Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Marta Szajer: Nie spodziewałam się aż tak dobrego wyniku

Marta Szajer: Nie spodziewałam się aż tak dobrego wyniku

fot. Jerzy Wojtuszek

Marta Szajer wraz z Izabelą Soją zajęły drugie miejsce w turnieju inaugurującym tegoroczny cykl zawodów Plaża Open. W Gdańsku zaprezentowały się świetnie, nawet pomimo tego, że jest to para powstała nieco „z przypadku”… Jak to się stało, że do mogącej poszczycić się dużym doświadczeniem z gry na piasku zawodniczki dołączyła, grająca dotychczas niemal wyłącznie w hali, nominalna libero? W rozmowie ze Strefą Siatkówki na to i wiele innych pytań odpowiedziała jedna z najlepiej broniących siatkarek na gdańskiej plaży. – Zaangażowanie i walka, którą podjęłyśmy z Izą, pomogły nam nadrobić ewentualne braki i wygrać z duetami, które grają na plaży znacznie dłużej niż ja. Bardzo się z tego cieszę i to jeszcze bardziej zmotywowało mnie do tego, by próbować dalej „bawić” się w tę siatkówkę plażową. Czemu nie, skoro widzę, że to mi wychodzi i przynosi jakieś efekty? – mówi Marta Szajer.

Jesteś jedną z niewielu siatkarek, które znalazły się w czołówce turnieju Plaża Open w Gdańsku i której nazwisko nie jest raczej kojarzone z siatkówką plażową…



Marta Szajer:Prawdę powiedziawszy, jest to mój drugi turniej Plaży Open, bo pierwszy raz miałam okazję grać w tym cyklu rok temu. Wtedy grałam w parze z Natalią Płodowską. Na początku pamiętam, że wahałam się, nie byłam przekonana, czy powinnam tam wystąpić, bo wydawało mi się, że moje umiejętności gry w plażówkę są zbyt słabe. Okazało się, że awansowałyśmy już wtedy do turnieju głównego i bardzo spodobała mi się gra „na plaży”. Natomiast to, że teraz wspólnie z Izą zgłosiłyśmy się do turnieju w Gdańsku, to właściwie był… przypadek.

Mówisz, że to był w pewnym sensie przypadek. Co skłoniło cię do tego, by wraz z Izabelą Soją stworzyć nowy duet? Miałyście czas, by jeszcze przed rywalizacją w Gdańsku lepiej się ze sobą zgrać?

Ja już wcześniej bardzo chciałam występować w zawodach Plaży Open, tylko miałam świadomość, że jest to dość kosztowne. Grając nieregularnie, jeżdżąc na 1-2 turnieje, trudno było o wsparcie, teraz mamy sponsora. Dlaczego był to przypadek? Ola (Filip – przyp. red.) z powodów osobistych w ostatniej chwili musiała odmówić udziału, a dziewczyny z powodzeniem przez 4 czy 5 lat tworzyły parę i odnosiły sukcesy. My z Izą znamy się bardzo dobrze osobiście, wspólnie grałyśmy w halowych AMP-ach i to ona zaproponowała mi, by razem podjąć to wyzwanie, a ja się zgodziłam. Spotkałyśmy się w Katowicach. Pan Krzysztof Nowosielski, któremu bardzo chcę podziękować, udostępnił nam za darmo boiska, piłki, sprzęt. W Gdańsku musiałyśmy przejść przez eliminacje, wcześniej miałyśmy czas zaledwie na trzy treningi, które poświęciłyśmy na zgranie się. Okazało się, że chyba przyniosło to dobry skutek. (uśmiech)

Miałaś wcześniej do czynienia z grą na plaży na tak wysokim poziomie? Jesteś zawodniczką, która w hali gra na pozycji libero, trudno przyszło ci przyzwyczaić się do innych zadań niż gra w defensywie?

To nie jest do końca tak, że to dla mnie zupełna nowość, bo jeszcze w kategoriach młodzieżowych próbowałam swoich sił w plażówce. Wraz z Angeliką Szostok grałyśmy choćby w AMP-ach, więc teoretycznie jakieś podstawy już miałam. Prawda jest jednak taka, że jestem niższa od większości dziewczyn i żeby zdobywać te punkty, muszę trochę więcej wykazać się sprytem, techniką i precyzją. Im więcej czasu spędziłam na piasku, tym lepiej mi to wychodziło. Iza, jako że jest wyższa, nadrabia to, czego ja nie jestem w stanie zrealizować, a ja staram się w obronie pełnić swoją rolę jak najlepiej. Na siatce daję od siebie tyle, ile mogę, wiadomo, że nie jest to najłatwiejsze, ale z Izą świetnie się uzupełniamy i to ona jest tą zawodniczką, która walczy o piłki nad siatką. Bardzo dużo też mnie uczy, jeśli chodzi o grę na piasku.

W Gdańsku pozostawiłyście w pokonanym polu kilka zawodniczek, dla których reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej nie jest nowością. Do takich na pewno zaliczają się pary Wołoszyn/Zdon czy Adamek/Gruszczyńska. Czy po tych wygranych nie pomyślałaś, że warto byłoby kontynuować swoją przygodę z plażówką, nie poprzestać na krótkim epizodzie?

Kiedy zaczęłyśmy z Izą swój udział w zmaganiach w Gdańsku, to oczywiście z nastawieniem, by walczyć o jak najlepszy wynik, nie chciałam rozczarować swojej partnerki, zależało mi, by jak najlepiej zastąpić Olę. Aczkolwiek zupełnie nie spodziewałam się aż tak dobrego wyniku. Kiedy stawałam naprzeciwko choćby takich dziewczyn, które reprezentują Polskę na arenie międzynarodowej, mają duże doświadczenie w plażówce, to liczyłam się z tym, że możemy przegrać. Widocznie jednak zaangażowanie i walka, którą podjęłyśmy z Izą, pomogła nam nadrobić ewentualne braki i wygrać z duetami, które grają na plaży znacznie dłużej niż ja. Bardzo się z tego cieszę i to jeszcze bardziej mnie zmotywowało do tego, by próbować dalej „bawić” się w tę siatkówkę plażową. Czemu nie, skoro widzę, że to mi wychodzi i przynosi jakieś efekty? (uśmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet, siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved