Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Bieniek: Zabrakło konsekwencji i zaangażowania

Mateusz Bieniek: Zabrakło konsekwencji i zaangażowania

fot. Klaudia Piwowarczyk

Effector Kielce po ostatniej porażce z MKS-em Będzin spadł na przedostatnie miejsce w tabeli i wciąż podobnie jak AZS Częstochowa nie ma jeszcze wypełnionego minimum pięciu zwycięstw w fazie zasadniczej. Do końca pozostały jeszcze cztery kolejki. – Cieszę się, że już wróciłem do gry, bo to jest dla mnie najważniejsze. Nie wierzyłem, że możemy stracić z będzinianami choćby seta, bo uważam, że kadrowo jesteśmy od nich lepsi. Zabrakło nam jakiejś konsekwencji i zaangażowania – powiedział Mateusz Bieniek.

W meczu z podopiecznymi Stelio de Rocco Effector Kielce zdołał wygrać zaledwie seta, pomimo tego, iż do gry wrócili Mateusz Bieniek i Sławomir Jungiewicz. – Ręka trochę pobolewa po pierwszym pełnym meczu po urazie, ale na pewno nie jest tak źle, jak było. Cieszę się, że już wróciłem do gry, bo to jest dla mnie najważniejsze. Nie wierzyłem, że możemy stracić z będzinianami choćby seta, bo uważam, że kadrowo jesteśmy od nich lepsi – przyznał po spotkaniu Mateusz Bieniek. – Szkoda drugiego seta, gdzie prowadziliśmy i nie potrafiliśmy dociągnąć zwycięstwa do końca. W końcówce przegraliśmy trochę po frajersku. To wpłynęło na naszą dalszą grę. Szkoda całego spotkania, ale nie możemy się załamywać. Głowa do góry, bo za tydzień czeka nas kolejny ważny mecz – powiedział Sławomir Jungiewicz, drugi z powracających po kontuzji.



Młody reprezentant Polski nie miał po meczu wesołej miny. – Zabrakło nam jakiejś konsekwencji i zaangażowania. W pewnym momencie stanęliśmy. Przyjezdni bardzo dobrze grali zagrywką i to na pewno wpłynęło na to zwycięstwo. Popełniali też mniej błędów. MKS Będzin jest teraz na fali, wygrał kolejny mecz z rzędu, zmienił trenera i to najwyraźniej dało efekt. Wymienił także rozgrywającego, co też wpłynęło na jego grę – przyznał Mateusz Bieniek. W kolejnym meczu Effector na własnym boisku podejmie AZS Częstochowa i po nim pozostanie już tylko jeden zespół bez minimum pięciu zwycięstw. – Kolejne mecze będą już coraz trudniejsze, na pewno z AZS-em Częstochowa będzie podobnie jak z MKS-em i też może być sporo nerwów – powiedział Bieniek.

– Nadal czekamy na piąte zwycięstwo. Mamy jeszcze dwie szanse z zespołami, które są w naszym zasięgu i będziemy walczyć (AZS Częstochowa i BBTS). Mamy też mecze z Resovią i Jastrzębskim Węglem, ale z nimi trudno będzie nawiązać walkę. Nie tracimy wiary i będziemy dalej ciężko trenować. Na pewno mentalnie i sportowo dużo dla nas znaczył powrót Sławka Jungiewicza i Mateusza Bieńka. Cieszymy się, że są już zdrowi – przyznał Jędrzej Maćkowiak, który skomentował także porażkę z będzinianami. – W drugim secie zabrakło nam trochę pewności siebie pod koniec. To miało wpływ na naszą dalszą grę w tym meczu. Tak jak powiedział trener przed meczem, że to będzie mecz nerwów i kto utrzyma je na wodzy, ten wygra. Niestety lepiej z tymi nerwami poradzili sobie zawodnicy z Będzina. My po prostu pękliśmy – powiedział Maćkowiak.

źródło: effectorkielce.com.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved