Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Mateusz Grabda: Gramy 50% tego, co potrafimy

Mateusz Grabda: Gramy 50% tego, co potrafimy

fot. krispol1liga.pl

– Mniejsze znaczenie ma to, z kim będziemy grali. Kluczem jest to, abyśmy my grali na swoim poziomie, na luzie, z charyzmą i pazurem. Jeśli tak się stanie, to będziemy w stanie pokonać każdego – powiedział szkoleniowiec KPS-u Siedlce, Mateusz Grabda.

Trzeci mecz i trzecia porażka, tym razem z beniaminkiem ze Strzelec Opolskich. Chyba trochę brakowało wam punktu zaczepienia w tym meczu?



Mateusz Grabda: – O wyniku zadecydowała bardzo duża liczba błędów własnych. W pierwszym secie popełniliśmy ich 9, a w drugim 13. Jakakolwiek walka zawiązała się dopiero w trzeciej partii. W niej staraliśmy się próbować korzystać z trochę spokojniejszych rozwiązań, co przełożyło się także na mniejszą liczbę błędów. Niemniej jednak było to dla nas nieudane spotkanie. Nie prezentujemy jeszcze w meczach tej formy, którą prezentujemy na treningach. Nie potrafimy odnaleźć się na boisku.

Czyli problem tkwi w głowie?

– Według mnie o sukcesie zawodnika w 70% stanowi głowa, a pozostałe 30% to ciężka praca. Do każdego zawodnika staramy się podchodzić indywidualnie i nakierować go do naszej filozofii. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach zaprezentujemy lepszą siatkówkę. Na razie gramy 50% tego, co potrafimy grać.

Może zawodnicy za bardzo chcą, stąd pojawiają się błędy?

– Pewnie tak. Chociaż nie nakładam na chłopaków presji. Wymagam przede wszystkim od nich wielkiego zaangażowania oraz tego, żeby dawali z siebie 100% w każdym treningu. Być może chłopcy sami za bardzo chcą się pokazać, za bardzo chcą zdobyć punkt, przez co się blokują. W ataku są elektryczni, czasami z trudnych piłek szukają jeszcze trudniejszych rozwiązań, co w 99% przekłada się na błędy. Mimo że zakończył się okres przygotowawczy, to nie oznacza to, że w 100% jesteśmy przygotowani do gry w I lidze. Mamy młody zespół, który musi cały czas pracować. Wyciągnęliśmy wnioski z trzech porażek. Staramy się niwelować błędy, ale też ściągać z chłopaków wspomnianą już presję.

A spodziewał się pan, że początek sezonu będzie taki trudny?

– Tak, spodziewałem się tego. Jesteśmy młodym zespołem, w którym nie ma lidera. Nie ma takiej osoby, która zdobywałaby w każdym meczu po 20 punktów i trzymała wszystkich w ryzach. U nas każdy jest ważny. Jeśli każdy dołoży od siebie po 6 punktów, to zaczniemy wygrywać. Mamy bardzo równą czternastkę zawodników. Różnice między zawodnikami są niewielkie. Poziom zespołu jest bardzo wyrównany, co może być naszym atutem, a przede wszystkim prowadzić do rozwoju zawodników. Wierzę, że w kolejnych spotkaniach zaprezentują inteligentną grę, co przełoży się na lepsze wyniki.

Przed wami mecz z Politechniką. Mimo że jest to beniaminek, to już pokazał w I lidze, że nie zamierza być chłopcem do bicia…

– Liga w tym sezonie jest bardzo wyrównana. Nie ma słabych przeciwników. Politechnika jest bardzo dobrym zespołem. Beniaminkiem jest tylko z nazwy. Zbudowana jest z zawodników, którzy już kilka lat grają w I lidze, więc na pewno będzie to bardzo trudny rywal. W okresie przygotowawczym kilkukrotnie sparowaliśmy z lublinianami. Wyniki były wówczas różne. Jednak mniejsze znaczenie ma to, z kim będziemy grali. Kluczem jest to, abyśmy my grali na swoim poziomie, na luzie, z charyzmą i pazurem. Jeśli tak się stanie, to będziemy w stanie pokonać każdego.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved