Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Marta Janik: Nie mamy nic do stracenia

Marta Janik: Nie mamy nic do stracenia

fot. Bogusław Krośkiewicz

Siatkarki Budowlanych Toruń nie zaliczą aktualnego sezonu ligowego do szczególnie udanych, nastroje w obozie torunianek poprawia z pewnością wynik ostatniego meczu, wygranego na wyjeździe. – Chciałybyśmy, żeby pojedynek z Impelkami zapoczątkował zwycięską passę, którą uda nam się dalej podtrzymać – powiedziała po wygranej z Impelem Wrocław Marta Janik, przyjmująca zespołu POLI Budowlani Toruń.

Tie-break – tak krótko w waszym wykonaniu można podsumować mijający marzec. Na pięć spotkań aż cztery z nich kończyły się właśnie po pięciosetowej walce, z których w dwóch cieszyłyście się z wygranej.

Marta Janik: – Nie ukrywam, że jest to dla nas ostatnio bardzo pracowity czas, bo rozegrałyśmy dużo bardzo ciężkich setów. Mam nadzieję, że teraz, po tej wygranej we Wrocławiu będziemy miały trochę odpoczynku, bo przed nami niezwykle ważne mecze. W dolnej części tabeli jest naprawdę ciasno, więc musimy być do końca skupione. Chciałybyśmy, żeby pojedynek z Impelkami zapoczątkował zwycięską passę, którą uda nam się dalej podtrzymać.



W spotkaniach z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i Developres SkyRes Rzeszów prowadziłyście już 2:0, by kolejne partie i zwycięstwo oddać rywalkom. Z wrocławiankami wasza gra też falowała – w pierwszym i trzecim secie rywalki was całkowicie zdominowały, natomiast w pozostałych skutecznie się im zrewanżowałyście, pokazując wolę walki.

Ostatnie mecze w naszym wykonaniu są trochę nierówne. Szczególnie koncentracji zabrakło nam w pojedynkach, gdzie wygrywałyśmy 2:0. Niestety czasami tak bywa. Jak widać potrafimy się jednak podnieść po takiej totalnej porażce. Nie ma co ukrywać, że w starciu z wrocławiankami momentami nie potrafiłyśmy sobie poradzić z ich bardzo mocną zagrywką. Ta hala chyba na nas tak dziwnie wpływa. (śmiech) Faktem jest też to, że niektóre nasze zawodniczki pierwszy raz grały w Orbicie. Myślę, że to również wpłynęło na wynik. Nie myślimy już jednak o tym i cieszymy się, że potrafiłyśmy wyjść z dołka. To tylko dobrze wróży na przyszłość.

Jak już wspomniałaś, wasza sytuacja w ligowej tabeli nie jest wesoła. Teraz przed wami arcytrudne pojedynki z MKS-em Dąbrowa Górnicza i ŁKS-em Commercecon Łódź. Chyba łatwiej ligowe punkty będzie wywalczyć z ekipą ze Śląska, która niestety jest pewna spadku do pierwszej ligi?

Dąbrowianki mają świadomość, że spadają z ligi, jednak nie oznacza to, że nie będą walczyć. One nie mają już nic do stracenia. Można powiedzieć, że będą grać tak, aby zbić nas z pantałyku. Nie mamy zamiaru odpuszczać tego meczu i spodziewamy się w nim zaciętej walki. Nie patrzymy, że rywalki są na ostatnim miejscu, bo tak naprawdę nie jest to ważne. MKS ostatnio urwał dwa sety Budowlanym Łódź, więc pozycja w tabeli nie ma znaczenia. W identyczny sposób podchodzimy do starcia z ŁKS-em. Musimy dać z siebie 100 procent i walczyć do końca, starać się zdobywać jak najwięcej punktów. Nie mamy nic do stracenia.

Niestety sympatycy toruńskiego klubu nie mają zbyt wielu okazji, żeby oglądać cię na boisku. Czy drzemie w tobie ta przysłowiowa sportowa złość i chęć pokazania, że warto na ciebie stawiać?

Oj, ciężko powiedzieć. (śmiech) Na ławce rezerwowych jest nas sześć i to decyzja trenera, kto wchodzi na zmianę. Ja jestem zmienniczką Mariny (Cvetanović – przyp. red.), która gra dobrze. Generalnie w meczu z Wrocławiem nie było takiej potrzeby, żebym pojawiła się na boisku. Staram się jednak być cały czas rozgrzaną i niezmiennie liczę na to, że wejdę na parkiet. Tak jak powiedziałam, wszystko zależy od trenera.

*Rozmawiała Danka Albrecht

więcej na przegladligowy.com

 

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved