciominutowa przerwa, po której Lotos diametralnie odmienił swoją grę.

Dwa pierwsze sety batalii pomiędzy przyjezdnymi z Gdańska a gospodarzami ze stolicy Warmii i Mazur nie zwiastowały pięciosetowego pojedynku. Od pierwszego gwizdka sędziego to gospodarze dyktowali warunki gry, a gdańszczanie musieli się nieźle nagimnastykować, żeby zdobywać kolejne oczka. Kibice zgromadzeni w olsztyńskiej hali Urania mogli czuć się nieco rozczarowani, gdy po drugim secie ich drużyna nie przypominała tej, która w brawurowym stylu zwyciężyła w dwóch pierwszych odsłonach. Ogromną różnicę w tym wypadku zrobiła dziesięciominutowa przerwa po drugiej części spotkania. Zwrócił również na to uwagę przyjmujący Lotosu Trefla Gdańsk i reprezentacji Polski – Mateusz Mika. – Ja osobiście nie lubię tych dziesięciominutowych przerw. Wybijają one trochę zawodników z meczowego rytmu. Należy przyznać, że te dziesięć minut pauzy już nie raz w tym sezonie zadziałało na korzyść gdańszczan, którzy potrafili dzięki nim diametralnie odmienić obraz swojej gry. – Trzeba przyznać, że te przerwy faktycznie działają na naszą korzyść, bo tak samo było w meczu z Lubinem czy z Jastrzębskim Węglem. Po tych przerwach zaczynaliśmy grać swoją siatkówkę i udawało nam się wygrywać seta – powiedział siatkarz gdańskiej ekipy.

Kluczowy wpływ na rezultat tego spotkania miały jednak kwestie czysto siatkarskie. Co ciekawe, Lotos Trefl Gdańsk w całym meczu zapisał na swoim koncie aż czternaście bloków przy tylko trzech drużyny Indykpolu AZS-u Olsztyn. Jednak drużyna Andrei Gardiniego znacznie lepiej poradziła sobie w kontrze i w polu serwisowym, co uniemożliwiło zawodnikom Trefla precyzyjne dogranie piłki. – Ja trochę za mocno dogrywałem te piłki. Były to piłki takie, które dałyby nam większą przewagę i większą swobodę grania. No ale stało się tak, jak się stało – wyjaśnił reprezentant Polski. Wykluczając pierwsze dwa sety, gdański przyjmujący w ostatecznym rozrachunku pozytywnie ocenił postawę swojego zespołu. – Myślę, że zagraliśmy to spotkanie od trzeciego seta dobrze. Po prostu musimy nauczyć się grać od pierwszej partii, a nie dopiero od połowy rywalizacji– zakończył Mika.



Szansę na rehabilitację zawodnicy Andrei Anastasiego będą mieli już w najbliższych spotkaniach, bowiem podejmą AZS Częstochowa i BBTS Bielsko-Biała, które plasują się w tabeli PlusLigi niżej od ekipy z Gdańska. Tegoroczny sezon ekstraklasy jest jednak na tyle intensywny, a co za tym idzie – nieobliczalny, że trzeba być gotowym na różne rozstrzygnięcia, i tak naprawdę nawet murowani faworyci często „gubią” punkty. Lotos Trefl Gdańsk będzie musiał zrobić wszystko, by tych oczek nie stracić.

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved