Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Mateusz Biernat: Liczę, że utrzymamy zwycięską serię

Mateusz Biernat: Liczę, że utrzymamy zwycięską serię

fot. VK Dukla Liberec

– Drugie miejsce w poprzednim sezonie długo oceniałem jako porażkę. Minęło sporo czasu zanim zacząłem się cieszyć tym wynikiem. W tym roku chęć zwycięstwa jest jeszcze większa. Uważam, że jako jedyni mamy kompletny zespół, czternastu zawodników, z których każdy może wejść na boisko i wnieść wiele dobrego dla zespołu – powiedział rozgrywający Dukli Liberec, Mateusz Biernat.

Jesteś przesądny? Mówi się, że jaki ostatni mecz w starym roku, taki cały nowy rok… Wy na koniec 2019 roku pokonaliście Usti nad Labem, czyli ten rok też będzie bogaty w zwycięstwa?



Mateusz Biernat: Szczerze mówiąc, to nie słyszałem tego powiedzenia. Liczę na to, że utrzymamy zwycięską serię, tym bardziej, że nadchodzi ta najważniejsza część sezonu. A styczeń będzie dla nas bardzo pracowity.  

Na wyjeździe nawet seta nie straciliście z Usti, co chyba cieszy? Były jakieś trudniejsze momenty w tym spotkaniu?

– Z całym szacunkiem dla przeciwnika, ale trafiliśmy na źle grający zespół Usti. Do tej pory nie wykorzystuje on swojego potencjału i popełnia mnóstwo błędów. My za wszelką cenę staraliśmy się utrzymywać piłkę w grze, mało ryzykować i to się opłaciło. Od początku do końca kontrolowaliśmy ten mecz, dzięki czemu na święta rozjechaliśmy się usatysfakcjonowani.

Za półmetkiem rundy zasadniczej plasujecie się na trzeciej pozycji. Jak oceniasz wasze dotychczasowe wyniki? Chyba straciliście kilka niepotrzebnych punktów w starciach z niżej notowanymi rywalami?

– W tym sezonie tabela jest bardzo płaska, a do grona pretendentów do medalu doszły praskie Lvi. Nadzwyczaj dobrze radzi sobie też Volejbal Brno, który jest złożony z młodych graczy. Wszystkie mecze, które przegraliśmy, przegraliśmy na wyjazdach, w bardzo specyficznych halach. Ale zagraliśmy też kilka dobrych meczów, do których chcemy nawiązać w drugiej części sezonu jak chociażby zwycięstwo z CEZ Karlovarsko, który do tamtej pory nie przegrał nawet seta. W meczu z nami rywale prowadzili już 2:0 i 21:18. Ważne było też przekonujące zwycięstwo z zespołem z Budziejowic.

Macie obecnie przerwę w rozgrywkach. Jest to dobry moment na spokojną pracę. Czy taki czas był wam potrzebny czy jednak wolelibyście nie wypadać z ligowego grania?

– Jeśli jest się na zwycięskiej ścieżce, to lepiej z niej nie schodzić. Kiedy wygrywasz, grając cyklicznie co trzy dni, czujesz się nakręcony i rozpędzony. Święta dały nam trochę spokoju i oddechu, ale nie możemy być do końca pewni w jakiej formie będziemy po prawie trzech tygodniach bez rywalizacji o punkty. Jestem jednak przekonany, że tak doświadczony zespół poradzi sobie z presją.

A duży niedosyt odczuwacie po odpadnięciu z Pucharu CEV? Byliście blisko sprawienia niespodzianki i wyeliminowania Galatasaray. Jakie mieliście cele na te rozgrywki?

– To świetne uczucie, kiedy mogliśmy cieszyć się z pokonania tak dobrego zespołu jak Galatasaray. Niestety, zabrakło nam wisienki na torcie. Złoty set źle się dla nas rozpoczął i później przeciwnik już nie pozostawił nam złudzeń, kto będzie grał dalej. Szkoda, bo mogliśmy wyrzucić za burtę zeszłorocznego finalistę, który przegrał z drużyną z Trentino 2:3. Celem Dukli w europejskich pucharach jest rowój zawodników, promowanie marki i kraju. Klub chce zawsze dochodzić bardzo daleko, ale w tym sezonie nie mieliśmy szczęścia w losowaniu, już na samym początku trafiając na bardzo silnego przeciwnika.

Poprzedni sezon i wicemistrzostwo kraju na pewno rozbudził w was apetyty na dobry wynik także w tym roku. Uważasz, że jesteście w stanie znowu powalczyć o medal i jak oceniasz siłę najgroźniejszych rywali w porównaniu do poprzednich rozgrywek?

– W Libercu zarówno zarząd, jak i kibice zawsze mają wielkie oczekiwania względem zespołu. Zawsze chcemy wygrywać wszystko, co się da. To dobrze, że gramy z presją wyniku, ale musimy być do tego przygotowani fizycznie oraz psychicznie. Drugie miejsce w poprzednim sezonie długo oceniałem jako porażkę. Minęło sporo czasu zanim zacząłem się cieszyć tym wynikiem. W tym roku chęć zwycięstwa jest jeszcze większa. Uważam, że jako jedyni mamy kompletny zespół, czternastu zawodników, z których każdy może wejść na boisko i wnieść wiele dobrego dla zespołu. Cieszy to, że liga jest coraz mocniejsza, o czym świadczą transfery Lukasa Tichacka czy Marcela Luksa. Myślę, że czekają nas bardzo ciekawe mecze, zwłaszcza w fazie play-off.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved