Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Mika: Będzie trudniej, bo grania będzie jeszcze więcej

Mateusz Mika: Będzie trudniej, bo grania będzie jeszcze więcej

fot. Lotos Trefl Gdańsk

Dla Mateusza Miki miniony sezon siatkarski trwał cały rok. Przyjmujący Lotosu Trefla dopiero zakończył intensywny okres gry w reprezentacji Polski, a lada dzień rozpocznie kolejne rozgrywki klubowe. Najpierw na krajowym podwórku, a następnie w Lidze Mistrzów. – Przede mną najtrudniejszy sezon w karierze, bo oprócz PlusLigi i Ligi Mistrzów chcę jeszcze walczyć o igrzyska w Rio de Janeiro. Trzeba z głową podejść do obciążeń, a nie będzie czego się obawiać. Już rok temu wielu zastanawiało się, kiedy zespół z Gdańska przewróci się na boisku, ale poradziliśmy sobie – mówi siatkarz.

Poprzedni sezon w PlusLidze zakończył pan z Lotosem Treflem w kwietniu z wicemistrzostwem kraju na koncie. Od tego czasu miał pan jednak sporo obowiązków jako reprezentant Polski: Liga Światowa, Puchar Świata czy wreszcie rozczarowujące mistrzostwa Europy. Ciężko chyba panu powiedzieć, że czuje się wypoczęty?

Mateusz Mika: – Łatwo rzeczywiście nie jest. Dla każdego, kto był w reprezentacji, ten sezon był wyjątkowo ciężki. Po raz pierwszy odkąd pamiętam, „operacja kadra” trwała prawie sześć miesięcy. Na dobrą sprawę była niemal tak długa jak sezon ligowy. Myślę jednak, że wszyscy z kadrowiczów cieszą się, że już mogą wrócić do klubów, do trochę innego trybu życia niż ten, który mamy na kadrze. Ja bardzo się cieszyłem z pierwszych treningów w Gdańsku. To jest co innego dla naszych głów, już pomijając to fizyczne zmęczenie. Cieszę się, że przyszedł czas na zmianę środowiska.



Jako aktualni mistrzowie świata liczyliście chyba na dużo więcej niż czwarte miejsce w Lidze Światowej, trzecie w Pucharze Świata i ćwierćfinał mistrzostw Europy?

Zgadza się. W tym sezonie reprezentacyjnym prawie w każdym z turniejów, poza mistrzostwami Europy, zabrakło nam niewiele do pełni sukcesu, a jednak niczego nie wygraliśmy.

Czym to było spowodowane?

Tego grania było po prostu za dużo, aby cały czas trzymać mistrzowską formę? Formę przygotowywaliśmy pod Puchar Świata. Graliśmy w nim dobrze. Wygraliśmy 10 z 11 spotkań i przed turniejem taki wynik wzięlibyśmy w ciemno. Przegraliśmy jedno spotkanie z Włochami i ono zadecydowało o tym, że byliśmy dopiero trzeci. Jeśli chodzi o mistrzostwa Europy, tak to czasami jest. W ćwierćfinale nie ma miejsca na błędy, mieliśmy gorszy dzień i to kosztowało nas walkę o medale. Trzeba jednak przyznać, że Słoweńcy zagrali bardzo dobrze i zwyczajnie byli lepsi. Zresztą awansowali później do finału i to był dla nich udany turniej. Nie mogliśmy się przełamać w spotkaniu przeciwko nim. To był jeden z tych dni, kiedy niektórzy z nas nie byli w stanie grać na sto procent swoich umiejętności.

Michał Kubiak w trakcie gry dla reprezentacji stracił podobno 6 kilogramów. Czy pan też odczuł te trudy w podobny sposób?

Nie wiem, dlaczego on zgubił aż tyle, ale jest to bardzo możliwie, gdy gra się tyle spotkań w tak krótkim czasie. Trzeba pilnować diety, a nie zawsze jedzenie w hotelach jest najsmaczniejsze. Można zgubić kilka kilogramów, więc się nie dziwię. Mnie natomiast strata wagi nie dotknęła.

Kibice martwią się o pana przygotowanie fizyczne po tak ciężkim sezonie z reprezentacją, a przecież już w środę gracie z Asseco Resovią o Superpuchar Polski. Czy trener Andrea Anastasi zaordynował panu indywidualny program?

To, co zbudowałem na reprezentacji, już uciekło. Podczas turniejów nie można pracować na przykład z normalnymi obciążeniami na siłowni, jak to się robi w trakcie letnich przygotowań. Wiem, że tak jak inni nasi kadrowicze: Piotr Gacek i Sebastian Schwarz, będę miał inny program, by rozsądnie rozgospodarować te siły, które zostały po sezonie reprezentacyjnym. Jestem przekonany, że to wypali i będę w pełni formy.

Dużo pracy z reprezentacją za panem, ale sezon ligowy również zapowiada się na trudny. Lotosowi Treflowi dojdą występy w Lidze Mistrzów. Do grudnia będziecie grali praktycznie dwa mecze w tygodniu. Nie obawia się pan o to, czy podołacie takim obciążeniom?

Myślę, że chłopaki dobrze przepracowali okres przygotowawczy, gdy ja i Piotr Gacek byliśmy z kadrą. Rok temu również było sporo wątpliwości, bo graliśmy cały sezon siedmioma – ośmioma siatkarzami. Wszyscy się zastanawiali: „kiedy oni w końcu się przewrócą na tym boisku?” albo nie daj Boże kiedy będzie jakaś kontuzja. Jak się okazało, byliśmy na tyle dobrze przygotowani, że przetrwaliśmy sezon bez większych problemów fizycznych. Mam nadzieję, że teraz będzie podobnie. Oczywiście będzie trudniej, bo grania będzie jeszcze więcej.

Sportowo też będzie ciężej?

Wiadomo, że w tamtym roku występowaliśmy w innej roli. Osiągnęliśmy znacznie więcej, niż po nas oczekiwano przed sezonem. Wszyscy będą teraz patrzeć na nas przez pryzmat wicemistrzostwa Polski i Pucharu Polski. Poza tym inne zespoły nie przespały lata. Liczba meczów i nowe oczekiwania wobec nas sprawiają, że na pewno czeka mnie najtrudniejszy sezon w karierze. Przynajmniej tak to wygląda na papierze, ale nie obawiam się tego.

Cały wywiad Rafała Sumowskiego w serwisie sport.trojmiasto.pl

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved