Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Marta Ziółkowska: Emocje były ogromne

Marta Ziółkowska: Emocje były ogromne

fot. Bogusław Krośkiewicz

Siatkarki Pałacu Bydgoszcz zakończyły sezon na 9. miejscu, choć po rundzie zasadniczej znajdowały się dwie pozycje niżej w tabeli Orlen Ligi. W play-off po bardzo zaciętej rywalizacji pozostawiły jednak w pokonanym polu zarówno zespół Developresu Rzeszów, jak i drużynę Legionovii Legionowo. – Emocje były ogromne. Można powiedzieć, że wygrałyśmy przegrany mecz – mówiła po spotkaniu młoda środkowa Pałacu Bydgoszcz, Marta Ziółkowska.

Zafundowałyście tutaj ogromną dawkę emocji kibicom. Poziom emocjonalny tego meczu był taki, że można było odnieść wrażenie, że nie gracie o 9. miejsce, a o złoto Orlen Ligi…



Marta Ziółkowska: – Emocje były ogromne. Można powiedzieć, że wygrałyśmy przegrany mecz, bardzo ciężko było wydrzeć legionowiankom to zwycięstwo. Na szczęście udało się i nie pozostaje nam nic innego, jak tylko się cieszyć.

Po pierwszym przegranym meczu w Legionowie mogłyście nieco martwić się o ten rezultat. Nie obawiałyście się tego, że historia z dnia poprzedniego może się powtórzyć?

Zazwyczaj na wyjeździe gramy te mecze lepiej niż u siebie, nie wiem, z czego to wynika. Jechałyśmy do Legionowa z takim nastawieniem, by zakończyć sezon na 9. miejscu. Za pierwszym razem nie udało nam się znaleźć recepty na zespół z Legionowa, ale szybko o tym zapomniałyśmy i najważniejsze jest to, że to my możemy się dzisiaj cieszyć ze zwycięstwa i udanie kończymy sezon.

Co twoim zdaniem w tym decydującym meczu sprawiło, że to wy teraz możecie w dobrych humorach zakończyć ten sezon?

– Wydaje mi się, że tie-breaka wygrałyśmy dzięki pewności siebie, którą wyniosłyśmy jeszcze z poprzedniej partii. Wcześniej, tak samo było zresztą wczoraj, pojawiało się w naszej grze dużo błędów własnych. Myślę, że od czwartego seta udało nam się je zniwelować niemal do zera.

W piątym secie to emocje rozdawały karty, widać było, że udzieliły się też waszemu trenerowi, Adamowi Grabowskiemu, który również bardzo mocno przeżywał to spotkanie.

– Emocje udzieliły się na pewno. (uśmiech) Można powiedzieć, że do tego przywykłyśmy. Trener zawsze stara się nam dawać jak najtrafniejsze rady. Wie, do kogo w danym momencie podejść i na co zwrócić uwagę. Wydaje mi się, że dzisiaj przyniosło to dobry efekt.

Pewnie w tym momencie to schodzi już na drugi plan i niewielu będzie o tym pamiętać, ale z czego wynika fakt, że wasza dyspozycja w przekroju całego sezonu tak falowała?

Zupełnie nie mam pojęcia, dlaczego tak było. Mogę jedynie przypuszczać, że to wynikało z tego, że w trakcie sezonu część zawodniczek miała kontuzje i musieliśmy je zastępować. Cieszy jednak to, że potrafiłyśmy wszystkie problemy rozwiązać i końcowy wynik jest dla nas pozytywny.

Na środku siatki masz dużą konkurencję. Natalia Misiuna praktycznie w każdym meczu jest jedną z liderek drużyny, ale ty także dostajesz od swojej rozgrywającej całą masę piłek…

Ten środek siatki jest jednym z naszych największych atutów. Staramy się siebie uzupełniać. Raz „idzie” mi, raz Gosi (Małgorzacie Śmieszek – przyp. red). Natalii przeważnie wszystko wychodzi. (uśmiech) Wydaje mi się, że dobrze się dzieje, każda z nas ma szasnę gry i jeśli tylko jest na boisku, to wykorzystuje ją jak najlepiej potrafi.

W zeszłym sezonie występowałaś w I lidze, w zespole Jokera Świecie, teraz grasz już w Orlen Lidze. Jaki jest dla ciebie ten obecny sezon?

Na pewno jest to dla mnie sezon dużych zmian. Kiedy przyszłam do klubu z Bydgoszczy, musiałam walczyć o swoją pozycję, bo dziewczyny już w zeszłym roku tutaj grały. Co prawda dopiero pod koniec sezonu mogłam trochę częściej pomóc drużynie, ale jestem zadowolona i nie żałuję, że trafiłam do Pałacu.

Debiutujesz w Orlen Lidze, ale miałaś już kilka okazji, by dłużej zagościć na boisku. Jakie to było dla ciebie doświadczenie?

– Na początku był stres, z czasem było go trochę mniej. Na szczęście dziewczyny z zespołu bardzo mi pomogły się przełamać. Dużo się nauczyłam. Jest to też mój klub macierzysty, więc cieszę się, że mogę na tyle, na ile potrafię, dołożyć swoją cegiełkę do lepszego wyniku. To 9. miejsce biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, jest zadowalające.

Przed sezonem oczekiwania wobec was nie były ogromne. To 9. miejsce można uznać za sukces?

– Można powiedzieć, że rzeczywiście w tych ostatnich meczach mało kto pewnie na nas stawiał i sprawiłyśmy małą niespodziankę. My wewnątrz drużyny nazywamy to trochę takim złotem tej dolnej części tabeli i tego się trzymajmy, bo na pewno dla nas jest to sukces.

Będzie czas, by teraz świętować ten wynik? Sezon dobiegł już końca, więc pewnie będziecie miały go troszkę więcej dla siebie…

– Mamy troszkę wolnego, każda z nas na pewno wykorzysta ten czas jak najlepiej potrafi. Teraz czeka nas podróż na pewno w dobrych humorach. Wiadomo jednak, jesteśmy sportowcami i musimy wszystko robić z umiarem. (uśmiech)

Zarówno Pałac, jak i Legionovia są zespołami, które kładą duży nacisk na młodzież. W ostatnim meczu sezonu świetnie swoją szansę wykorzystała Jagoda Maternia…

– Tak, Jagoda jest z nami dopiero od stycznia. Weszła do drużyny może trochę niepewnie, ale bardzo dobrze się zaprezentowała. Wydaje mi się, że wykorzystała swoją szansę, jaką po części dał jej los. To nie jest oczywiście klub z wielkim budżetem, ale na pewno daje możliwości, by wykazać się młodym zawodniczkom. Nie jest nas dużo, dlatego każda wie, że może otrzymać swoją szansę, chcemy grać i każdej z nas bardzo zależy na tym, by jak najlepiej wypaść.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved