Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Masłowski: Zacząłem już intensywnie trenować w szóstkach

Mateusz Masłowski: Zacząłem już intensywnie trenować w szóstkach

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Po świętach zacząłem już intensywnie trenować w szóstkach, gdzie więcej jest tej dynamiki. Na początku były jakieś tam bóle, ale wiadomo, że organizm musiał się na nowo przystosować do wysiłku. Aktualnie jest dobrze, a szczerze mówiąc, to myślałem, że będzie gorzej – zdradził w rozmowie z portalem plusliga.pl Mateusz Masłowski, libero Asseco Resovii, który kilka tygodni temu nabawił się urazu kostki. 

W ostatnim meczu w Radomiu z Cerrad Czarnymi znalazł się pan już w meczowej czternastce, a później regularnie już uczestniczył w treningach. To oznacza, że po kontuzji kostki nie ma śladu?



Mateusz Masłowski: – Wydaje mi się, że tak. Po świętach zacząłem już intensywnie trenować w szóstkach, gdzie więcej jest tej dynamiki. Na początku były jakieś tam bóle, ale wiadomo, że organizm musiał się na nowo przystosować do wysiłku. Aktualnie jest dobrze, a szczerze mówiąc, to myślałem, że będzie gorzej. Co do meczu w Radomiu, to jakby była taka potrzeba, to oczywiście, że wszedłbym na boisko, choć dzień wcześniej dopiero po tej długiej przerwie zacząłem odbijać piłkę.

Czyli żaden zabieg nie będzie konieczny?

– Mam nadzieję, że na dłuższą metę będzie tak jak jest. Jakieś tam rozważania co do operacji były, czy ją zrobić teraz, czy po sezonie, ale zobaczę, jak dalej to się potoczy. Oczywiście jest to mniej wygodne, bo trzeba dużo bardziej na to uważać, zabezpieczać kostkę i non stop rehabilitować. Zobaczymy, co będzie po sezonie, bo jak wspomniałem, na dłuższą metę jest to uciążliwe.

Po trzech z rzędu zwycięstwach sytuacja Asseco Resovii nie jest aż tak tragiczna, jak była jeszcze miesiąc temu…

– Najważniejsze jest teraz awansować do szóstki. To jest nasz główny cel, a później to już wszystko może się zdarzyć. Można nawet zdobyć mistrzostwo Polski. W play-off gra się przecież od nowa i nikt wówczas nie patrzy na to, co było w rundzie zasadniczej. To jest cała magia play-off. Dla tych, co są na szóstym miejscu, jest duża szansa, a dla tych co w czołówce, może jest to mniej sprawiedliwe, ale w tej fazie rozgrywek tak jest w każdym sporcie.

Spogląda pan na tabelę, analizując, jak wygląda wasza sytuacja i ile punktów brakuje do szóstki?

– Nie powiem, że nie, bo może to ktoś odebrać, że mnie to nie interesuje. Z biegiem czasu zauważyłem, że lepiej skupić się na danym meczu, a nie liczyć punkty. Wiem, że ruszyliśmy z dołu tabeli i nieco tę stratę odrobiliśmy. Nie jest to już tak ogromny dystans i będziemy dalej walczyć. Każdy mecz dla nas jest niezwykle istotny.

Dopiero pod koniec roku złapaliście swój rytm. Co się takiego wydarzyło, że Asseco Resoviia zaczęła wygrywać?

– Już wcześniej było widać symptomy naszej dobrej gry – czy to ze Skrą Bełchatów, czy z ZAKSĄ, ale brakowało zwycięstw. Co prawda była wygrana w Gdańsku, ale chwilę później przyszła niespodziewana porażka z AZS-em Olsztyn, a potem w Jastrzębiu. Wydaje mi się, że ten trudny mecz z Chemikiem Bydgoszcz był taki lekko przełomowy, a później już przyszły dwa zdecydowane zwycięstwa, gdzie ta gra wyglądała już dużo lepiej.

Przyjście do zespołu dobrze panu znanego Łukasza Kozuba też chyba miało na tę odmianę wpływ? Widać, że bardzo szybko się zaadaptował w nowym otoczeniu.

– Łukasz musiał sobie wywalczyć miejsce w składzie. Nic nie dostał od razu. Musiał z boku oglądać, jak to jest. Dostał jednak szansę i ją wykorzystuje. Wiadomo, że trener chce, żeby drużyna wygrywała i szuka najlepszego składu na dany moment, dlatego nigdy nie wiadomo, kto wyjdzie w składzie. Ja się cieszę z postawy mojego przyjaciela, bo wszedł w bardzo ciężkiej sytuacji w trudnym momencie i to jeszcze na pozycji rozgrywającego, która jest najtrudniejsza do szybkiego zgrania się. Szybko jednak się odnalazł i wygląda to całkiem nieźle.

Teraz też Mateusz Masłowski musi powalczyć o miejsce w szóstce…

– Najważniejsze – z czego bardzo się cieszę – jest to, że udało mi się wrócić do zdrowia i będę walczył o to miejsce. Jestem w stanie to zrobić, bo już raz mi się udało w tym sezonie. Każdy z nas chce grać jak najwięcej, bo jak mówi, że interesuje go, żeby tylko drużyna wygrywała, a on nic nie musi robić, to oznacza, że nie ma ambicji.

Ten miniony już 2018 rok nie był chyba specjalnie udany dla Mateusza Masłowskiego?

– Nie ukrywam, że to był najgorszy rok dla mnie pod względem sportowym i w innych aspektach, więc chciałbym o nim jak najszybciej zapomnieć. Tak więc mam idealne podwaliny, żeby jakiś sukces osiągnąć w 2019.

Cały materiał w serwisie plusliga.pl

źródło: plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved