Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Malinowski: Nie możemy się poddawać

Mateusz Malinowski: Nie możemy się poddawać

fot. plusliga.pl

Siatkarze Espadonu Szczecin w niedzielę po tie-breaku ulegli BBTS-owi Bielsko-Biała. Zdobyty punkt pozwolił jednak podopiecznym Michała Gogola awansować na 11. miejsce w tabeli, z kolei bielszczanom wygrana ta wciąż pozwala marzyć o utrzymaniu się w PlusLidze. – Przegraliśmy kolejnego tie-breaka, ale nie można powiedzieć, że nie walczyliśmy i nie zostawiliśmy serca na boisku – mówił po meczu Mateusz Malinowski. Teraz przed Espadonem spotkania z ZAKSĄ i PGE Skrą. – My będziemy walczyć teraz z zespołami z czołówki i absolutnie nie możemy się poddawać – dodał atakujący.

Szczecinianie przegrywali już z BBTS-em 1:2 w setach, ale zdołali doprowadzić do tie-breaka. W nim przegrywali już 10:14, ale po asach serwisowych Janusza Gałązki niemalże dogonili swojego rywala. Spotkanie zakończył jednak prosty błąd gospodarzy. – To był dość szarpany mecz z naszej strony. Wiedzieliśmy, jakie są atuty BBTS-u i jak ich przechytrzyć. Niestety nie udało się nam zaprezentować tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Przegraliśmy kolejnego tie-breaka, ale nie można powiedzieć, że nie walczyliśmy i nie zostawiliśmy serca na boisku – mówił po ostatnim gwizdku sędziego Mateusz Malinowski. – Uważam też, że rywale w niektórych sytuacjach mieli też sporo szczęścia. Wyciągali piłki spod band reklamowych, bronili nogą czy klatką piersiową. Nasze pomyłki jak się pojawiały, to niekiedy były one wręcz centymetrowe, sprawdzane na challenge, oni robili to samo i się okazywało, że piłka jest w boisku. Gratulacje dla nich i niech walczą dalej o ten cel, który sobie założyli – dodał atakujący Espadonu.



Teraz przed szczecińską drużyną mecze z ZAKSĄ i PGE Skrą i na pewno Espadon nie będzie w tych spotkaniach faworytem. – My będziemy walczyć teraz z zespołami z czołówki i absolutnie nie możemy się poddawać. Myślę, że mamy teraz też mniej obciążone głowy, bo do żadnego z tych spotkań nie podejdziemy w roli faworyta. Czasem takie granie bez presji jest też korzystne – przyznał atakujący. Mateusz Malinowski zwrócił także uwagę na jeszcze inną rzecz. – Dodatkowo też te zespoły z czołówki obciążone są dużą ilością spotkań. Grały Puchar Polski, a teraz przed nimi faza pucharowa Ligi Mistrzów, były też Klubowe Mistrzostwa Świata. My musimy wyjść, walczyć o swoje i urwać jak najwięcej punktów – zauważył siatkarz Espadonu.

W niedzielę Mateusz Malinowski wraz z Tomaszem Kowalskim dali bardzo dobrą zmianę. Atakujący zdobył 23 punkty, notując przy tym ponad 50% skuteczności ataku. – W Kielcach też z Tomkiem daliśmy dobrą zmianę, uspokoiliśmy grę i wygraliśmy 3:0. Szczerze mówiąc, liczyłem na to, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Zrobiliśmy to, nad czym pracujemy podczas treningów, zagraliśmy najlepiej, jak potrafimy. Teraz już jednak nie ma co gdybać, mecz się skończył, są wnioski do wyciągnięcia. Pracujemy dalej, żeby uciec ze strefy barażowej – zakończył zawodnik szczecińskiej drużyny.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved