Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Malinowski: Nie możemy zaczynać meczu ze zbyt dużym respektem dla rywala

Mateusz Malinowski: Nie możemy zaczynać meczu ze zbyt dużym respektem dla rywala

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze Aluronu Virtu Warty Zawiercie nie sprostali w sobotę podopiecznym Stephane’a Antigi i w trzeciej kolejce PlusLigi nie zainkasowali punktów do ligowej tabeli. Zawiercianie w trzecim secie odrobili czteropunktową stratę, popisując się 8 oczkami zdobytymi z rzędu, ale czwarty set padł łupem gospodarzy. – Nie możemy zaczynać spotkania tak przestraszeni, ze zbyt dużym respektem dla rywala. Kiedy tylko troszeczkę „uśpiliśmy” gospodarzy, zagraliśmy niekonwencjonalnie, to pojawiło się kilka kontr. Gra zaczynała układać się po naszej myśli, tym bardziej szkoda czwartego seta, bo były takie piłki, które powinniśmy spokojnie zamienić na punkty, a tak się nie stało – mówił po meczu atakujący zawiercian, Mateusz Malinowski.

W pierwszych dwóch setach nie przypominaliście drużyny z pierwszych dwóch kolejek PlusLigi. Dlaczego, pomimo tego, że w trzecim secie odrobiliście dość dużą stratę, nie udało wam się doprowadzić do piątego seta?



Mateusz Malinowski: – Wydaje mi się, że byliśmy słabsi na kontrze. W dwóch poprzednich meczach to była nasza silna strona i te odwrócone akcje nas budowały. W meczu z Onico Warszawa zabrakło skuteczności, wkradło się kilka pomyłek, trochę niepewności. Mieliśmy okazję w czwartym secie, by uspokoić naszą grę i zacząć grać tak jak w pierwszych dwóch kolejkach. Trzeba oddać rywalom, że w najważniejszym momencie meczu zagrali siatkówkę na wysokim poziomie i dzięki temu zgarnęli pełną pulę.

PlusLiga do tej pory pędziła jak szalona. Chyba wszyscy skorzystają na tym, że do kolejnej kolejki pozostał niespełna tydzień…

– Na pewno ten tydzień spokojnej pracy na siłowni i w hali bardzo nam się przyda. W jednym tygodniu rozegraliśmy 14 setów, więc nie jest to mała liczba. Nie zmienia to faktu, że byliśmy do tego meczu z warszawianami dobrze przygotowani, jestem pewien, że gdybyśmy grali tie-breaka, to fizycznie również byśmy to wytrzymali. Źle weszliśmy w ten mecz, nie była to taka siatkówka, do jakiej przyzwyczailiśmy siebie i kibiców w poprzednich meczach.

Kolejny mecz rozegracie na wyjeździe. Waszym rywalem będzie Chemik Bydgoszcz. Będziecie chcieli potwierdzić to, że jesteście zespołem, z którym każdy w tej lidze powinien się liczyć?

– Będziemy niebezpieczni, szczególnie w swojej hali. Aczkolwiek i na wyjazdach potrafimy zagrozić wyżej notowanym zespołom, ale zdobycie punktów w Warszawie też na pewno było w naszym zasięgu. Nie możemy zaczynać spotkania tak przestraszeni, ze zbyt dużym respektem dla rywala. Kiedy tylko troszeczkę „uśpiliśmy” gospodarzy, zagraliśmy niekonwencjonalnie, to pojawiło się kilka kontr. Gra zaczynała układać się po naszej myśli, tym bardziej szkoda czwartego seta, bo były takie piłki, które powinniśmy spokojnie zamienić na punkty, a tak się nie stało.

W pierwszej partii meczu z Onico już po kilku minutach wiedzieliście, że rozpędzonych warszawian trudno będzie dogonić. To, co działo się potem, było tylko pokłosiem słabszego początku meczu?

– Ciężko nam się grało z tego powodu, że nie było po naszej stronie tej odwagi, swobody wykonywania akcji. Zacięliśmy się i być może pojawiło się zbyt dużo myśli w naszych głowach. Mam wrażenie, że nasza gra nie była pełna polotu, dopiero w czwartym secie zaczęliśmy grać swoją siatkówkę, ale było to dosłownie pół seta. Myślę, że w trzeciej partii powrót ze stanu 15:10 udał nam się też dlatego, że warszawianie zbyt wcześnie poczuli, że ten mecz się już skończył, stąd taka seria. Bardzo żałuję tego, że nie udało się trzeci raz z rzędu powalczyć w tie-breaku o zwycięstwo.

W zeszłym sezonie reprezentowałeś barwy Espadonu Szczecin. Czy przechodząc do Warty Zawiercie, masz szansę zrobić krok do przodu?

– Na razie mamy za sobą tylko trzy kolejki. Przytrafił mi się słabszy mecz, zostałem dość szybko zmieniony. Teraz mamy tydzień i „przetrenujemy” go solidnie. Każdy, o ile nie ma akurat kłopotów zdrowotnych, jest w stanie dać dobrą zmianę i myślę, że tą wymiennością na pozycji będziemy w tym sezonie czasami odwracać losy meczów. Mamy szeroki skład, jest to też taki trend, który możemy zaobserwować w PlusLidze. Nie ma jednego pierwszego atakującego. Tak też jest w Warszawie, gdzie jest co najmniej dwóch bardzo dobrych zawodników na tej pozycji. Liga nam się wzmocniła, ale na oceny przyjdzie czas dopiero później.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved