Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Mateusz Bieniek: Jeśli będziemy zdrowi, to sukcesy same przyjdą

Mateusz Bieniek: Jeśli będziemy zdrowi, to sukcesy same przyjdą

fot. Katarzyna Antczak

– Po mistrzostwach świata stałem się pewniejszy siebie na boisku i poza nim. Nie rozpamiętuję nieudanych zagrań, bo wiem, że zaraz zrobię to lepiej – mówi środkowy reprezentacji Polski, Mateusz Bieniek. – Uważam, że w reprezentacji powinni grać najlepsi. Zawsze przyjeżdżając na zgrupowanie trzeba ciężko trenować i swoją dobrą grą przekonać trenera, żeby na nas postawił – dodaje siatkarz, który przenosi się do włoskiej Serie A.

Mateusz Bieniek już oficjalnie został zaprezentowany jako nowy środkowy włoskiej drużyny Cucine Lube Civitanova. – Wybrałem ten klub, bo chciałem zrobić krok do przodu. Z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w minionym sezonie wygrałem wszystko, co było w Polsce do wygrania. A skoro trafiła się taka oferta, chętnie z niej skorzystałem. Zawsze marzyłem, by zagrać w lidze włoskiej. Teraz będę mógł tego spróbować przez dłuższy czas, bo kontrakt z Cucine Lube podpisałem na trzy lata. To jeden z najlepszych zespołów świata, a osoba trenera też miała wpływ na moją decyzję. Bardzo dobrze wspominam współpracę z Fefe de Giorgim w Kędzierzynie i cieszę się, że znów będę w jego drużynie – mówi środkowy reprezentacji Polski w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego.



Bieniek do reprezentacji Polski trafił cztery lata temu. Od tego momentu jego kariera nabrała tempa. – Jestem szczęściarzem pod każdym względem. Miałem dużo szczęścia w 2015 roku, gdy zadebiutowałem w reprezentacji. Piotrek Nowakowski bardzo późno przyjechał na zgrupowanie, Karol Kłos leczył kontuzję kolana, Marcin Możdżonek miał problem z palcem. Tylko Andrzej Wrona i ja byliśmy zdrowi. Chcąc nie chcąc, Stephane Antiga musiał mnie wystawić na mecz Rosją. Przyjechałem z Kielc, nikt mnie nie znał. Dlatego tak dobrze mi poszło. No i fart do dzisiaj mnie nie opuszcza – przyznaje zawodnik. – W swoim pierwszym sezonie w reprezentacji brakowało mi jednego tygodnia, by być sześć miesięcy bez przerwy na zgrupowaniach. Kalendarz jest napięty, ale walczymy, żeby go skrócić. Zawsze przyjeżdżam na reprezentację zadowolony i staram się od nowa zbudować swoją pozycję – zapewnia Bieniek.

W kadrze Polski rywalizacja na pozycji środkowego jest spora. – Uważam, że w reprezentacji powinni grać najlepsi. Zawsze przyjeżdżając na zgrupowanie trzeba ciężko trenować i swoją dobrą grą przekonać trenera, żeby na nas postawił – twierdzi Mateusz Bieniek. – Niech grają najlepsi, którzy będą w formie. Co rok, gdy zaczynamy zgrupowanie w kadrze, każdy od nowa buduje sobie pozycję w drużynie. Wiadomo, że każdy chce grać. Życzę sobie, byśmy wszyscy byli zdrowi. Jeśli ominą nas urazy, będzie świetnie – dodaje.

Polski środkowy nie ma wątpliwości, która impreza w tym sezonie będzie najważniejsza dla biało-czerwonych. – Zdecydowanie kwalifikacje do igrzysk. Fajnie byłoby zapewnić sobie awans za pierwszym podejściem. Na drugim miejscu postawiłbym mistrzostwa Europy – mówi Bieniek. Najpierw jednak reprezentacja Polski zagra w Lidze Narodów, pierwszy turniej już w kolejny weekend w Katowicach. – Szykują się niezłe mecze. Cieszę się, bo reprezentacja to dla mnie duma. Gramy w Spodku, w naszej siatkarskiej świątyni, ze znakomitymi rywalami. Sportowo jesteśmy świetnym zespołem, co udowodniliśmy rok temu. Jeśli będziemy zdrowi, to sukcesy same przyjdą – zapewnia.

 

źródło: Polsat Sport, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved