Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Mateusz Bieniek: Nie czuję się niedoceniony

Mateusz Bieniek: Nie czuję się niedoceniony

fot. fivb-org

– Nie żałuję, że wyjechałem. Gram w najlepszym klubie świata z wybitnymi zawodnikami, sporo wyniosłem i sporo mogę jeszcze wynieść z tej lekcji siatkówki na najwyższym światowym poziomie – powiedział Mateusz Bieniek, środkowy Cucine Lube Civitanova.

Mimo że Cucine Lube Civitanova było liderem Serie A przed przerwaniem rywalizacji, to do rozdania medali nie doszło. Mateusz Bieniek musiał obejść się więc smakiem mistrzostwa Italii, ale według niego była to słuszna decyzja. – Uczciwie muszę przyznać, że rozdawanie medali byłoby nie fair stosunku do innych zespołów. Nie rozegraliśmy całej rundy zasadniczej, a straty pomiędzy trzema czołowymi drużynami były minimalne. Mieliśmy przed sobą mecz z Perugią, który zapewne zdecydowałby o pierwszym miejscu w tabeli przed play-off. Nic nie było jeszcze rozstrzygnięte. Szkoda, ale w takich czasach sport schodzi na drugi plan, najważniejsze jest zdrowie. To była dobra decyzja władz ligi – ocenił środkowy Cucine Lube, Mateusz Bieniek.



Wcześniej zdołał on wywalczyć Puchar Włoch oraz Klubowe Mistrzostwo Świata. Jest zadowolony z wyjazdu z Polski i gry w jednym z czołowych klubów świata. – Nie żałuję, że wyjechałem. Gram w najlepszym klubie świata z wybitnymi zawodnikami, sporo wyniosłem i sporo mogę jeszcze wynieść z tej lekcji siatkówki na najwyższym światowym poziomie – zaznaczył środkowy reprezentacji Polski, który nie zawsze w Cucine Lube wychodził w podstawowym składzie, co było związane z limitem obcokrajowców. – Rozegrałem sporo spotkań, choć dokładnie nie wiem ile, bo nie prowadzę statystyk. Nie odstaję jednak pod tym względem jakoś znacząco od pozostałych chłopaków. Nie jest też prawdą, że trener wpuszczał mnie na boisko tylko przeciwko słabszym zespołom. Grałem w spotkaniach z najlepszymi drużynami świata. W Lidze Mistrzów i klubowych mistrzostwach świata, gdzie nie ma limitu obcokrajowców, wychodziłem zwykle w podstawowym składzie. Naprawdę nie czuję się niedoceniony – dodał zawodnik.

Przed Bieńkiem oraz innymi zawodnikami Cucine Lube jeszcze renegocjacje kontraktów. Liczy on, że obniżka kontraktów nastąpi w rozsądnych granicach. – Jakieś cięcia będą. Nie dokończyliśmy przecież sezonu, klub straci sporo pieniędzy i będzie musiał nam coś zabrać. Mam jednak nadzieję, że te cięcia zostaną zrobione w rozsądnych granicach. Nie chciałbym, żeby wyszło tak, że tylko zawodnicy ponoszą konsekwencje pandemii. Słyszałem o propozycjach redukcji we włoskich klubach sięgających nawet 30–40 procent. Nikt się na to nie zgodzi. Mam nadzieję, że uda się wypracować kompromis – skomentował Bieniek.

Nie ukrywa on, że już brakuje mu siatkówki. Liczy, że dojdzie do skutku zgrupowanie w Spale, które jest przewidziane w czerwcu oraz, że zostanie rozegrana Liga Narodów. – Mam nadzieję, że mimo wszystko się odbędzie. Tęsknię za siatkówką, chciałbym pojechać na zgrupowanie, pobyć z chłopakami, poodbijać piłkę, potrenować. Zdaję sobie sprawę z tego, że w dobie pandemii przeprowadzenie tych rozgrywek może być trudne, wierzę jednak, że Liga Narodów odbędzie się w jakiejkolwiek formie. Czuję już głód siatkówki. Od 10 lat nie miałem tak długiego rozbratu z piłką, a przecież zanosi się na jeszcze przynajmniej miesiąc przerwy. Chciałbym już jechać do Spały – podkreślił mistrz świata z 2018 roku, dla którego przesunięcie igrzysk nie jest problemem. – Nie jest to zależne od nas. Musimy robić swoje i trenować. Poczekamy z naszymi marzeniami jeszcze rok – zakończył Mateusz Bieniek.

źródło: opr. własne, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved