Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Marta Wójcik: To będzie święto, ale nie spoczniemy na laurach

Marta Wójcik: To będzie święto, ale nie spoczniemy na laurach

fot. Michał Szymański

Zespół ŁKS-u Commercecon Łódź awansował do finału LSK pokonując w dwumeczu rzeszowianki. W drugim spotkaniu półfinałowym łodzianki aż 17 razy zatrzymały rywalki blokiem. – Faktycznie, nikt na nas nie stawiał, ale my miałyśmy swój własny cel. Małymi kroczkami, choć czasami potykając się, zbliżałyśmy się do tego celu. To minimum już mamy, ale teraz mam nadzieję, że z dobrymi humorami i otwartymi głowami i wiarą w to, że można wygrać w tej lidze wszystko przystąpimy do rywalizacji z naszym łódzkim „sąsiadem” – mówiła po meczu MVP ostatniego spotkania ½ finału, Marta Wójcik.

O ile w Rzeszowie mecz był pełen wzlotów i upadków, to we własnej hali zupełnie zdeklasowałyście rywalki blokiem. Takie spotkania nie zdarzały się wam często…



Marta Wójcik:Zdarzały się, w Rzeszowie w bloku zdobyłyśmy 17 punktów blokiem, przy 10 przeciwniczek. Mamy naprawdę dobre blokujące, nasze „środki” wykonują ciężką pracę, żeby to wyglądało tak jak w niedzielnym spotkaniu. Faktycznie, nikt na nas nie stawiał, ale my miałyśmy swój własny cel. Małymi kroczkami, choć czasami potykając się, zbliżałyśmy się do tego celu. To minimum już mamy, ale teraz mam nadzieję, że z dobrymi humorami i otwartymi głowami i wiarą w to, że można wygrać w tej lidze wszystko przystąpimy do rywalizacji z naszym łódzkim „sąsiadem”.

Mecz wyjazdowy w Rzeszowie okazał się kluczowy. Po dwóch wygranych setach wasza gra się załamała i wydawało się, że trudno będzie wam wrócić do tego meczu. Kiedy wróciła wiara w to, że możecie jeszcze rzutem na taśmę wyrwać gospodyniom to cenne zwycięstwo?

– Wydaje mi się, że to zespół z Rzeszowa był przyparty do muru i to rywalki musiały wykrzesać z siebie ostatnie siły na trzecią i czwartą odsłonę. Do tie-breaka podeszłyśmy bardzo spokojnie, wiedziałyśmy jakie są nasze atuty. Przede wszystkim przestałyśmy się bać. Ta niemoc Rzeszowa w dwóch pierwszych setach chyba trochę nas uśpiła i zaskoczyła. Bardzo się cieszę, że jako zespół wróciłyśmy do gry i przywiozłyśmy zwycięstwo z bardzo wymagającego terenu, bo hala na Podpromiu również była wypełniona po brzegi.

To przez jakie kryzysy przechodziłyście w tym sezonie nie ma już znaczenia, bo finał w Łodzi na pewno będzie dużym siatkarskim świętem. Dla obu drużyn pierwsze czy drugie miejsce na podium przed sezonem byłoby dużym sukcesem…

– To na pewno będzie święto, ale nie spoczniemy na laurach. Dziewczyny, które pozostały w ŁKS-ie mają niedosyt po zeszłorocznym finale. Te, które przyszły do drużyny mają apetyt na to, by osiągnąć swój życiowy sukces. Dla nich jest to coś wyjątkowego, bo jeszcze nie miały okazji grać o najwyższe cele w lidze. Chcemy dać z siebie wszystko. Nigdy nie wyrokuję, jaki będzie wynik, bo wydaje mi się, że to nie wpływa pozytywnie na nastawienie drużyny. Będziemy walczyć i zrobimy wszystko, by ten sezon zakończyć z uśmiechami.

Czy ogłoszenie powołań do reprezentacji wpłynęło jakoś na zespół i czy może wyobrażałabyś sobie właściwszy moment na to, by ta informacja ujrzała światło dzienne?

– Nie wiem czy to jakoś wpłynęło na nasz zespół. Na pewno dla większości z tych zawodniczek jest to prestiż i wyróżnienie. Jest to nagroda i potwierdzenie tego, że trener docenia pracę jaką wykonały, szczególnie młodsze, zawodniczki. Nie ma właściwszego momentu na ogłoszenie powołań do reprezentacji. Nie wyobrażam sobie, by trener Nawrocki dopiero przed ostatnim meczem finałowym informował kogoś, że za dwa dni ma się stawić w Szczyrku. Po drodze trzeba wykonać dużo działań logistycznych, choćby przeprowadzić badania. Wydaje mi się, że był to odpowiedni czas, by dać sobie czas na spokojną organizację wszystkich planów.

Będzie teraz czas na świętowanie awansu do finału?

– Jutro mamy dzień wolny (poniedziałek – przyp. red.). Ogromnie się cieszymy, nie wiem tylko czy są siły na świętowanie (uśmiech). Już teraz mogę powiedzieć, że cały ten sezon dużo kosztował nas emocjonalnie. Dojście do tego finału było okupione gorszymi i słabszymi momentami, ale najważniejsze jest to, że zagramy finał przed własną publicznością.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-04-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved