Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Mateusz Mika: Byliśmy słabsi

Mateusz Mika: Byliśmy słabsi

fot. Sylwia Lis

Po przegranej z Cucine Lube Civitanova Asseco Resovia powalczy o brąz Klubowych Mistrzostw Świata. – Szkoda tego drugiego seta, bo mieliśmy okazję, by wyjść z tego ustawienia, w którym straciliśmy masę punktów z rzędu, ale jej nie wykorzystaliśmy. Później Włosi się rozkręcili i na pewno przy braku presji wyniku z naszej strony grało im się łatwiej – mówił po meczu Mateusz Mika.

Resovia Rzeszów, jako jedyny reprezentant PlusLigi, pozostała w walce o medale Klubowych Mistrzostw Świata. Po dobrym występie w fazie grupowej przed meczem z Cucine Lube Civitanova sympatycy rzeszowskiego klubu mieli powody do optymizmu. Od pierwszych akcji spotkania podopieczni trenera Cretu dotrzymywali kroku jednej z czołowych ekip włoskiej Serie A. I tak już w odsłonie premierowej byliśmy świadkami końcówki seta rozstrzyganej na przewagi. W tej partii więcej „zimnej krwi” zachowali rzeszowianie, obejmując prowadzenie w spotkaniu. Tę dobrą grę rzeszowianie kontynuowali w odsłonie kolejnej, przy wymianach sił w ataku Damian Schulz czy Thibault Rossard pewnie odpowiadali na zagrania Juantoreny. Problemy Resovii pojawiły się na poziomie 18 punktu, kiedy w polu serwisowym rywali pojawił się Simon. – Włosi strzelali z zagrywki, my tego nie utrzymywaliśmy i to było widać na tablicy wyników. Tak naprawdę to trwało jakieś pół godziny. Szkoda tego drugiego seta, bo mieliśmy okazję, by wyjść z tego ustawienia, w którym straciliśmy masę punktów z rzędu, ale tych szans nie wykorzystaliśmy. Później rywale się rozkręcili i na pewno przy braku presji wyniku z naszej strony grało im się łatwiej – o atutach w grze rywali i trudnym ustawieniu mówił po spotkaniu Mateusz Mika.



To właśnie przestoje zaprzepaściły szansę Asseco Resovii Rzeszów na walkę w finale. Jednak jak podkreślał przyjmujący zespołu z Podkarpacia, jemu i jego kolegom nie można odmówić walki, w czwartej partii podopieczni trenera Cretu mieli bowiem realne szanse na przedłużenie losów spotkania. – Przeciwnik dopadł nas w jednym ustawieniu, gdzie straciliśmy bardzo dużo punktów. Szkoda tej niewykorzystanej szansy, ale trzeba przyznać, że siatkarze Lube byli od nas lepsi. My ze swojej strony staraliśmy się jak tylko było to możliwe, nawet w czwartym secie, kiedy na początku gra nie układała się tak, jak byśmy tego chcieli, powalczyliśmy i nie był to set bez historii. Ostatecznie byliśmy słabsi i pozostaje nam gra o trzecie miejsce – kontynuował przyjmujący rzeszowian.

Jak zgodnie podkreślają siatkarze Resovii Rzeszów, wszystko wskazuje na to, że czarne chmury, jakie zebrały się nad rzeszowskim klubem, powoli ustępują. Po falstarcie w rozgrywkach ligowych podopieczni trenera Cretu powoli wracają na zwycięską ścieżkę. Niezależnie od końcowego rozstrzygnięcia występ rzeszowian podczas Klubowych Mistrzostw Świata już można ocenić in plus. Jak podkreśla Mateusz Mika, pozostaje wierzyć, że teraz również na ligowym podwórku jego zespół odzyska tę pewność. – Liga będzie nas weryfikowała, mam nadzieję, że zaczniemy wygrywać, bo punktów potrzebujemy jak powietrza – zakończył zawodnik.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved