Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Mateusz Biernat: Dwa lata spędzone w Ostravie uważam za udane

Mateusz Biernat: Dwa lata spędzone w Ostravie uważam za udane

fot. Jaroslav Obsadny - vkostrava.eu

– Siatkówka w Czechach staje się coraz bardziej popularna. Hale coraz częściej wypełniają się kibicami, a atmosfera w trakcie meczów coraz lepsza. Za każdym razem będę powtarzał, że liga czeska jest dużo lepszym wyborem sportowym niż polska I liga – powiedział Mateusz Biernat, rozgrywający VK Ostrava.

VK Ostrava rywalizację w tym sezonie zakończyła na ćwierćfinale. To wynik na miarę waszych możliwości, czy liczyliście na trochę więcej?



Mateusz Biernat: Naszym celem przed sezonem był awans do play-off. Sezon w naszym wykonaniu był bardzo nierówny. Bardzo dobre mecze przeplataliśmy bardzo słabymi. Dopiero runda play-off pokazała tak naprawdę, na co stać ten zespół. Ja uważam dwa lata spędzone w Ostravie za bardzo udane. Cieszę się, że mogłem grać w tym klubie.

Z Duklą stoczyliście cztery mecze, z których wygraliście tylko jeden. Którego z trzech przegranych meczów najbardziej żałujecie?

– Dukla to bardzo mocny zespół, ale akurat w play-off nie był w najwyższej formie, co mogliśmy bardziej wykorzystać. W każdym z dwóch wyjazdowych meczów mogliśmy się pokusić o niespodziankę.

Czego twoim zdaniem zabrakło wam, żeby jeszcze bardziej postawić się zespołowi z Liberca?

– Zabrakło nam na pewno doświadczenia oraz zimnej krwi w końcówkach poszczególnych setów. Cały sezon trapiły nas własne błędy, a to z tego względu, że zespół był bardzo młody. Dwóch zawodników z podstawowej szóstki nie skończyło jeszcze 20 lat, dlatego mieli spore wahania formy.

A końcowe rozstrzygnięcia mocno cię zaskoczyły? W finale zabrakło dwóch najlepszych drużyn rundy zasadniczej.

– Różnice punktowe po rundzie zasadniczej pomiędzy pierwszym a czwartym zespołem były bardzo małe. Dlatego ciężko było stwierdzić, która drużyna może wygrać całą ligę. W półfinałach liczyła się dyspozycja dnia. Ona obróciła się w stronę zespołu z Karlovarska. W finale też miał trochę szczęścia, bo w ekipie z Kladna obaj atakujący byli kontuzjowani. Bardzo mi się podobało to, że do końca nikt nie wiedział, co się może wydarzyć.

Obecność w drużynie Damiana Sobczaka sprawiła, że było ci raźniej, czy nie przykładasz do takich aspektów większej wagi?

– Jestem bardzo zadowolony, że klub ufa Polakom. Dzięki nam chce dalej zatrudniać naszych rodaków. Z Damianem mamy dobry kontakt zarówno na boisku, jak i poza nim. Cieszę się, że grał ze mną w zespole, bo to prawdziwy fighter. Życzę mu jak najlepiej, ale czy to Polak, Amerykanin czy człowiek innej narodowości, nie robi mi różnicy, bo na boisku liczy się charakter. To dzięki niemu wygrywa się mecze, a narodowość nie ma znaczenia.

To był już twój kolejny sezon w lidze czeskiej. W jakim kierunku ona zmierza? Można mówić o stagnacji poziomu, a może podnosi się on lub obniża?

– Poziom rozgrywek w tym sezonie był wyższy niż wcześniej. Zespoły z pierwszej czwórki głębiej sięgnęły do portfela, a dzięki temu kilku zawodników wróciło lub przeniosło się do Czech – Stokr, Konecny, Gromadowski, Rejlek. Widać, że te kluby mocniej inwestują, żeby w przyszłości móc bardziej rywalizować w Europie. Siatkówka w Czechach staje się coraz bardziej popularna. Hale coraz częściej wypełniają się kibicami, a atmosfera w trakcie meczów jest coraz lepsza. Oczywiście jest też jeden czy dwa kluby, które odstają poziomem od reszty. W nich wszystko nie wygląda zbyt profesjonalnie, lecz za każdym razem będę powtarzał, że liga czeska jest dużo lepszym wyborem sportowym niż polska I liga.

Ale nie wszyscy są z niej zadowoleni. Marcin Bachmatiuk wspominał ostatnio, że chciałby jak najszybciej zapomnieć o swojej czeskiej przygodzie. Jak ocenisz te jego słowa?

– Marcin ocenił ligę czeską z perspektywy zawodnika, który nie mógł znaleźć miejsca na boisku w klubie zajmującym ostatnie miejsce w tabeli. To, że sytuacja w tym klubie była dramatyczna, nie oznacza, że cała liga czeska też jest taka. Pozostali Polacy grający w tej lidze przy pierwszej nadarzającej się możliwości potwierdziliby moje słowa, że każdy, kto ma dość grania w I lidze, powinien wyjechać i spróbować swoich sił za granicą, chociażby w lidze czeskiej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved