Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Marta Ziółkowska: Początkowo byłam trochę przerażona

Marta Ziółkowska: Początkowo byłam trochę przerażona

fot. Michał Szymański

– Możemy być wielką niespodzianką ligi. Mamy wielką chęć wygrywania, podczas meczów kontrolnych udowodniłyśmy, że przed nikim nie „pękamy”. Może być naprawdę fajnie – mówi na łamach „Expressu Bydgoskiego” Marta Ziółkowska, środkowa Pałacu Bydgoszcz. Zawodniczka to po długiej przerwie spowodowanej urazem oka wraca do gry. – Dopiero 28 czerwca br. dostałam zgodę na podjęcie jakichkolwiek treningów – mówi siatkarka Pałacu.

Pechowy okazał się dla pani 1 grudnia 2017 roku. Jak doszło do urazu?



Marta Ziółkowska: – To było podczas treningu. Skakałam do bloku, rozłożyłam ręce i koleżanka trafiła mnie piłką w lewo oko. Nieco gorzej widziałam, ale myślałam, że to wina opuchlizny i zbagatelizowałam problem. Następnego dnia wystąpiłam w meczu i dopiero dzień po spotkaniu udałam się do lekarza. Wtedy okazało się, że sprawa jest poważna.

Jaka była diagnoza?

– Wstrząśnienie siatkówki, wylew krwi do oka. Było jeszcze podejrzenie odklejenia i rozwarstwienia siatkówki, ale później, gdy krew zeszła, okazało się, że tego problemu nie ma. Leczenie trwało bardzo długo. Przez pierwsze dwa miesiące leżałam, potem mogłam wychodzić do sklepu i na mecz koleżanek z zespołu. Dopiero 28 czerwca br. dostałam zgodę na podjęcie jakichkolwiek treningów. Wiadomo, że oko jest trochę osłabione, ale widzę dobrze. Muszę jednak pozostawać pod stałą kontrolą lekarską, muszę też zabezpieczać się, grając w specjalnych okularach ochronnych.

Po tak długiej przerwie zapewne ciężko było wrócić do treningów?

– Siedem miesięcy bez ruchu sprawiło, że czułam się jak słoń. Początkowo byłam trochę przerażona. Ale latem ciężko pracowałam i udało mi się dogonić koleżanki pod względem fizycznym. Podczas pierwszych zajęć czułam dyskomfort. Okulary ograniczały mi nieco pole widzenia, ale teraz się przyzwyczaiłam i nie czuję różnicy. Początkowo miałem inne okulary, bardziej zabezpieczające, podobne do pływackich. Teraz mam takie zwykłe.

W zespole pojawiły się nowe twarze. Jak pani ocenia drużynę Banku Pocztowego Pałac?

– Patrycję Balmas (nazwisko panieńskie Polak) oraz Tamarę Gałuchę (Kaliszuk) kojarzę z czasów, gdy występowały w Bydgoszczy. Nie grałam wówczas z nimi, ale czuję się tak, jakbyśmy znały się i grały wspólnie od lat. Dziewczyny zostały bardzo dobrze przyjęte, szybko wkomponowały się w grupę. Podobnie jak – mimo bariery językowej – Słowenka Maja Pahor. Dziewczyny są fajne, zdolne, chętne do pracy. Atmosfera jest super.

Rozmawiał Krzysztof Wypijewski – więcej w Expressie Bydgoskim

źródło: Express Bydgoski

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved