Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Matej Kazijski: Nowy klub, ale starzy znajomi

Matej Kazijski: Nowy klub, ale starzy znajomi

fot. archiwum

– To nowy pomysł, nowa drużyna, ale większość ludzi, którzy się z nią związali, znałem od lat, wiedziałem, z kim będę pracował i czego mogę się spodziewać. Muszę powiedzieć, że od pierwszego dnia pobytu w Szczecinie czułem się tam bardzo komfortowo – o nowym wyzwaniu i projekcie budowy nowej drużyny w Szczecinie mówi Matej Kazijski.

W przeszłości wiele razy mówił mi pan, że chciałby zagrać w PlusLidze, ale nigdy nie dostał oferty. W końcu się udało.



Matej Kazijski:Stało się tak dzięki Łukaszowi Żygadle, który jako pierwszy porozumiał się ze Stocznią Szczecin. A że jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, zadzwonił do mnie i spytał, czy jestem zainteresowany nowym projektem, który tam powstał. Powiedziałem, że oczywiście i powoli, krok po kroku zacząłem rozmowy z klubem. Został zbudowany bardzo dobry zespół, ale potrzebujemy czasu, żeby się dotrzeć. Tak naprawdę dopiero od dwóch tygodni pracujemy w komplecie, a to za mało, by pokazać pełnię swojego potencjału i siły. Na pewno jeszcze zaprezentujemy bardzo dobrą siatkówkę.

Jak pan wspomniał, w Szczecinie powstał nowy projekt. Nowe zawsze wiąże się z ryzykiem. Nie miał pan wątpliwości?

– Szczerze mówiąc, nie. To nowy pomysł, nowa drużyna, ale większość ludzi, którzy się z nią związali, znałem od lat, wiedziałem, z kim będę pracował i czego mogę się spodziewać. Muszę pani powiedzieć, że od pierwszego dnia pobytu w Szczecinie czułem się tam bardzo komfortowo. Teraz potrzebujemy tylko wygrywać jak najwięcej, żeby zbudować pewność siebie jako zespół.

Po kilku latach przerwy znów pracuje pan wspólnie ze swoim przyjacielem, Radostinem Stojczewem.

– Tak, po trzech latach przerwy znów budujemy coś wspólnie, mam nadzieję, że równie skutecznie jak w Trento. Nie ukrywam, że to także przekonało mnie do podpisania kontraktu ze Stocznią Szczecin, bo Rado doskonale wie, jak zorganizować pracę w klubie i jest profesjonalistą w każdym calu. Wydaje mi się, że rola dyrektora sportowego to dla niego fajne wyzwanie i mam wrażenie, że jest zadowolony z tej nowej funkcji. Chociaż ciągle „narzeka”, że ma znacznie mniej pracy do wykonania niż jako szkoleniowiec.

Naprawdę jest zadowolony? Moim zdaniem ten człowiek jest stworzony do pracy w charakterze szkoleniowca i mam wrażenie, że bardzo mu tego brakuje. W Jastrzębiu-Zdroju widziałam, że podczas rozgrzewki ciągnęło go do trenerskich obowiązków.

Kiedyś usłyszałem od jednego Bułgara zabawną wypowiedź na temat Stojczewa. Powiedział, że gdyby wybuchła wojna, to chciałby, żeby Rado był generałem w jego armii, więc może coś w tym jest. Ale to też człowiek, który ze wszystkich swoich obowiązków wywiązuje się perfekcyjnie. Zobaczymy, jak to będzie, na razie wszystko powoli zmierza ku dobremu.

– Przyznam, że nie zwróciłem uwagi na to, czy był w jakiś sposób aktywny podczas rozgrzewki, czy dawał wskazówki chłopakom. Na pewno natomiast ja otrzymuję od niego mnóstwo rad, ale dzieje się tak wyłącznie dlatego, że jak już wspomnieliśmy, przyjaźnimy się od wielu lat i nikt nie zna mojego organizmu tak dobrze, jak on. Podczas rozgrzewki często więc zerkam w jego stronę, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że wszystko wykonuję prawidłowo.

Czyli Radostin Stojczew nie będzie chciał odebrać posady Michałowi Gogolowi?

Na pewno nie ma takiego planu, ale co stanie się w przyszłości, tego nie wiem. Na chwilę obecną plan jest taki, że ma służyć radą i pomocą Michałowi Gogolowi, jeśli oczywiście zajdzie taka potrzeba, a przede wszystkim dbać o rozwój i przyszłość klubu.

*rozmawiała Ilona Kobus

więcej na plusliga.pl

źródło: plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved